Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 19 kwi 2021, 07:34

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 27 gru 2009, 21:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lut 2008, 17:03
Posty: 302
Lokalizacja: Strzelno
Z dziejów dworu nad Gopłem

Jaruzelscy z Siemionek

Moje zainteresowania kulturą ziemiańską sięgają odległych lat. Szczególne zainteresowanie tą grupą społeczną przyszło z początkiem lat 70-tych XX w. wraz z odbywaniem przeze mnie praktyk zawodowych oraz stażu pracy w wielkoobszarowych państwowych gospodarstwach rolnych, które powstały na bazie byłych majątków ziemskich. Dziś nie ma już pegeerów, nie powróciło również ziemiaństwo i dlatego też nie kryję tego, że od lat zbieram materiały do mego życiowego dzieła, jakim ma być książka, którą skryłem pod roboczym tytułem „Ziemiaństwo powiatu strzeleńskiego". Sporo materiału zgromadziłem również o ziemiaństwie powiatu mogileńskiego i inowrocławskiego. Od lat piszę o czymś, co zostało bezpowrotnie wymazane z krajobrazu kulturowego mojej małej ojczyzny, a co funkcjonowało jeszcze w pamięci mych rodziców. Czym był dwór polski pisałem już w kilku artykułach, a szczególnie kiedy przybliżałem Bożejewice i Helenę z Kościelskich Potworowską, znakomitą panią na tym majątku, babcię hrabiego Adolfa Bnińskiego. Pisałem w przeszłości o wielu innych majątkach ziemskich. Ale w mej pracy chciałbym także zamieścić informacje o niemieckich właścicielach dóbr rycerskich, w których posiadanie weszli drogą kupna majętności w okresie porozbiorowym, a szczególnie po upadku Księstwa Warszawskiego. Mniemam, że całość ukończę za kilka, może dwa, a może trzy lata, gdyż pozostał mi jeszcze teren Zagoplański do dopracowania. Pisząc o poszczególnych majętnościach zaczynam od dziejów najdawniejszych, rozwijam wiek XIX kiedy to dwór znajdował się w swym apogeum rozwojowym, a kończę parcelacją powojenną i tworzeniem pegeerów. Przy okazji wychodzę również poza obręb powiatu strzeleńskiego, wówczas, kiedy to dwór tutejszy koligacił się z sąsiednimi dworami w powiatach przyległych. Do opisania są 74 majętności plus około 20 folwarków.

CIEŃ GENERAŁA
Od kilkudziesięciu lat trapiła mnie zagadka, która zawierała się w pytaniu:, kim byli Jaruzelscy, właściciele Siemionek w gminie Jeziora Wielkie, uroczej miejscowości położonej na zachodnim brzegu Gopła? Ostatnio moje poszukiwania zintensyfikowałem do tego stopnia, iż udało mi się rozwikłać, bądź, co bądź tę tajemnicę. Przy tejże okazji rozwiał się mit, jakoby generalski ojciec miał być właścicielem tegoż majątku ziemskiego. Powtarzany od połowy lat 70-tych nigdy nie znalazł potwierdzenia w jakimkolwiek opracowaniu. Zapewne, gdyby twórca tej tezy zagłębił się w dzieje rodu Jaruzelskich, pieczętujących się herbem Ślepowron, gdzieś w odległych czasach znalazłby wspólnego przodka dla dwu różnych Władysławów Jaruzelskich.

Z pewną satysfakcją powiem, że przed kilkunastoma dniami nawiązałem kontakt z synem ostatniego dziedzica dóbr Siemionki nad Gopłem, którego wiedza przyczyni się do „okraszenia" mej pracy. Jest to pan dr Jerzy Maria Jaruzelski, który potwierdził, że mit generalski to wybujała fantazja, gdyż przedstawiciele „Wojciechowej" gałęzi nigdy w Siemionkach nie przebywali. W blisko godzinnej rozmowie telefonicznej dr Jerzy Maria Jaruzelski, urodzony w 1931 r. w Siemionkach, niezwykle barwnie opisał mi majętność widzianą oczami ośmioletniego chłopca w 1939 r. i czternastoletniego młodzieńca w 1945 r. Wiedza, jaką On posiada zabarwi już niedługo białe plamy na mapie strat dziedzictwa kulturowego naszej nadgoplańskiej ziemi.

OCZAMI MŁODEGO JERZEGO
Pamiętam, jakby, to było dzisiaj, a miałem przecież w 1939 r. 8 lat. Pamięć ta została utrwalona wzrokiem 14-letniego młodzieńca z 1945 r. Przed dworem, po jego stronie południowej był wielki gazon, który rozdzielał część dworską od folwarcznej. Zawsze obsadzony był pięknymi wielobarwnymi kwiatami. Kiedy zamknę oczy widzę kuźnię z masywnym ceglanym spichrzem stojącym na kamiennym fundamencie. Po wschodniej i zachodniej stronie podwórza folwarcznego stały solidne murowane budynki inwentarskie: stajnia i wielka obora. Na wprost, na stronie południowej, wieloklepiskowa ogromna stodoła. Dziś pozostał jeno przebudowany dwór i szczęśliwie ocalały park. Po zabudowie folwarcznej nie ma śladu, w miejscu tym stoją nowoczesne zabudowania depeesu...

Ostatnio byłem tam z córką i to niedawno, nie zwracając niczyjej uwagi. Rozmawiałem z przesympatyczną panią i dopiero na zakończenie rozmowy wspomniałem, że oto w tych oknach był... Kobieta osłupiała... Pożegnaliśmy się i odjechaliśmy do uroczego Strzelna, a stamtąd do Markowic do Klasztoru...

- Wspominał w rozmowie telefonicznej syn Władysława Mikołaja Jaruzelskiego, ostatniego dziedzica na Siemionkach, dr Jerzy Maria Jaruzelski.

POTĘGA NAZWISKA
Jaruzelscy swą powojenną sławę zawdzięczają raczej generałowi Wojciechowi, niż swoim bohaterskim przodkom, którzy nieraz kładąc swe życie na ołtarzu Ojczyzny, przynosili jej większy prestiż niż generalskie lampasy. O heroizmie przedstawicieli tegoż rodu świadczą bogate ich dzieje. Pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych opowiadano, że przed wojną w majątku Siemionki wakacje spędzał sam przyszły generał Wojciech Jaruzelski, jednakże te bajania możemy schować między kartki baśniowych rozważań.

Popularyzatorem tezy jakoby rodzice generała z synem Wojciechem często bywali nad Gopłem był wieloletni sołtys Siemionek, Leon Sarnowski, który rzekomo widział młodziutkiego Wojciecha na przedwojennych wywczasach w majętności Jaruzelskich. Niewątpliwie, mówienie o generalskich powiązaniach miało dodać, w peerelowskich uwarunkowaniach, prestiżu gminie i poniekąd stało się swego rodzaju chwytem marketingowym. Powielali te bajania kolejni pierwsi sekretarze i naczelnicy, jak to mile Wojtuś spędzał wakacje nad Gopłem. Po dziś dzień utrzymuje się w świadomości wielu jezioran tenże mit. Ale jakoś dziwnie nikt nie spytał się ówczesnego „pierwszego sekretarza", czy faktycznie bywał on w przedwojennych Siemionach?

Właściciel Siemionek nosił identyczne imię, co ojciec generała, Władysław. Oboje różnili się drugim imieniem. Ten znad Gopła nosił imiona Władysław Mikołaj i był synem Jarosława, zaś drugi był Władysławem Mieczysławem, a do tego synem Wojciecha, na którego cześć imię nosił wnuk generał. Tak więc, wiemy już, że niebyli to bracia, a ich ewentualnych koligacji należałoby szukać w odleglejszych czasach.

KORZENIE
Jaruzelscy z Siemionek swe korzenie wywodzą z ziemi opatowskiej. Przynajmniej od połowy XIX w. posiadali tam majątek Piskrzyń liczący 150ha. Miejscowość ta wchodziła w skład parafii Modliborzyce. Jej właścicielem był ojciec naszego bohatera, Jarosław Jaruzelski. Urodził się on 25 kwietnia 1850 r. w Piskrzyniu i był już sędziwym, gdy przyszło mu pożegnać się z tym światem 29 stycznia 1926 r. Jarosław w 1877 r. poślubił Stefanię z Jabłuszewskich, która wywodziła się z miejscowości Kaliszany w Lubelskiem. Małżonkom urodziła się 15 grudnia 1878 r. córka Janina, lecz wkrótce po porodzie młoda matka zmarła. W 1880 r. Jarosław ożenił się po raz drugi. Wybranką jego była Józefa Telesfotowa z Zeydowskich. Józefa pochodziła z Warszawy, gdzie na świat przyszła 4 stycznia 1862 r. Z tego małżeństwa urodziło się pięcioro synów: Jerzy Julian, Janusz Melchior, Jarosław Lucjan, Józef Marian i najmłodszy, nasz bohater, Władysław Mikołaj, który świat ujrzał 9 września 1888 r. w Warszawie. Trzej pierwsi urodzili się we dworze w Piskrzyniu i zostali ochrzczeni w świątyni parafialnej w Modliborzycach, zaś Józef i Władysław w Warszawie.

W 1885 r. w majętności Jarosława w Piskrzyniu wybuch pożar, który niemalże doszczętnie strawił cały folwark. Spłonęła gorzelnia i zabudowania drewniane, a ostał się jeno dwór. Józefa przeniosła się wraz z dziećmi do Warszawy. Jarosław pozostał na miejscu i borykał się z odbudową. Około 1891 r. sprzedał całość i podjął się zarządzania majętnością Kiełbów pod Radomiem. Było to kilka folwarków składających się na blisko 3000 mórg.

W 1897 r. cała rodzina zamieszkała w Radomiu. Jarosław kierował wówczas drukarnią Grodzickiego i jak odnotowano w sztambuchu rodzinnym, zamieszkanie to wiązało się z kształceniem dzieci. Z nastaniem nowego wieku, w przeciągu niespełna trzech lat, 1905-1907, matka i trzej bracia naszego bohatera, Władysława, zmarli na suchoty. Wcześniej Józef z Januszem przyjaźnili się z rodziną polskiego socjalisty Kazimierza Kelles-Krauza i za działalność w PPS w Radomiu zostali zesłani do Baku. Z całej rodziny przy życiu pozostali: głowa rodziny Jarosław, który zmarł w 1926 r.; przyrodnia siostra Janina, bezpotomnie zmarła ok. 1960 r.; brat Janusz, inż. kolejowy, zamieszkały w okresie międzywojennym w Wilnie, zmarły w 1969 r. w Białymstoku oraz Władysław.

W DRODZE DO SIEMIONEK
W lutym 1904 r. Władysław został usunięty z gimnazjum radomskiego za udział w demonstracjach. Dalej naukę kontynuował indywidualnie. W latach 1909-1912 odbywał praktykę rolniczą w Kieleckiem, w majątku Skorbaczów koło Stopnicy należącym do wuja Adama Lipińskiego. Tam był świadkiem zastrzelenia Adama przez pracownika majętności.
W 1919 r. wstąpił jako ochotnik do 5. Pułku Ułanów Zasławskich. Będąc ułanem - ochotnikiem walczył przeciwko Ukraińcom w rejonie Kowel-Łuck, gdzie został ranny w rękę. Po przepędzeniu nawałnicy bolszewickiej z dopiero, co odrodzonej Polski osiadł w Warszawie. Tutaj też podjął studia rolnicze w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W tym też czasie zbliżył się do PSL-„Wyzwolenie". W 1922 r. redagował i wydawał tygodnik „Poradnik Kółek i Stowarzyszeń Rolniczych", którego siedziba mieściła się w Warszawie przy ulicy Kopernika 30.
Drogą kontaktów, poprzez rodzinę swej narzeczonej, dowiedział się o możliwości nabycia majątków poniemieckich w Poznańskiem. Takowa okazja nadarzyła się i zaraz po ślubie z Janiną Anną Heleną Jaźwiecką, który miał miejsce 7 lipca 1923 r. w warszawskim kościele św. Aleksandra, wydzierżawił majętność Siemionki nad Gopłem w powiecie strzeleńskim.

DZIEJE SIEMIONEK W PIGUŁCE
Dzieje Siemionek sięgają okresu wpływów rzymskich, czyli II w. n.e. Funkcjonowanie ówczesnej osady miało związek z przebiegającym w pobliżu „szlakiem bursztynowym”. Zdają się świadczyć o tym odkryte w 1951 r. naczynia i skarb monet rzymskich w pobliżu Siemionek. Miejscowej ludności zdarzało się już wcześniej wyorywać pojedyncze monety.

Nazwa miejscowości wykształciła się w średniowieczu i według ks. prof. Stanisława Kozierowskiego jest nazwą odimienną i wywodzi się od imienia pierwszego zasiadcy. Był nim Siemon, czyli Symeon, współczesny naszym czasom Szymon, rycerz książęcy.

Pod koniec średniowiecza znajdujemy tutaj ród Siemieńskich, w 1489 r. Jana z Siemieniewic, a w 1557 r. Katarzynę Sziemieńską, córkę nieżyjącego Jana, która była żoną Zacheusza Budzisławskiego posesora Rucewa w powiecie kruszwickim. W 1560 Szymona, obok którego dzierżył pewne części Dobrosławski. W 1610 r. wieś rozdzielona była na Siemianki i Siemianice. Obie te części należały wówczas do Jana Kościewskiego de Kościeszyce, syna Jerzego (z pobliskich parafialnych Kościeszek). Kościewscy dzierżyli Siemionki do połowy XVII w. W 1655 r. spotykamy tutaj Andrzeja Piotrkowskiego.

W czasach Polski przedrozbiorowej wieś należała do Prusinowskich. W połowie XVIII w. spotykamy tutaj obok Jana i Andrzeja właściciela drugiej części wsi, Wojciecha Kiełczowskiego wraz z żoną Franciszką Żegocką. Po upadku Księstwa Warszawskiego, około 1820 r. majętność Siemionki przeszła w ręce niemieckie. Osadnicy pruscy okolicę zamieszkiwali już od 1781 r., szczególnie pobliskie Włostowo i Sierakowo. Generalnie pochodzili oni z Baden-Durlach.

Pierwszym znanym właścicielem Siemionek wywodzącym się z tej nacji był niejaki Schlieper, wymieniony w 1840 r. W 1859 r. znajdujemy tutaj nowego właściciela, również Niemca, Ewalda Wentschera. Wówczas majątek nosił miano „Rittergut”, czyli „Dobra rycerskie”. Takowa nobilitacja nadawana była przez króla pruskiego, a później cesarza niemieckiego za specjalnym reskryptem gabinetowym. Kolejna informacja z 1872 r. określa areał folwarku na 1 808 mórg z tego użytków rolnych 723 morgi, łąk i pastwisk 493 morgi o raz lasów 592 morgi. Nadto znajdowała się przy majętności cegielnia, która dała początek zabudowie murowanej. Po tym okresie rozwój majętności nabrał tempa, a cegielnia zaopatrywała również okoliczne majątki i gospodarstwa bauerskie i włościańskie. Dzięki tej adnotacji możemy określić wiek nieistniejącej zabudowy folwarku, jak i samego dworu, uznając ich pochodzenie na lata 70-te XIX w.

Z opisu pochodzącego z przełomu XIX/XX w. dowiadujemy się, że majętność Siemionki położona jest przy ujściu rzeczki Rechty do Gopła. Należy do parafii w Kościeszkach i składa się z miejsc zwanych: Mnich z dwoma domami i dziewięcioma mieszkańcami oraz z Seehof z dwoma domami i 50. mieszkańcami. Same zaś Siemionki liczyły 9 domów, które zamieszkiwało 178 osób, w tym 38 protestantów. Cała majętność liczyła 462ha i posiadała własną cegielnię, kopalnię torfu na Potrzymiechu, mleczarnię oraz prowadziła chów i tucz bydła. Pewne grunty majętności znajdowały się również w granicach wsi włościańskiej, Włostowo. W 1903 r. właścicielem Siemionek była Lisette Wentscher, która wydzierżawiła majętność Bernhardowi Reiter’owi, zaś w 1907 r. Aleksandrowi Lange, u którego zarządcą był Polak Zwierzykowski.

Majętność Siemionki po 1919 r. została przejęta przez Skarb Państwa Polskiego. Właścicielka, Niemka, opuściła na zawsze Kujawy, nie przyjmując obywatelstwa polskiego. Ustanowiono dla majątku nazwę urzędową i w nomenklaturze administracyjnej posługiwano się dla jej określenia nazwą, Majętność Urzędu Osadniczego.

Koniec części I, część II: „JARUZELSCY W SIEMIONKACH” wkrótce.

Słowianin


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2009, 20:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lut 2008, 17:03
Posty: 302
Lokalizacja: Strzelno
Z dziejów dworu na Gopłem (cz. 2)

Jaruzelscy w Siemionkach



Przed kilku tygodniami zamieściłem na łamach „Gazety Tydzień” (18 listopada 2009 r., Nr 22 (23) Rok I) pierwszą część fascynujących dziejów ziemiańskiego rodu Jaruzelskich h. Ślepowron i majętności Siemionki. Wczoraj tenże artykuł zamieściłem na naszym genealogicznym forum. Dziś, w swej poświątecznej opowieści kontynuuję dzieje nadgoplańskiego gniazda ziemiańskiego i jego znakomitych właścicieli. To, że o tak odległych i zapomnianych czasach mogę pisać zawdzięczam panu dr. Jerzemu Marii Jaruzelskiemu z Warszawy, jednemu z trojga braci, którzy Siemionki „dziedziczą” po Władysławie Mikołaju i jego małżonce Janinie Annie Helenie z Jaźwieckich. Ostatnio otrzymałem od pana Jerzego pękatą kopertę z materiałami dotyczącymi jego rodowej majętności ziemskiej. Korzystając z zawartości przesyłki oraz czerpiąc z artykułu biograficznego o Władysławie Mikołaju, pióra pana doktora, zamieszczonego w 3 cz. Słownika biograficznego „Ziemianie polscy XX wieku” (Warszawa 1996), dzisiejszym artykułem pogłębię historię tego uroczego nadgoplańskiego miejsca i jego właścicieli. W tym miejscu chciałbym podziękować Sławce – „Guciorkowi”, która dostarczyła mi sporo materiałów, m.in. rzeczony fragment Słownika biograficznego z biogramem Władysława Mikołaja.
Również ostatnio otrzymałem przesympatyczny adres w komentarzu do mego blooga „Strzelno moje miasto”, wpisany pod Siemionkami, od pani Katarzyny Jaruzelskiej-Kastory, córki pana Jerzego, która w „Rzeczypospolitej” prowadzi dział „Ratujmy dwory polskie”. Te dwie korespondencje spowodowały, iż moje prace około ziemiaństwa powiatu strzeleńskiego czasowo zintensyfikowałem, zaniedbując, nieco, biografię ojca płk-a Kazimierza Łabińskiego. Mniemam, że dzięki opaczności i przyjaciołom uda mi się biogram kapłana, poety i redaktora skończyć na czas.


DWÓR W SIEMIONKACH I JEGO OTOCZENIE
Jego datowanie możemy oprzeć na latach 50-tych XIX w. Zapewne wówczas powstała część parterowa dworu. Natomiast piętrowe skrzydło, dobudowane od strony wschodniej, mogło zostać wystawione około 20-30 lat później. Wówczas też, całość uległa przebudowie. Wszystkie prace budowlane przeprowadzono za ówczesnego właściciela majętności, Ewalda Wentschera. Zarówno część parterowa, jak i piętrowa nakryte były dwuspadowymi dachami ceramicznymi, a elewacje wystrojem nawiązywały do modnego wówczas stylu eklektycznego. Współcześnie, z początkiem lat 80-tych XX w. zwalono dachówkę ceramiczną i pokryto połać dachową ohydnymi płytami cementowo-azbestowymi, a elewacje ociosano z gzymsów nadając dworowi wygląd bezstylowy.
Według opisu dra Jerzego Jaruzelskiego, dwór, przed którym znajdował się ogromny klomb, oddzielony był od leżących po stronie południowej zabudowań folwarcznych, szpalerem krzewów. W części wschodniej były to stare akacje i pasmo bzów, zaś po stronie zachodniej, bzy przeplatane krzewami ozdobnymi. Przed dwór prowadził od bramy wjazdowej podjazd, który następnie otaczał klomb i łączył się z wewnętrzną wschodnio-zachodnią drogą komunikacyjną. Biegła ona ukośnie od bramy wjazdowej po stronie wschodniej szpaleru krzewów i bzów rozdzielających część dworską od folwarcznej, ku Gopłu. Owalny klomb obsadzony był różami, piwoniami i innymi wieloletnimi roślinami, które od wiosny do jesieni zdobiły go paletą kolorowych kwiatów oraz pieczołowicie strzyżonym bukszpanem.
Na osi dworu, przy podjeździe znajdował się ganek, zaś od strony parku weranda. Ta przecudna oaza zieleni, która przetrwała po dzień dzisiejszy w nieco zmienionej szacie, założona została około połowy XIX w. W części południowo zachodniej parku znajdował się staw pełen karasi i rechoczących wiosną żab. Granicę tej swoistej oazy wyznaczało pasmo bzów i krzewów ozdobnych. Wewnątrz znajdował się starodrzew z platanem, wiązami, jesionami i innymi drzewami mieniącymi się w jesieni różnorodnością barw liści. Urządzony był na modłę angielską o krajobrazowym charakterze z licznymi ganeczkami spacerowymi. Opiekę nad parkiem sprawował ogrodnik będący pod bacznym okiem pani domu. Pani Janina pozwalała przebywać w obszarze przydworskiej zieleni: bażantom, kuropatwom i ulubionym perliczkom zwanym panterkami. Utrapieniem dla tego zakątka były dzikie króliki, kopiące nieustannie głębokie nory.
Kiedy dwaj pierwsi synowie państwa Jaruzelskich osiągnęli wiek młodzieńczy, ojciec postanowił zbudować im kort tenisowy, który został zlokalizowany w odległym zakątku parku, w prawym narożniku. Jednakże nie został on do 1939 r. ukończony. Po dzień dzisiejszy w parku znajduje się drzewo z ogromną tajemniczą blizną na kształt krzyża gotyckiego. Zapewne rozegrało się w tym miejscu bliżej nieznane, mroczne wydarzenie, które czas i pamięć ludzka zatarły.
Dwór posiadał 20 pokoi. W jego części parterowej od frontu znajdował się hol, od którego rozchodziły się w typowym dla dworów układzie amfiladowym pokoje: sypialnia dzieci, bawialnia, sypialnia dziedziców, salon I oraz gabinet pana domu. Parter od strony parku zajmowały: salon II, jadalnia, kredens, spiżarnie (zimne). Natomiast na piętrze skrzydła dworskiego mieściły się pokoje gościnne wraz z pokojami rządców i administratora.
Służbę we dworze stanowili zaufani państwa. Prym pośród pracownikami domowymi wiodła zarządzająca Franciszka Czubachowska, której brat był miejscowym włodarzem. Jej polecenia i zarządzenia wykonywały pokojówki, pośród którymi znajdowała się Michalina Kwiatkowska. W szczególnej gestii zarządzającej znajdowały się pomieszczenia kuchenne zlokalizowane w prawym, wschodnim skrzydle dworu. Była to część parterowa i piwniczna. W tej ostatniej znajdowały się pomieszczenia magazynowe, pralnia, magiel i inne utensylia. Co do części kuchennej, to poza samą kuchnią, miejsce tam znalazła również piekarnia i wędzarnia oraz spiżarnie i kredens – pokój z szafami i serwantkami pełnymi zastaw stołowych, sztućców, obrusów, serwet i wszelkich naczyń porcelanowych, kryształowych i szklanych podawanych do stołu na różne okazje i wizyty.
Kuchnia zaopatrywana była bezpośrednio z folwarku, a latem i jesienią również z ogrodu. Co piątek rybacy z pobliskiego Gopła dostarczali wcześniej zamówione ryby. Pańskie hobby, czyli łowiectwo, było również źródłem zaopatrzenia spiżarni w dziczyznę. Dziedzic w swym gabinecie przechowywał broń i amunicję myśliwską, wśród której znajdowała się dubeltówka, karabinek myśliwski i sztucer.
Mieszkańcy dworu korzystali w komunikowaniu się ze światem zewnętrznym z licznych pojazdów. Tuż przy dużej ogromnej stajni mieściła się mniejsza wraz z wozownią. W budynku tym znajdowały się konie wierzchowe oraz cztery najpiękniejsze konie wyjazdowe, które zaprzęgane były do karety, wolantu, bryczek, sań i innych powozów. Niedaleko też, za folwarkiem, przy samej bramie wjazdowej mieszkał stangret, Nawrotek.

NIECO O RODZINIE, TRADYCJACH I WIZYTACH
Jak już wspomniałem, właściciele Siemionek, małżonkowie Janina i Władysław Jaruzelscy mieli trójkę synów: Janusza urodzonego w 1924 r., Andrzeja rocznik 1927 i najmłodszego Jerzego Marię, który świat zobaczył w 1931 r. Cała trójka na świat przyszła w Siemionkach i ochrzczona została w pobliskim kościele parafialnym w Kościeszkach. Ceremonii chrztów dokonywał proboszcz ks. Jan Szczepański. Rodzice szczególną wagę przykładali do wychowania i wykształcenia dzieci. We dworze znajdowała się niania Celina, którą według potrzeb i uznania wspierały inne kobiety. Chłopcy w trakcie nauki w szkole powszechnej przygotowywani byli do gimnazjum. W tym celu pan Władysław Mikołaj zatrudniał nauczycieli, m.in. Albina Górskiego, Wiesława Czerwińskiego oraz studentów z Warszawy: Zenona Lipnickiego i Litwina Bronisława Paviłonisa.
Przyjacielem domu państwa Jaruzelskich był ich proboszcz, wspomniany już ks. Jan Szczepański. Bywał we dworze zawsze w najważniejsze dla rodziny święta, a więc: z opłatkiem na Boże Narodzenie, na Wielkanoc, z okazji imienin i urodzin oraz znaczących rodzinnych rocznic. Dodać należy, że przyjęcia w dworze odbywały się z różnych okazji. Część wizyt wyznaczał kalendarz, ale były również wizyty familijne, oficjalne osób z administracji lokalnej oraz okazjonalne, jak chociażby przy okazji polowań, kiedy to panie gościły we dworze, a panowie zabawiali w polu i lesie. Do częstych bywalców zaliczali się sąsiedzi bliscy i dalsi z okolicznych majętności ziemskich: Żakowscy z Kościeszek, Zakrzewscy z Mirosławic, Amrogowicze z Rzeszynka, Pętkowscy z Kuśnierza, Kożuszkowa i Woli Kożuszkowej, Skrzydlewscy z Wójcina oraz Maringe z Lenartowa.
Władysław Jaruzelski był członkiem Kółka Rolniczego w Kościeszkach i od połowy lat 20-tych działał w Krajowym związku Kółek i Organizacji Rolniczych, w którym piastował funkcję wiceprezesa oraz we władzach centrali Banku Rolnego. W 1929 r. został odznaczony przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi. W latach trzydziestych zasiadał we władzach krajowych „Społem”, uczestniczył w pracach organizacji samorządowych powiatowych - m.in. Wielkopolskim Związku Ziemian w Mogilnie - i wojewódzkich, był akcjonariuszem cukrowni Mątwy.

FOLWARK
Integralną częścią majętności Siemionki był folwark. Składał się on z ogromnego podwórza zabudowanego solidnymi murowanymi budynkami inwentarskimi i budowlami towarzyszącymi oraz z ziemi o areale 240ha, w tym Siemionki 201,6ha i Potrzymiech 38,4ha. Pierwotnie majętność liczyła 462ha i przejęta po 1919 r. przez Skarb Państwa w części około 222ha została rozparcelowana. Z końcem lat 30-tych Władysław Jaruzelski odkupił od dwojga parcelantów dwie działki o łącznym areale ok. 28-30ha, które położone były wzdłuż szosy ku granicy z Lachmirowicami. Do majątku należał prom linowy kursujący pomiędzy linią brzegową a Potrzymiechem, gdzie znajdowała się również kopalnia torfu. Postronni mogli z niego korzystać za stosowną opłatą. Przystań promowa i do barek, którymi buraki dostarczano Gopłem i Kanałem Noteckim do Cukrowni Mątwy, usytuowana była przy ujściu rzeczki Rechty (Kanału Ostrowo-Gopło) do jeziora.
Po wjechaniu bramą główną do folwarku i kierując się ku podwórzu, po prawej stronie mijało się stajnię z wozownią, która znajdowała się przy stajni właściwej i wielkim okólniku dla koni. W niej znajdowało się ponad 25 koni, z których 16 przeznaczonych było do ciężkiej pracy polowej, w tym orki, a pieczę nad nimi miało czterech spośród wszystkich fornali. Wewnątrz znajdowało się specjalne stanowisko dla rozpłodnika, byka rasy nizinno-czarno-białej (NCB). Tuż za stajnią, w południowo-zachodnim skraju podwórza znajdowała się wysoka topola z bocianim gniazdem na szczycie. Naprzeciwko stajni, po wschodniej stronie placu mieściła się ogromna murowana stodoła na 100 krów rasy NCB. Podwórze, wybrukowane w części przybudynkowej kamieniem polnym, po stronie południowej zamykała ogromna murowana stodoła. Po żniwach 1934 r. spłonęła i w kilka lat później została odbudowana.
W części północno-wschodniej podwórza folwarcznego, po lewej stronie drogi do przystani na Gople znajdowała się murowana kuźnia wraz ze stolarnią, na jej piętrze mieszkał włodarz Andrzej Czubachowski. Obok kuźni stał murowany, dwupiętrowy spichrz z kurnikiem. Dół jego zdobiły ciosy kamienne, zaś pozostałe kondygnacje wymurowane były z cegły. Na samym dachu znajdował się duży gołębnik, który obok gniazda bocianiego był symbolem szczęścia i powodzenia. Za spichrzem, w kierunku Gopła mieściła się część ogrodowa wraz ze świniarnią dla 200 szt. trzody, która po pomorze świń ok. 1930 r. stała pusta i nie używana.
Wspomniany ogród obsadzony był, poza typowymi drzewami owocowymi, morelami i brzoskwiniami niskopiennymi rozstawionymi ku południowi. Tutaj też mieściły się liczne inspekty na nowalijki i rozsadę warzywno-kwiatową. Uprawianą w nim wszelaką włoszczyznę uzupełniały hodowane pod szkłem rzędy arbuzów i melonów oraz plantacja szparagów. Pieczę nad ogrodnictwem, przyległym parkiem, przeddworskim klombem, szpalerami bzów i krzewów ozdobnych sprawował etatowy ogrodnik, który w zimie był również stróżem nocnym, Majewski.
Na polach siemionkowskich uprawiano: buraki cukrowe, ziemniaki (dworskie i deputatowe), brukiew, pszenicę, jęczmień, żyto i owies oraz rośliny pastewne typu lucerna i koniczyna. Majętność wyposażona była w stosowne urządzenia i maszyny: zestaw omłotowy z lokomobilą parową, pługi, siewniki, wialnie i inny sprzęt uprawowy. Całość ziem była zmeliorowana, folwark połączony był z przystanią wodną stałym torem kolejki konnej, której ruchome elementy rozkładano również na polach podczas zbiorów. Po nich transportowano tzw. lorami konnymi ziemiopłody do spichrzów i na przystań. Tak m.in. dostarczano bezpośrednio z pola na barki, buraki cukrowe.
Rządcą majętności był zatrudniony tutaj przez wiele lat Jakubowski, a po nim Spychała, który służył również u Niemca w czasie wojny. Funkcję włodarza sprawował wspomniany już Andrzej Czubachowski, którego w 1939 r. zamordowali Niemcy. Przodownikiem (np. podczas żniw) był Płoszaj, stangretem Nawrotek, kowalem Torfiński. Prócz innych stałych pracowników, jak fornali, obsługę sprzętu, oborowych itp. dwór zatrudniał liczną grupę pracowników sezonowych.

LOSY WOJENNE
W pierwszych dniach września 1939 r. na wieść o zbliżających się Niemcach, Władysław Jaruzelski wydał służbie ordynarie i należne gratyfikacje finansowe. Sam wraz z rodziną w karecie i z wozem zaprzężonym w cztery konie opuścił Siemionki, udając się przez Skulsk i Ślesin w kierunku południowo-wschodnim. Podróż zakończył ok. 12 września we wsi Tum pod Łęczycą, po czym powrócił wraz z rodziną do domu. W miejscowości Przedecz ich wóz został ograbiony z cenniejszych rzeczy przez nieznanych sprawców.
Wkrótce, 11 października podczas pobytu w Kruszwicy został aresztowany i osadzony wespół z innymi ziemianami w więzieniu w Inowrocławiu. Dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności uniknął śmierci. 12 lutego 1940 r. został wypuszczony z nakazem udania się do GG. W międzyczasie w końcu października 1939 r. rodzina została wysiedlona z Siemionek i poprzez obóz przejściowy w Gniewkowie dostała się do Chełma Lubelskiego, skąd w grudniu 1939 r. dotarła do Warszawy.
Na przełomie lat 1939/1940 Siemionki objął repatriant z Łotwy Sturmbahnführer SS baron von Heuningen-Huene, którego portrety rodzinne wisiały jeszcze wiosną 1945 r. w siemionkowskim dworze. Władysław Jaruzelski zmarł 6 października 1944 r. W końcu marca 1945 r. Janina Jaruzelska wraz z synami powróciła do Siemionek...
Kontynuację dziejów rodu Jaruzelskich z Siemionek nad Gopłem, szczególnie ich losy wojenne i w początkach PRL-u pozwolę sobie zamieścić w III części.

Koniec II części, część III: „Jaruzelscy – czas wojny i PRL-u” wkrótce.

Słowianin


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 gru 2009, 11:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 gru 2008, 21:42
Posty: 31
Szanowny Panie,
Ponieważ jestem spadkobiercą po moim ojcu majątku Gozdawa koło Mogilna ciekawią mnie wszystkie historie na ten temat.
Majątek ten kupił mój dziadek rolnik inżynier melioracji p.Tadeusz Krenz (jedyny prawowity właściciel) od p. Janiny Marii hr. Grabowskiej w Mogilnie dnia 9 grudnia 1931 roku i zapisano
pod numerem 640 rejestru notarialnego na rok 1931.Powierzchnia 272,76,78 ha w tym 16 ha
przepięknego parku.Posiadam odpis księgi wieczystej, spisy inwentarzowe i dużo zdjęć.
Do tego dziadek skupował inne mniejsze posiadłości ,aż majątek rozrósł się w 1939r.
do wielkości 1084 ha. Na czas wojny został przejęty przez hitlerowców.W archiwum poznańskim
znajdują się inwentaryzacje o odszkodowania wojenne, tylko od roku są niedostępne.
Po wojnie dziadek mieszkał tylko trzy miesiące do przejęcia przez Reformę Rolną 6 marca 1945r.
Od tego momentu Tadeusz Krenz został nadzorcą tego majątku do początków lat 50.
W latach 80 część majątku została sprzedana za symboliczną złotówkę a księgę wieczystą
spalono w kotłowni i założono nową.
Dużo informacji o majątkach wielkopolskich otrzyma Pan w archiwum poznańskim przeglądając papiery spółki Pankalla & Krenz
Gdyby Pan miał jakieś pytania proszę o kontakt.
Z poważaniem
Jerzy Krenz
www.krenzart.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 sty 2010, 15:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lut 2008, 17:03
Posty: 302
Lokalizacja: Strzelno
Gozdawa

Przepraszam, za dość długie milczenie, w temacie przez Pana poruszonym.

Historia Pańskiej rodziny jest niezwykle ciekawą i wymaga dłuższego nad nią zatrzymania się. Przyznam, że podczas moich kwerend kilkakrotnie natknąłem się na majętność Gozdawa (Gozdawo) parafia Mogilno. Rodowód tegoż majątku sięga kasaty klasztoru benedyktyńskiego w Mogilnie. Folwark liczył sobie 1031 mórg i z niemiecka nazywał się Klokowsruh. W połowie XIX w. należał do Gustawa Giżyckiego i jego rodziny. Z początkiem XX w. do Mieczysława Józefa Plucińskiego (1913 r.). Ciekaw jestem losów majętności, jednakże brakuje mi czasu na wnikliwe ich rozeznanie.

Pozwolę sobie jedynie prosić Szanownego Pana o przybliżenie wiedzy o swych rodzinnych korzeniach, które oplotły Gozdawę pozostawiając tam cząstkę rodzinnych dziejów. Gdyby Pan mógł udostępnić mi skany starych zdjęć i skany dokumentów, a także nieco słowa pisanego z dziejów majętności, łącznie ze spisem inwentarzowym, wówczas postarałbym się stworzyć swego rodzaju małą monografię Gozdawy i ją opublikować na łamach prasowych i oczywiście na naszej stronie WTG „Gniazdo”.

Mój adres: slowianin8@wp.pl

Pozdrawiam serdecznie

Marian Przybylski Słowianin


_____________________________________

http://strzelno.bloog.pl/
http://strzelno2.bloog.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 sty 2010, 17:03 
Offline

Dołączył(a): 01 sty 2010, 22:47
Posty: 5
Witam

Gozdawa

Według Księgi Adresowej Gosp. Rol. z 1926r wynika ,że w tym roku majątek liczył 263.5 ha z czego łąki i pastwiska stanowiły1,5ha. Czysty dochód gruntowy w talarach wynosił 600.Właścicielami majątku byli Kazimierz Godlewski i Janina Grabowska.

Krzysztof


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sty 2010, 12:07 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lis 2006, 11:47
Posty: 1360
Lokalizacja: Posnania
Dorzucę jeszcze nazwiska dwóch właścicieli z publikacji M. Libickiego.

Otóż "w 1881 roku Gozdawa należała do Franza Guthke, a w 1909 roku do Stanisława Chrzanowskiego. W okresie międzywojennym była właśnością Kazimierza Godlewskiego i Janiny Grabowskiej."

_________________
Serdeczności,
Asia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sty 2010, 20:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 gru 2008, 21:42
Posty: 31
Witam,
Dziękuję za zainteresowanie się majątkiem Gozdawa.
Do ciekawostek z Gozdawy chciałbym dodać fakt że dzień po przejściu hitlerowców mój
Ojciec przyleciał z kolegą z Warszawy dwupłatowcem i schowali go w stogu siana.
Czujni Niemcy zauważyli dwóch osobników koło pałacu i zaczęli ich gonić na na rowerach.Było ich też dwóch. Ojcu i koledze udało się jednak wystartować i uciec.

Pozdrawiam
Jerzy krenz
www.krenzart.com
P.S. kto to są Jaruzelscy z Pogorzeli koło Gostynia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 mar 2010, 19:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lut 2008, 17:03
Posty: 302
Lokalizacja: Strzelno
Z dziejów dworu nad Gopłem (cz. 3 ostatnia)

Jaruzelscy – czas wojny i PRL-u



Dziś trzecia ostatnia część losów nadgoplańskiego dworu Siemionki i mieszkającej w nim ziemiańskiej rodziny Jaruzelskich herbu Ślepowron. W tej części przedstawiam ich dzieje wojenne, pełne cierpienia, okrucieństwa oraz walki podziemnej. Także powojenny epizod wyrzucenia wdowy wraz z synami z ich własności, majątku Siemionki. Przeżyli tę chwilę, będąc potraktowanymi przez władzę ludową w sposób podobny, jak uczynił to wróg, okupant hitlerowski. Bóg da, że może spotkamy się z synem Władysława i Janiny, dr-em Jerzym Marią Jaruzelskim. To dzięki Jego życzliwości i przychylności mogłem zgłębić dzieje tego rodu, rozwiać narosłe wokół niego mity i legendy, a szczególnie przybliżyć mieszkańcom ziemi nadgoplańskiej i mogileńskiej fascynujące dzieje rodziny, której korzenie, gdzieś tu w ziemi Goplan pozostawili.
Oddając cześć bohaterom tamtych lat pragnę serdecznie podziękować Panu dr. Jerzemu Marii Jaruzelskiemu za pomoc w opracowaniu tegoż materiału oraz córce Katarzynie Jaruzelskiej-Kastory za życzliwość i podtrzymanie ducha realizacji całego dzieła pamięci.
Ostatnio przystąpiłem do pełnego opracowania dziejów Gozdawy. Niezwykle imponujący materiał wzbogacony dokumentacją archiwistyczną i ikonograficzną. 120 lat dziejów, 8 właścicieli, w tym dwoje Niemców…



ARESZTOWANIE
Była środa, 11 października 1939 r. dziedzic dóbr Siemionki, Władysław Mikołaj Jaruzelski udał się do Kruszwicy. Tam zostaje rozpoznany przez któregoś z Niemców, być może przez sąsiada z Lachmirowic, zatwardziałego hitlerowca Karola Gustawa Hinscha, zatrzymany i aresztowany, a następnie przewieziony do Inowrocławia i tam osadzony w więzieniu. Jak się okazało, wraz z nim trafiło tutaj kilkudziesięciu przedstawicieli inteligencji i ziemiaństwa. Z niedzieli na poniedziałek, w nocy z 22 na 23 października grupa pijanych i rozwydrzonych Niemców z landratem inowrocławskim Otto Christianem Hirschfeldem na czele, dokonała samosądu na więźniach, m.in. na właścicielu Polanowic, Polaku niemckiego pochodzenia żonatym z Polką Marią Gościńską, Janie (Hansie) Gierke. Nadto na podwórzu więziennym zamordowano: Apolinarego Jankowskiego, prezydenta Inowrocławia oraz ziemian: Edwarda Ponińskiego i Włodzimierza Wichlińskiego. Wydarzenia te przeszły do historii pod nazwą „krwawej nocy” lub „krwawej niedzieli”. Podczas wypędzania więźniów z cel, z niejasnych powodów, strażnik korytarzowy volksdeutsch zgasił światło i zamknął pomieszczenie z więźniami, pośród którymi znajdował się Władysław Jaruzelski. Pozostałe, sąsiednie cele opróżniono, a znajdujących się w nich więźniów wywleczono i rozstrzelano.

Szczęśliwie doczekał nasz bohater 12 lutego 1940 r. i został wypuszczony na wolność z nakazem natychmiastowego opuszczenia tych terenów i udania się do Generalnego Gubernatorstwa (GG). Dziedzic nie miał gdzie wracać, gdyż już wcześniej, w końcu października 1939 r. została stąd wysiedlona rodzina. Po trzytygodniowym pobycie w obozie przejściowym w Gniewkowie pod Inowrocławiem, została przetransportowana, mając jedynie bagaż podręczny, do Chełma Lubelskiego. Wkrótce, bo w grudniu 1939 r. małżonka Janina wraz z trójką synów udała się do okupowanej Warszawy. Później dołączył, po wypuszczeniu z inowrocławskiego więzienia, małżonek Władysław. Jaruzelscy zamieszkali przy ul. Filtrowej 65.


W WARSZAWIE
Podczas okupacji Władysław Jaruzelski pracował w Landwirtschaftliche Zentralstelle Distriktstelle Warschau, na stanowisku inspektora młynów. Instytucja była obsadzona przez ziemian wielkopolskich, na ogół znających język niemiecki. Włączył się w nurt działalności podziemnej. Zaangażował się od początku powstania, tj. od 1940 r. w pracach Delegatury Rządu na Kraj podporządkowanej Rządowi RP na uchodźstwie. Działał w Departamencie Rolnictwa, którego kierownikiem był Witold Maringe, przedwojenny właściciel majętności Lenartowo położonej podobnie jak Siemionki w gminie Strzelno Południe. Witold Maringe (7.12.1890-12.6.1966) był przyjacielem domu państwa Jaruzelskich, inżynierem rolnictwa, absolwentem L’Institut Agronomique de I’Etat á Gembloux w Belgii. Departament, w którym działał Władysław Jaruzelski zajmował się analizą sytuacji bieżącej i pracami przyszłościowymi w rolnictwie. Między innymi prowadzono rozmowy i konsultacje w zakresie reformy rolnej, a także organizowano aparat aprowizacyjny. Pracował również, na zasadach półlegalnych, we władzach „Społem” przy ul. Grażyny w Warszawie.


NA PAWIAKU
W październiku 1943 r. Władysław Jaruzelski wraz z rodziną został aresztowany przez gestapo. Wówczas z mieszkania przy ul. Filtrowej 65 zabrano wszystkich, za wyjątkiem najmłodszego syna Jerzego Marii, wówczas dwunastolatka, którego hitlerowcy pozostawili w domu. Trafili do gmachu policji bezpieczeństwa w Alei Szucha. Po przesłuchaniu wszyscy osadzeni zostali na Pawiaku. Tam przebywali przez 5 miesięcy i dzięki działaniom i zabiegom przyjaciół: Jana Pętkowskiego z Kujaw i Maurycego Potockiego z Jabłonny udało się całej rodzinie opuścić Pawiak – było to 4 marca 1944 r.

Maurycy Potocki wsławił się uratowaniem wielu osób więzionych przez Niemców. Z dr. Janem Pętkowskim, synem Władysława Pętkowskiego, właściciela Kuśnierza w powiecie strzeleńskim wydostał nie tylko Jaruzelskich, ale również po sześciu tygodniach udało mu się z Oświęcimia spowodować uwolnienie Aleksandra Losowa z Grażyny. Dzięki jego wstawiennictwu z aresztu został zwolniony Konstanty Radziwiłł z Jadwisina. Sam dr. Jan Pętkowski uratował 500 osób z obozu w Pruszkowie po Powstaniu Warszawskim. Dr Petkowski współpracował również z Januszem Radziwiłłem, którego syn Stanisław Albrecht Radziwiłł był mężem Caroline Lee Bouvier a przez to szwagrem prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Fitzgeralda Kennedy’ego. Warto wspomnieć, że to Pętkowski wygłosił mowę pogrzebową nad trumną księcia w 1967r.


POWSTANIE WARSZAWSKIE
Wybuch Powstania Warszawskiego zastał rodzinę Jaruzelskich na Ochocie w kamienicy przy ulicy Uniwersyteckiej 4. Ojciec Władysław był żołnierzem ZWZ-AK, syn Janusz członkiem AK, natomiast młodszy Andrzej swój los wojenny związał z „Szarymi Szeregami” walcząc w Batalionie szturmowym. 8 sierpnia 1944 r. Ochota została zdobyta przez brygadę SS Kamińskiego (RONA). Władysław Jaruzelski wraz z rodziną oraz mieszkańcami kamienicy wśród grabieży i zabójstw, zdołał przedostać się przez „Zieleniak” do obozu w Pruszkowie. Znajoma urzędniczka z Landwirtschaftliche Zentralstelle Distriktstelle Warschau, zatrudniona jako tłumaczka i maszynistka w komendzie obozu, spotkana przypadkowo, załatwiła Jaruzelskim zwolnienie, jednorazowy papierek opatrzony datą 10 sierpnia 1944 r. Ten niepozorny kwitek, zachował się w zbiorach rodzinnych, Jaruzelskich.

Tak, więc mogli oni opuścić obóz, skąd przedostali się do Podkowy Leśnej. Tam zatrzymali się, tam też zaniemógł Władysław i wkrótce, bo 6 września 1944 r. zmarł. Władysław Mikołaj Jaruzelski herbu Ślepowron pochowany został w Brwinowie. Doczesne szczątki dziedzica Siemionek w 1986 r. zostały przeniesione do grobu rodzinnego na Powązkach.


PWRÓT
Po zakończeniu działań wojennych na Kujawach i wyzwoleniu terenów nadgoplańskich, w końcu marca 1945 r. wdowa Janina z Jaźwieckich Jaruzelska wraz z synami powróciła do rodzinnego gniazda, Siemionek. W salonie dworskim zastali wiszące w owalnych ramach portrety rodzinne baronostwa von Hoyningen-Huene. Baron miał mundur oficera SS i wraz ze swą rodziną, jako łotewski wychodźca osadzony tu został przez niemieckie władze okupacyjne. Swego rodzaju zagadkę stanowią Hoyningen’owie przebywający w Siemionkach. Nie znając imienia barona trudno umieścić go w genealogii tego starożytnego kurlandzkiego rodu, który miał zapewne liczne rozgalęzienia. Dopowiem, że jeden z Hoyningen-ów, Oswald był posłem III rzeszy w Lizbonie, Georg wydawcą w New York w 1946 r., Paul profesorem Politechniki w Zurichu. Jak wieść niosła, pani Hoyningen-Huene wraz z dziećmi uciekła przed 20 styczniem 1945 r. z Siemionek. Udała się w kierunku zachodnim i rzekomo zginęła w kolumnie uchodźców rozjechana przez czołgi sowieckie pod Nakłem?
Z braku środków do życia pani Janina pojęła pracę w charakterze nauczycielki w szkole wiejskiej w pobliskim Chrośnie podległej oświacie kruszwickiej. W międzyczasie zawiązał się komitet folwarczny, który przejął zarząd nad majętnością Siemionki. Trzeba podkreślić, że powracający tutaj prawowici właściciele dóbr zastali całą majętność w należytej kondycji i prawie nietkniętą przez powojennych grabieżców. Wkrótce, ówczesne inowrocławskie władze powiatowe całą majętność wraz z dworem przejęły na cele reformy rolnej. Dzięki starej służbie udało się pani Janinie Jaruzelskiej odzyskać część sprzętów i obrazów - rodzinnych pamiątek.

WYPĘDZENIE
Pobyt rodziny Jaruzelskich w Siemionkach nie trwał długo. 5 czerwca 1945 r. inowrocławskie UB dostarczyło do dworu odręcznie sporządzone pismo o następującej treści:

Rozkaz. Rozkazuję ob. Jaruzelskiej – nauczycielka w Kruszwicy [–] wyjechać natychmiast na odległość 100 km od pow. inowrocławskiego do dnia 7 czerwca 1945 r. godz. 6 p.[o] p.[ołudniu] W wypadku niezastosowania się do powyższego ukarany zostanie ob. karą więzienia. Inowrocław 5-VI-45 r. [ podpis nieczytelny]

W podobnych okolicznościach, jak podczas okupacji, z tym, że wówczas przez Niemców, a obecnie Polaków, wypędzeni zostali właściciele Siemionek ze swoich dóbr. Całe niemalże mienie pozostało, zaś oni sami z bagażem podręcznym, pamiątkami rodzinnymi i drobnym sprzętem udali się do niedalekiego Krzywego Kolana w powiecie mogileńskim. Na krótko zatrzymali się w miejscowej szkole, lecz wkrótce i stąd musieli uciekać, by uniknąć aresztowania. Udali się do Warszawy. W majętności Siemionki powołano trzyosobowy komitet folwarczny, ziemię rozparcelowano pomiędzy byłych robotników i przesiedleńców. Budynki gospodarcze podzielono pomiędzy parcelantów, co wkrótce spowodowało, iż solidne budowle rozsypały się. Jedynie resztówka w postaci dworu i parku przydworskiego przetrwała po dzisiejsze czasy, gdyż w nim została utworzona siedziba Stacji Ornitologicznej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kiedy w 1980 r. stację likwidowano, we dworze znajdowały się stare piękne meble gdańskie, które w dziwny sposób ulotniły się? Od tegoż roku po dziś dzień na obszarze parku, dworu i nieistniejącego folwarku funkcjonuje Dom Pomocy Społecznej. Sam dwór przechodzi aktualnie gruntowny remont.

Dziś, po latach odnosimy wrażenie - zapewne nie wszyscy - że obraz tamtych czasów i dotychczasowa prezentacja losów tutejszego ziemiaństwa, kształtowane były przez wszechobecną propagandę komunistyczną. Można było odnosić wrażenie, że dla komunistów i ich propagandy ziemiaństwo było na wsi czymś, na czym można było wieszać nieszczęścia ówczesnego świata. Wszystko, co najgorsze przypisywano dworowi i jego mieszkańcom, a przecież tak nie było. Czynnikiem, który pozwolił przetrwać tej grupie społecznej przez lata zaborów, po współczesność, był bardzo powszechny patriotyzm, połączony z silnie zakorzenioną tradycją składania życia i majątku w ofierze na ołtarzu Ojczyzny i specyficzne poczucie odpowiedzialności ziemian za los państwa i narodu.


GENEALOGII CIĄG DALSZY
Potomkami małżonków Janiny i Władysława Jaruzelskich są ich dzieci, wnuki i prawnuki. Pozwólcie, że i im poświęcę nieco uwagi. Najstarszy syn Janusz w 1946 r. z kolegami z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, podczas praktyk w Kopenhadze uciekł do Szwecji, a stamtąd do USA. W 1954 r. został doktorantem z chemii na Pensylawnia State University. W latach 1960-1992 prowadził liczne prace badawcze w laboratoriach „Exxon” w Linden New Jersey, uzyskując liczne patenty. Z żoną Katherine Neywood mają dzieci: Janinę, dr praw pracującą w biurach Kongresu USA oraz Barrata, ekonomistę pracującego w firmie konsultingowej w Nowym Jorku.
Drugi z kolei syn Andrzej ukończył w 1951 r. Szkołę główną Gospodarstwa Wiejskiego i jest dziennikarzem. Z żoną Ewą Pielat ma syna Pawła. Trzeci syn Jerzy Maria ukończył prawo i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Obronił doktorat z historii, był dziennikarzem „Życia Warszawy” w latach 1949-1975 i tygodnika „Kultura” w latach 1975-1981. Jest Historykiem, docentem kontraktowym Instytutu Dziennikarstwa UW. Z żoną Dorotą Szczepańską ma córkę Katarzynę, polonistkę, dziennikarkę „Rzeczypospolitej” prowadzącą dział „Ratujmy dwory polskie”. Ożeniona z Pawłem Kastory, mają trzech synów: Jana Aleksandra, Stanisława Jerzego oraz noszącego pierwsze imię na cześć pradziadka z Siemionek, Władysława Ludwika.

POST SCRIPTUM
Pomny znakomitych mieszkańców ziemi nadgoplańskiej, zastanawiam się, czy aby nie zapisać w trwałej formie imienia Władysława Mikołaja? Czy we dworze siemionkowskim nie utworzyć kącika poświęconego znakomitym jego mieszkańcom. Dopowiem, że tablica pamiątkowa poświęcona Władysławowi i Janinie Jaruzelskim znajduje się na frontonie kościoła św. Barbary przy ul. Emilii Plater w Warszawie i odsłonięta została w 1988 r. Rodzina Janiny Jaruzelskiej należała do parafian tejże świątyni i jest fundatorem figury Chrystusa przed kościołem.
Pamiętam, lata 80-te i moje spotkania z śp. Henrykiem Ładą, który swego czasu pisał o Władysławie, jako zasłużonym działaczu Kółek Rolniczych na Kujawach. Ja w drodze na wykłady na UMK, on do Gniewkowa w poszukiwaniu śladów ziemiaństwa opowiadał mi po raz pierwszy o Jaruzelskich z Siemionek.

Słowianin


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 sie 2020, 17:40 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 5189
Słowianin napisał(a):
FOLWARK Integralną częścią majętności Siemionki był folwark. Składał się on z ogromnego podwórza zabudowanego solidnymi murowanymi budynkami inwentarskimi i budowlami towarzyszącymi oraz z ziemi o areale 240ha, w tym Siemionki 201,6ha i Potrzymiech 38,4ha.(...) ...Rządcą majętności był zatrudniony tutaj przez wiele lat Jakubowski,
Nie dotyczy rodziny Jaruzelskich, ale można to uznać jako ciekawostkę:
Gazeta Lwowska 03.01.1932 Nr.2
str.5
Przeprowadzenie spisu ludności z narażeniem własnego życia.
Jak wynika z raportów władz spisowych, wielu komisarzy powszechnego spisu ludności przeprowadzało spis z wielką ofiarnością w niezwykle ciężkich warunkach.
M. in. na wyróżnienie zasługuje wypadek przeprowadzenia spisu przez jednego z komisarzy w Województwie poznańskiem, który spełnił swój obowiązek z narażeniem własnego życia.
Komisarz Spisowy w Siemionkach (pow. strzeliński), p. Piotr Jakubowski, przeprowadzić miał spis ośmiu rodzin zamieszkałych na półwyspie Potrzymiech na jeziorze Gopło. W dniu spisu dostęp do półwyspu był zupełnie niemożliwy i mieszkańcy jego kompletnie odcięci byli od świata. Łodzią nie można było dostać się na półwysep, gdyż jezioro pokryte było lodem, natomiast lód był tak słaby, że przejście po nim również było niemożliwe; droga okrężna przez bagna i moczary także była nie do przebycia.
P. Jakubowski udał się mimo wszystko w drogę przez jezioro, doszedłszy jednak do połowy musiał zawrócić, gdyż lód począł się łamać. Nie zrażony tem niepowodzeniem, następnego dnia powtórnie spróbował szczęścia i udało mu się dotrzeć do półwyspu. W dniu tym żaden z mieszkańców Potrzymiechu nie odważył się na przejście przez jezioro.
...
http://parki.kujawsko-pomorskie.pl/npt/ ... otrzymiech
Półwysep Potrzymiech O atrakcyjności Gopła i okolic obok wartości historycznych decyduje bogaty świat przyrody. Półwysep Potrzymiech z bogactwem przyrodniczym i historią stanowi najcenniejszy obszar na terenie Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia. W przeszłości teren półwyspu stanowił grupę izolowanych wysp. Dopiero w czasach, gdy podjęto działania w celu odwadniania terenów podmokłych, wylesiania terenów pod uprawę roli, z wód jeziora Gopło wyłonił się półwysep.
Przyrodę półwyspu ukształtowało wiele czynników. Jednym z nich była racjonalna, ekstensywna gospodarka człowieka. To człowiek stworzył krajobraz dzisiejszego nadgopla z mozaiką pól uprawnych, łąk, pastwisk, gdzie w sprzyjających warunkach znajdują tutaj miejsca lęgowe i żerowiska ptaków i, stanowiących najbarwniejszą część przyrody, jaką można spotkać na półwyspie. Na terenie Parku występuje około 150 gatunków ptaków lęgowych, a w okresie przelotów można ich spotkać ponad dwieście.
Półwysep Potrzymiech, to także miejsce, gdzie odbywają się zajęcia terenowe na ścieżkach dydaktycznych NPT. Miłośnicy fotografowania przy odrobinie cierpliwości mogą dostrzec m.in.: orła bielika, dudka, dzierzbę gąsiorka, kormorana, myszołowa, błotniki, wąsatki, podróżniczka, a przede wszystkim gęś gęgawę, której populacja nad Gopłem wynosi 5% w skali Europy, podczas gdy w Polsce występuje blisko 10% tej populacji. Bardzo bogata jest także szata roślinna. Flora tego obszaru stanowi blisko 770 gatunków roślin naczyniowych, m.in. storczyki szerokolistne, kruszczyki błotne, które są ściśle chronione. Występuje na tym terenie również halofity i kserofity.
Półwysep Potrzymiech to miejsce, które warto zobaczyć, poznać barwny świat przyrody i zrozumieć ją. Należy pamiętać przy tym o rozwadze, zdrowym rozsądku, ponieważ woda, bagna otaczające Potrzymiech, to żywioł, który potrafi być bezlitosny.W ędrując po Potrzymiechu należy pamiętać, aby zawsze trzymać się wyznaczonego szlaku.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 01 lut 2021, 09:19 
Offline

Dołączył(a): 10 lip 2020, 10:51
Posty: 1
Na trzech książkach ze zbiorów Biblioteki Miejskiej im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu: "Pisma Seweryna Goszczyńskiego" (Lwów 1838), "Istota i granice wiedzy lekarskiej" (Warszawa 1899), "Bunt Arabów" (Warszawa 1929) widnieją autografy Jaruzelski/Jaruzelscy. Czyżby te woluminy przechowywano niegdyś w Siemionkach?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL