Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 12 lip 2020, 17:20

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 711 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość
PostNapisane: 06 paź 2019, 18:53 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 161

Zarżnięta na bóźnicy.

Dzisiaj nareszcie możemy zapisać zeznanie samego rzezaka Schwarca, które dowodzi tego czemu, przeczyli "Gazeta Toruńska, " a za nią i "żydziak" warszawski. Schwarc przyznał się, iż Esterę zarżnął zupełnie w swojim charakterze rzezaka synagogi, czyli na cel obrządku żydowskiego, jaki się tam mógł praktykować i dawniej od czasu do czasu.
Rzezak synagogi, Schwarc, z początku zapierał się wszystkiego i głosił, że między nim a zamordowaną nie ma nic wspólnego, że nic o Esterze nie wie. Daremnie pan Bary, sędzia śledczy, nakłaniał go, żeby się przecież nie wypierał bo są przeciw niemu zbyt wyraźne zeznania; napróżno zwracał mu uwagę na to, że się plącze w tym co powiada teraz a co powiadał dawniej; napróżno wykazywał mu że świadkowie wiarogodnie wyrzekli przeciwko niemu rzeczy dotyczące miejsca jego pobytu, czasu, różnych okoliczności, tak że się już wykręcić nie może; Schwarc stał jak zakamieniały.
Po pierwszy raz skruszał i doznał pewnego wzruszenia, gdy ten, który trupa Estery zakopał, powiedział mu w oczy, że tego trupa od niego otrzymał. Kiedy mu tego Kopacza stawiono przed oczy, wtedy twarz jego pokryła się śmiertelną bladością, a kolana trząść się pod nim zaczęły.
Kopacz, a pomocnik w zbrodni, powiedział mu wręcz, że on to musi być Estery mordercą, kiedy on mu trupa wydał. Kopacz wręcz powiedział, że i on miał na Schwarca czyli Scharfa porozumienie, iż on dziewczynę zażgał.
Rzezak Schwarz, usłyszawszy to wszystko stracił głos i trząść się zaczął na całym ciele.
Wtedy rzekł sędzia:
Przecież teraz nie będziesz się już więcej zapierał, że ty to jesteś mordercą Estery. Ten człowiek dał świadectwo przeciw tobie. Czy jeszcze się tego wypierasz?
I Schwarc nie wyparł się więcej.
To zeznanie było zwrotem w toku całego śledztwa. Ów człowiek, który trupa chował, bojąc się, żeby go nie posądzono o to, że jest wspólnikiem morderstwa, wydał wszystko, co tylko wiedział. Z tych samych pobudek wykrył też wszystko i ów flisak ruski, który wiózł ciało fałszywej Estery aż do Tisza-Dada.
Od chwili jak ci dwaj pomocnicy powiedzieli wszystko co wiedzą, zaczęła się sprawa wyjaśniać, i sędzia mógł dochodzić do kłębka, ów kłębek jest taki:
że Esterę zamordowano w bóżnicy, że Esterę zamordowano w celach religijnego obrzędu.
"Israel nefandum scelus andet morte piandum", pisał opat Lehnina przed kilkuset laty:
"Izrael odważy się na niesłychaną zbrodnią, za którą odpokutować musi śmiercią".
Jeżeli wyrok w tej sprawie zapadnie taki, jak go sędzia śledczy prawie przygotował, to proroctwo lehnińskie potwierdzi się w nowej okazałości.
I teraz, tak jak dawniej, powtarzamy, że nie na wszystkich żydów rzucimy przez to potępienie, choć jedna sekta lub bóżnica zbrodnią religijną popełniła.
Lecz słuchajmy dalej, co pisze gazeta "Hon"; półurzędowa.
Zestawia ona w dłuższym artykule uporządkowany obraz tego co się dotąd stało:
oskarża tamtejszych żydów w ogólności iż postępowaniem swoim stali się poniekąd wspólnikami zbrodni. Zbrodnia byłaby się nawet może nie odkryła, gdyby nie to, że wszyscy żydzi zaczęli biadać i narzekać jak tylko się sprawa zaczęła rozgłaszać.
"Hon" gani przedewszystkim postępowanie Heumanna żyda, adwokata, który śmiał rzucić potwarz na posłów Istoczy i Onody, tych co sprawę Estery pierwsi wnieśli do sejmu madziarskiego. Heumann miał tę bezczelność, że twierdził, iż ci to posłowie trupa Estery skryli. A czemu to twierdził?
Żeby uwagę publiczną od Żydów odwrócić. "Hon" słusznie powiedział, że Heumann postąpił sobie bardzo niezgrabnie.
Niestety, dotąd nie wiadoma, gdzie trup Estery. Znowu otrzymał sędzia list, gdzie mu wskazują inne miejsce dla trupa - ale tych doniesień już były setki, wszystkie daremne.
Wiele rodzin żydowskich tamtej okolicy okazało chęć przejścia na wiarę chrześcijańską.
Minister sprawiedliwości Pauler obiecuje ciągle obszerne sprawozdanie dla ludności bardzo już zaniepokojonej.
Sami adwokaci, obrońcy aresztowanych żydów, co dawniej przeczyli i mówili że tu nie było "mordu religijnego", tylko mord zwyczajny, teraz ucichli i mówią, że to "mord z zabobonu."
Ciągle jeszcze różni żydzi starają się o to, żeby sąd wywieść w pole. Mieszkający w Tisza Lök żydzi Weinberger, Lissauer i Gross już dawno mieli być słuchani - ale tak kręcono, że ich wypuszczono z przesłuchów. Teraz dopiero ich wysłuchują.
Co do fałszywego trupa, to nagromadzono bardzo wiele materyjału do wyjaśnienia sprawy; dotąd przecież nie wiadoma, kto kazał trupa podsunąć. Podobno i pod tym względem są już pewne poszlaki, ale sąd z ostrożności ich nie ogłasza. Mówią tylko, że cały świat ma się przygotować na wielkie niespodzianki.
...
Wspomnienie pośmiertne.

Dnia 13go Lipca w Styryi w Fürstenhofie w najsilniejszym stanie zdrowia, wskutek niespodzianej choroby, zgasł w szesnastej wiośnie Jan Kwilecki, najstarszy syn, tak powszechnie szanowanych rodziców, Barbary z Mańkowskich i Stefana hr. Kwileckiego na Dobrojewie.
Możnaby sądzić, że o tak krótkim żywocie nie ma się co rozpisywać - tutaj jednak przeciwnie; bo obok niezrównanej boleści Rodziców przy stracie ulubionego dziecka, godzi się wspomnieć i dla innych dzieci uwydatnić, jakie to dziecko umarło, uwydatnić ono nad miarę czułe serce i tę duszę wyniesioną nad poziom świata; tę dojrzałość umysłu, moralność, pobożność, która była budującym przykładem dla wszystkich, co znali nieodżałowanego ś.p. Jana.
Jak w głębi morza są ukryte drogocenne perły, tak wśród wielkiego oceanu świata są ciche, nieocenione skarby, które gdyby były znane ogółowi, wzniecałyby podziwienie! Taką perłą był zgasły szesnastoletni młodzieniec! Zacność, prawość, skrupulatność sumnienia, czystość duszy, były u niego rzeczywiście nadziemskie!
Skwapliwość do podawania ręki cierpiącym i głęboka pobożność wzbudzały podziw w rodzinie, w sąsiadach i w wiejskich gromadach. W solennym dniu pierwszej Komunii świętej tak był przejęty tym świętym obrządkiem, że dusza jego zdawała się być jakby ku niebu wzniesiona.
Wtenczas wyrzekł te pamiętne i piękne słowa:
"Szczęśliwy, kto w taki dzień umiera."
Miłość i cześć dla matki były niezrównane.
Ta miłość była dla niego drugą religiją, po Bogu, matka! Ilekroć matka zapadała na zdrowiu, już syn stawał się smutnym, złamanym i łzami zalanym; a kiedy razu pewnego przytomni z jego łez się śmiali, powiedział te rzewne słowa: "A na cóż lepszego Bóg nam dał łzy, jeżeli nie na to, żeby płakać dla matki ?"
Słowem, tak dziwme, tak prędko dojrzewał ten ziemski owoc, jakby go Bozka łaska w niebieskiej krainie hodowała; tak młody, a był już matce we wszyskiem podporą i pomocą, ojcu pomocą i pociechą, młodszym braciom aniołem opiekuńczym.
Stracić dziecko już wychowane jest niezawodnie ciężkiem nieszczęściem, ale stracić takie, jest nieszczęściem w większym zakresie, bo przy takich zaletach serca i duszy, zgasły i nieodżałowany młodzieniec byłby bezwątpienia znakomitym obywatelem kraju, któryby był rozszerzał głęboko zaszczepione uczucia wiary, gorącej miłości Ojczyzny i głęboko zakorzenioną miłość domowego ogniska. I wtenczas kiedy właśnie zaczynał być chlubą rodziców, chlubą dla kraju, kiedy był przykładem dla braci współtowarzyszów, wyrwany został z pomiędzy tych co go kochali. Bóg jakby mówił, że dla tak czułego serca, świat, na którym żył, był za pusty, za zimny; że dla tak czystej duszy są w niebiosach inne szczęścia kosztowności.
Tu tymczasem na ziemi, nie masz już, o! nie masz dla zalanych łzami rodziców, dla braci i dwóch sędziwych Babek innej pociechy, jak ta jedna tylko, że takie dziecko chyba prosto w Bozkie poszło objęcia !...
.
Nekrolog
Nabożeństwo żałobne za duszę
ś.p. Jasia Kantego Kwileckiego
i złożenie zwłok do grobu familijnego w Kwilczu odbędzie się w Czwartek, 20go Lipca, o godz. 11tej przed południem.
W głębokim smutku pogrążeni (1012)
Rodzice.

...
Przybyli do Poznania
dnia 17go Lipca.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Ks. prob. Bogusiewicz z Ostrowa,
Dutkiewicz z Głogowa,
Wize z familią z Michorzewa,
Głębocki z Psarskiego,
Mikołajewski z Brodnicy,
Skąpski z Mogilna,
Lohmyer z Berlina
Lehmann z Inowrocławia,
Köller z Rosenbergu,
Rink z Witten,
Baron Lerchenfeld z Tworzymirek,
Pani Więcchowska z Lipnicy.
...
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, dnia 17go Lipca.

- Mowa, jaką pan Jarosław Herse miał na ratuszu do strzelców przybyłych do Poznania, była jak na dzisiejsze czasy pruskie i kulturkampfowe bardzo umiarkowana, że tak powiemy, przyzwoita.
Pan burmistrz nie bał się wymienić wszystkich królów polskich, którzy dla bractwa strzeleckiego byli dobroczyńcami. Z polskich uczestników tej niemieckiej uroczystości wylicząją pana radzcę Chlebowskiego. Obiad na strzelnicy jadło 300-400 osób, poczem nastąpił "ein gutmüthiges Tanzchen", jak mówi Pindterek poznański. Był też "der feurige Macur", którego podobno 8 par tańczyło.
...
+ Dnia 14go bm umarli:
śp. Zofija Połczyńska z Wysoki w 14stym roku życia
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0390&tab=3
Dziennik Poznański 1882.07.16 R.24 nr160 - 14/26 - str.5

Tadeuszek Dąmbski w Konarach.
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0390&tab=3
Dziennik Poznański 1882.07.16 R.24 nr160 - 14/26 - str.5
...
- Hr. Grudziński kupił wieś Borzejewo (1800 mórg) w pow. Średzkim od wdowy Berwin za cenę 315 tysięcy grzywien. Brawo!
...
Nekrolog

Dnia 16go bm. po długich i ciężkich cierpieniach, opatrzony św. Sakramentami, zakończył w Mieleszynie życie doczesne, najdroższy Mąż i ojciec nasz
Kazimierz Kalkstein
licząc lat 45.
Eksportacyja odbędzie się we Wtorek, dnia 18go bm., do kościoła
parafijalnego w Sokolnikach o godzinie 6tej wieczorem, nabożeństwo zaś żałobne i spuszczenie zwłok do grobu familijnego nazajutrz o godz. 10tej rano, o czem donoszą krewnym i znąjomym w smutku pogrążeni
Żona z dziećmi.
(1015)
.
Kazimierz Kalkstein, USC Kłecko, akt zgonu Nr.56/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1870/0/4 ... 43YJDQOHpQ
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0390&tab=3
Dziennik Poznański 1882.07.18 R.24 nr161 - 15/26 - str.4
...
Nekrolog

Dnia 16go bm., o godz. pół do 2giej, zasnął w Bogu, opatrzony św. Sakramentami, emeryt nauczyciel
śp. Kaźmierz Borowicz
w wieku 82 lat w Bonikowie p. Kościanem, o czem
donoszą krewnym i przyjaciołom pogrążeni w smutku
Żona z dziećmi.
(1014)
.
Kazimierz Borowicz, USC Kościan, akt zgonu Nr.52/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/34/424/0/3. ... VJQP1TFdSw
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0390&tab=3
Dziennik Poznański 1882.07.18 R.24 nr161 - 15/26 - str.4
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 paź 2019, 03:30 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 162

Korespondencje Gońca Wielkop.


Z nad Dobroczni, pow. Krobski, 16go Lipca.
Wreszcie zadźwięczała kosa na dojrzałem po części zbożu i już oczekiwane żniwo w naszej okolicy na dobre się rozpoczęło. Zbiór zboża będzie w tym roku bogaty, gdyż nie tylko kłos ziarna wielkiego pełen, jest wielki i liczny, ale i źdźbło wysokiego i grubego doszło wzrostu.
Ztąd więc nie powinno być biedy. Tylko myszy polne we wielkich gromadach się już pojawiają, podcinają już nawet stojąco jeszcze źdźbło, tną i niszczą miejscami żyta. Tak przynajmiej się zdarza około Konar, wiosce nad Szpatnicą położonej.
Z nader łagodnej i niebywałej zimy, pięknego czasu wiosennego i zupełnie prawdziwego początku lata, możnaby spokojnie sądzić, że stan zdrowia naszego nie ulegnie szkodliwym pływom choroby, i że w tym roku zdrowie ludziom sprzyjać będzie musiało. Atoli przeciwny skutek się okazał. Choróbska zaraźliwe, jak żarnice, szkarlatyna i ospa, a nawet i biegunka już prawie od zaczęcia się zimy z małemi przerwami dotąd trwają. W niektórych miejscowościach, jak w Pakosławiu, Krobi itd., rozmiary tych chorób są dość wielkie, tak nawet, te szkoły pozamykać musiano.
Niektóre szkoły, jak w Konarach, Górce, Woszczkowie, Kołaczkowicach, Skoroszewicach i inne rozpoczęły wczoraj, tj. 15 t.m. tegoroczne żniwne ferye. Wprawdzie miały się takowe dopiero 24go b. m. zacząć, rychlejsze jednakże żniwo zmusiło nauczycieli do prędszego zamknięcia szkoły.
W pierwszym czasie Lipca rozporządził pan lantrat tutejszego powiatu, żeby w czasie żniw wszystkie wyszynki, oberże itd. pilnowały jak największego umiarkowania we wydawaniu gorących napojów, na publiczne zaś tańce pozwolenia wcale nie dawano. Przecież wbrew temu podpił sobie w Piątek pewien gospodarz ze Zakrzewa, wioski pod Sarnową leżącej, a jadąc galopem z targu z Rawicza przez rynek w Sarnowie, najechał jadącego przed nim kramarza z Konar N. i złamał mu oś i koło. Nadbiegła policyja wzięła pana brata do protokółu i ściągnęła 15 Mr. kary. Oś i koło oddano na koszt najeżdżacza do reparacyji, sprawunki kramarza pokładziono na wóz pierwszego i zmuszono go do odstawienia ich do Konar. Biedne koniska zawiozły zasypiającego do domu.
Boleśniejszą jeszcze rzecz donoszę. Gospodarz pewien ze Sobiałkowa, który, jak mówią, przedtem większą miał posiadłość, lecz przez zaczęste bratanie się z kieliszkiem takowe utracił, zginął marnie w Piątek, i to wskutek nadmiarowego upicia się. Od 6go t.m. dziennie pijanym będąc, przesiedział czas następny w tamtejszej karczmie, gdzie go też kara nie minęła, bo żywym do domu nie wrócił. Potoczył się w karczmie, wywrócił i trupem legł na ziemi.
(Nie ma jak Galicya! Tam kara jest i na pijaka i na szynkarza, który pijakowi dolewa. Przy. Red.)
...
Jarocin, dnia 14go 1882.
W Środę dnia 12go t. m. odbyła się znowu i to po 3ech latach przerwy przechadzka dzieci polsko-katolickiej szkoły w Jarocinie do parku zdrojowego, posiadłości pana hr. Radolińskiego. Rano o godz. 7mej odprawiła się na ten cel w tutejszym kościele parafijalnym msza św. zapłacona ze składek, na którą się stawiło 280 dzieci z swymi nauczycielami obywatelstwem miasta.
Na miejscu zabawy zebrali się liczni obywatele miejscowi i zamiejscowi różnej narodowości, wyznania i stanu. Jako napierwsza zjawiła się hr. T. z S. przywożąc ze sobą lszy sądek mleka dla dzieci, które się tem świetnie uraczyły. Widzieliśmy dalej dzieżawcę, szanownego p. O. z C, który dwa sądki mleka dla dzieci przywiózł. Był tam także ukochany i miły nasz radzca, p. M., byli sędziowie miejscowi, dalej urzędnicy sądu i nauczyciele obcych szkół i wyznań. Słowem, wszystkie prawie warstwy wyższych i niższych stanów były obecne, a wszystko się krzątało miło i chętnie, albo tańczyło na obszernej murawie podług akordów muzyki pana B., który bardzo dużo i ładnie nam przygrał ze swoją orkiestrą. Około godz. 9tej wróciło wszystko w pięknym porządku przy dobrym humorze i dość dobrem powietrzu.
Wszystkiemu Szan. Państwu, które nas godną swą obecnością uczcić i darami ucieszyć raczyło, wszystkim zacnym obywatelom Jarocina i okolicy za ich składami i zachowanie się wzorowe, składamy w imieniu dzieci naszych serdeczne staropolskie "Bóg zapłać."
...
Szarada.

Kto pierwsze drugie pieniądze
Trzecie czwarte pod wrzeciądze
I sądzi, że panem świata,
Że może uciskać brata,
Głuchym być na klęski kraju:
Ten niechaj w lichwiarzy raju
Mieszka - aż śmierć go zawoła.
Dla Polaka inna szkoła.
Całość tej szkoły wyrazem.
Tam pod cudownym obrazem,
Kapłan ustrojon w bieliznę
uczył, jak kochać Ojczyznę,
Jak w obronie swego ludu
Stojąc, dokażesz i cudu.
...
Znaczenie szarady z nm 154 "Gońca W.":

Kanossa.

I.

Dwa widma stoją groźnie przed niewiernych okiem,
1 straszą ich na jawie i straszą ich we śnie,
I wszędzie się za nimi wloką ciężkim krokiem,
1 co chwila nad uchem zajęczą boleśnie.
Polaka i to jedno widmo - widmo krwią zbryzgane,
I z cierniową koroną na schylonej głowie,
I ręce jej i nogi krwią zafarbowane,
A w każdej ręce trzyma miecza po połowie!
Kanossa i drugie widmo - we mnicha kapturze,
Boso, we włóczennicy, rózgę trzyma w ręku,
A w około jej głowy grzmią alpejskie burze,
Oczy łez pełne, a pierś ciężka, pełna jęku.
Po nad widm tych głowami dwa obłoczki szare
A z tych obłoków duchów brzmią tajemne glosy:
Za Polskę i Polaków i ich starą wiarę,
Do Kanossy! do Kanossy! do Kanossy!
Chochlik.

II.
Kanossa to przypomina,
Gdzie kolana Henryk zgina,
By przebłagać Kościół święty,
Powrócić mu honor wzięty.
Z prześladowań Polska słynie,
Lecz i tryumf jej nie minie,
Kanosa też nie daleka,
Chociaż Książę nieco zwleka.

Oprócz tego trafne rozwiązania nadesłali pp.:
Franc. Rydzy I i II. z Popowa,
Agnieszka Schlabs z Pleszewa,
Franc. Janowski z Czarnkowa,
Anna Garczyńska z Zbąszynia,
Ertel z Daniszyna,
Molski i
R. Grus z Tarandu,
Barciszewski z Mchów,
Wandzia Niesiołowska z Chrustowa,
A. Barczak z Papros,
N. z Konar,
Stefan Czyżak z Gorzyc,
J. Maćkiewicz z Turwi,
Stan. Szałkowska z Bnina,
Antoni Klemczak z Wilkowa,
Jadwisia Kokosińska i
Marynia Borecka z Koźmina,
Napieralski z Kluczewa,
Maryja Wiśniewska i
Marynia Pierzchała z Lechlina,
Jadwiga Bartach z Siedmiorogowa,
Rozalija Barczyńska z Margonina,
Em. Zielińska z W. Jezior,
Wiktor Gładysz z Poznania,
Teodora Bogorska z Kiszyna,
A. Urbanowicz z Krotoszyna,
Marcin Szymiszek z Nabyszyc.
...
Wiadomości potoczne.
Wtorek, 18go lipca.

- Wczoraj wieczorem po trzydniowym upale uciążliwym przeciągała nad miastem naszym burza, idąca z okolic północno-wschodnich. Skutkiem ulewnego deszczu temperatura znacznie się zniżyła. W Niedzielę i Poniedziałek mieliśmy 30 stopni ciepła w cieniu, wedle Roaumura.
https://www.metric-conversions.org/pl/t ... lsjusz.htm
Réaumur
Skala Réaumura znana także jako "podział oktodecymalny", jest skalą temperatur, w której punkt zamarzania i wrzenia wody wynosi odpowiednio 0 i 80 stopni. Skala została nazwana na cześć René Antoine Ferchault de Réaumura, który jako pierwszy zaproponował podobny system w roku 1730.
konwertuj z Réaumur do Celsjusz (...)
https://www.convertworld.com/pl/tempera ... aumur.html
Reaumur, temperatura
Wpisz liczbę Reaumur, które chcesz przekonwertować w polu tekstowym, aby zobaczyć wyniki w tabeli. (...)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_R%C3%A9aumura
Skala Réaumura – jedna ze skal termometrycznych, wprowadzona w 1731 roku przez francuskiego fizyka R.A.F. de Réaumura (1683 1757), często używana w Europie Środkowej do początków XX stulecia.
W skali Réaumura temperatura topnienia lodu wynosi 0 °Ré, a wrzenia wody 80 °Ré, dlatego 1 °C odpowiada 0,8 °Ré.

i wiele innych stron
...
- Plac Wilhelmowski coraz to nową jakąś otrzymuje ozdobę.
Do ostatnich, oprócz poustawianych już dawniej w ziemię dość gustownie doniczek z kwiatami, zrobiono w końcu Placu od strony biblioteki Raczyńskich grotę z brył stopionej cegły.
Wewnątrz groty woda sączy z improwizowanych skał, i spływa do wewnętrznego zagłębienia mającego spodem odpływ, a pomiędzy szczelinami skał, czyli raczej brył ceglanych wyrastają różnorodne kwiaty górskie. W Sobotę po raz pierwszy sączyło to źródło górskie. Obok tych ozdob Placu Wilhelmowskiego, oby także wynaleziono środek skuteczny dla ocalenia kasztanów na Alei, aby i te nie zmarniały.
...
- W teatrze naszym rozpoczną się wkrótce prace celem zabezpieczenia publiczności w razie pożaru. Zmienionym zostanie oświetlenie gazowe oraz sprawiona ma zostać kurtyna żelazna. Funduszu na te wydatki dostarczy podobno pewien obywatel z Księztwa, tak że fundusz żelazny, jak pisze "Dzień. Pozn." naruszonym nie będzie i być nie może.
...
- Pan baron Graeve z Borku kupił na licytacji w Kaliszu dobra Biskupice w pow. sieradzkim za 380,000 rubli. Mąjątek ten ma 154 włók ziemi.
...
- W Niedzielę kąpało się kilku chłopców we Warcie, w pobliżu targowiska. Jeden z nich, 10letni chłopiec, dostał się na zator, i woda go uniosła.
Pewien czeladnik stolarski, widząc to, rzucił się w rzeczach do wody i dawszy nurka, wydobył z własnem niebezpieczeństwem już tonącego, którego po krótkim ceraniu udało się przywrócić do życia.
...
- Dotychczasowy sędzia okręgowy, p. Miernicki ze Strzelna, potwierdzony został adwokatem przy sądzie okręgowym w Inowrocławiu.
...
- Zeszłego Czwartku utopił się przy kąpaniu w jeziorze trzemeszeńskim czeladnik błachnierski.
Dotychczas ciała nie odnaleziono.
...
- W Jelonie pod Kcynią zakłuły pszczoły 4 źrebaki. Strata właściciela wynosi 1500 grz.
...
- W zeszłą Sobotę było w Bydgoszczy tak gorąco, iż kilka osób na ulicy zemdlało i dopiero za pomocą lekarskich środków zostało przywróconych do przytomności.
...
- Pruska kawalerya będzie odtąd uzbrojoną także w sześciolufowe rewolwery.
...
- Z Bydgoszczy donoszą, że stan zdrowia osób uszkodzonych przy zwaleniu się trybuny podczas wyścigów jest zadawalniający.
Prezesowi regencyjnemu Tiedemanowi obandażowano nogę gipsem.
Pana Alvensleben będzie można za tydzień przewieźć do Ostromecka, może wodą; stan jego nie budzi obawy.
...
- Inspektor szkolny i prow. Hubert podziękował za inspekcyją miejscową nad szkołą dziewczęcą w Kępnie i takową oddano rektorowi progimnazyum, dr. Martinowi.
...
- Z dniem 1go Lipca został otwarty nowy urząd pocztowy w Modliszewku, który powierzono tamtejszemu nauczycielowi p. Jarczewskiemu.
...
- W Berlinie odbędzie się dnia 23go b.m. o godz. 3ciej na cmentarzu Jerusalemer Kirchhof odsłonięcie pomnika śp. Karola Foerster .
Oby jak- więcej Polaków na tę uroczystość się zebrało.
http://rep.up.krakow.pl/xmlui/handle/11716/1568
Karol Forster:emigracyjny działacz, pisarz i wydawca : 1800-1879 (...)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Forster
Karol Forster (1800-1879) – polski pisarz i poeta. W czasach Królestwa Polskiego był urzędnikiem wojskowym i cywilnym.
Po powstaniu listopadowym wyemigrował do Paryża. Po 1848 mieszkał w Niemczech (między innymi w Berlinie), początkowo jako korespondent paryskiego czasopisma "La Patrie". (...)
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Forst ... 02031.html
Forster Karol, ur. 26 XI 1800, Warszawa, zm. 9 XI 1879, Berlin,. działacz polit., pisarz, publicysta i wydawca;.
w powstaniu listopadowym 1830–31 m.in. adiutant gen. J. Krukowieckiego; na emigracji związany z Hotelem Lambert, od 1849 jego agent polit. w Berlinie; popularyzator wiedzy społ.-ekon.; nakładca serii "Biblioteka Podręczna" (t. 1–20, 1857–65); autor m.in.: Powstanie narodu polskiego w r. 1830–31 (1873), Z pamiętników Krukowieckiego (1906) oraz prac z życia kult. i obyczajowego Francji.

i wiele innych stron
...
Ofiara trojakowa
na fundusz subwencyjny teatru polskiego za pośrednictwem pani Więckowskiej 2 marki, jako kara od kilku Panów za zbyteczne używanie niemieckich wyrażeń.
...
Na budowę kościoła kat. w Raszkowie złożyli:
Stanisław Brzozowski 60 fen.,
Wiktoryja Brzozowska 10 fen.,
Andrzej i Marynia Rytszel 20,
Maryanna Piłowska 25,
Józef Górski 50.
...
Nekrolog

Dnia 16go bm., o godz. pół do 2giej, zasnął w Bogu, opatrzony św. Sakramentami,
emeryt nauczyciel śp. Kaźmierz Borowicz
w wieku 82 lat w Bonikowie p. Kościanem, o czem donoszą krewnym i przyjaciołom pogrążeni w smutku
Żona z dziećmi.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2019, 00:51 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 163

Zarżnięta w bóźnicy.

Nowa figura w tym procesie, to niejaki Löfkowie, czy też Lewkowicz, żyd z wioski Dada, gdzie to trupa fałszywej Estery niby to wyłowiono.
Kilku mieszkańców z Dada zeznało, że Lewkowicz pierwszy (!) z całej wsi zaalarmował i wieś i władzę tamtejszą, roznosząc tę wieść nadzwyczajną, że trupa Estery miano co dopiero w rzece Cisie znaleźć.
Zeznali oni dalej, że zanim (!) jeszcze urząd wiejski na miejscu znalezienia trupa się był pokazał, on wezwał flisaków, żeby trupa zakopali (!) pod pozorem, że go czuć.
Po kilka razy i z wielkim naciskiem zwracał on uwagę ludzi na suknie tej fałszywej Estery, a gdy obecni opisali, że to są suknie (prawdziwej) Estery, wtedy Lewkowicz obstawał przy tym, żeby ową okoliczność zapisano do protokółu, jaki się wtedy sporządzał.
Pytanie teraz ciągłe: czy trup Estery, jeszcze istnieje, czy nie istnieje. Flisacy i w tej mierze dają nieco wskazówek.
Trupa fałszywej Estery wleczono przez całą drogę za tratwą całkiem nago. to przyznaje ów flisak żydowski. Dopier poniżej Tisza Eszlar czekali na tratwę jakiś żyd i jakaś kobieta.
Ta kobieta niosła suknie prawdziwej Estery i w te suknie ubrała trupa fałszywej Estery przy pomocy ruskiego flisaka. O tej kobiecie mówił z początku żydowski flisak, że to była chrześcijanka, a to dla tego, żeby sąd wywieść w pole, bo gdyby był sąd uwierzył, że to była chrześcijanka, toby był tej kobiety między chrześcijankami nigdy a nigdy nie znalazł. Dopiero później przyznał ów żyd flisak że ta kobieta była żydówką. Tej żydówki teraz szukają. W Tisza-Eszlar takiej żydówki dotąd nie wynaleziono, ale jest nadzieja, że ją wynajdą, bo liczba żydówek, któreby tu mogły być rozpoznawane, jest nie zbyt wielka.
A teraz słuchajcie!
Wiemy już, że sędzia śledczy nazywa się Bary, i że mieszka w Nyiregyhaza. Otóż tego Barego chciano napaść w jego pomieszkaniu.
Woźnica, który usłyszał szczekanie psa, zwrócił uwagę swoję na dom i ujrzał czterech żydów, jak ci się pod dom skradali, a gdy woźnicę ujrzeli, znowu uciekli.
Być może, iż chodziło o zabicie Barego i o porwanie akt śledczych.
Skutkiem tego zamachu poczyniono pewne środki ostrożności. Komisyja śledcza mowu pojedzie do Tisza Eszlar, aby jeszcze miejsca obejrzeć i wielu świadków przesłuchać. Każe ona także kopać po ogrodach leżących w blizkości wioski, ponieważ jeden z oskarżonych, który dotąd zawsze prawdę zeznawał, kazał kopać właśnie w tamtym miejscu, że tam trupa znajdą.
Większa część oskarżonych, mimo oczywistych dowodów, jeszcze się zapiera.
Żydzi zostający w więzieniu zażądali koszernego mięsa na koszt rządu. Na to nie zezwolono; ale wolno dla żydów koszernie gotować pod okiem dozorców więzienia.
Chodzi o to, żeby razem z pokarmami nie dostawali oskarżeni i doniesień rozmajitej treści.
Osoby wielkiego znaczenia twierdzą, że podobne zabójstwa dzieci chrześcijańskich w bóźnicy odbywały się tam corocznie, i że tylko dla tego się to dotąd nie wydawało, ponieważ sędziowie bywali przekupieni.
To twierdzenie pochodzi od księdza katolickiego, który należy do najwyższych sfer kościelnych.
Ono twierdzenie, że podobne mordy odbywają się rokrocznie, majduje poparcie i w polskiej literaturze. Rabin Serafinowicz, który przeszedł na łono religiji katolickiej, urodzony na Litwie dnia 5go Kwietnia 1686go roku, wydał znane dzieło, gdzie wyznał, że za jego czasów sama Litwa 15 garncy takiej krwi potrzebowała; dalej, że gdzie podejrzenie na żydów padało, tam przez 5 lat od mordów się wstrzymywano.
...
Zapisujemy.
"Tageblatt" poznański, w którym często czytamy, że Polacy nie umieją tyle po niemiecku, żeby urzęda piastować, dziś wystawia im to świadectwo, dass die polnischen Patrioten in der Regel (die deutsche Sprache) ganz eben so gut sprechen, wie geborene Deutsche.
To znaczy, że "polscy patryoci z reguły tak dobrze mówią po niemiecku jak urodzeni Niemcy."
Czemu też panowie Niemcy tego samego nie dokażą? Czyby powodem tego była "Indolenz i geistige Inferiorität," jaką nam tu w Poznaniu panowie Niemcy zarzucają?
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Z pod Czarnkowa.

(Spóźnione. )
Myślałem, że kto inny zdatniejszy odemnie się, do dzieła zabierze i kilka słów o majówce w Czarnkowie odprawionej w Czerwcu rb., w "Gońcu Wlkp." ogłosić zechce; lecz widzę, iż nikt tą małą pracą dotychczas się nie zajął.
Nie dobrze by było, taką okoliczność pominąć, zwłaszcza iż nasz kochany "Goniec Wielkp. " chętnie wszystkie nowości, zabawy i smutki z nami dzieli; skreślę więc słów kilka o odbytej majówce w Czarnkowie w Niedzielę Świętej Trójcy.
Majówka ogłoszoną została w kilka dni przedtem afiszami i ogłoszeniami różnego rodzaju, wskutek czego wielkie mnóstwo ludzi na takową się zebrało.
Majówka odprawiła się pod nazwą Przemysłowo-Rolniczej. Ponieważ Towarzystwa Przemysłowe i Rolnicze dotychczas żadnej nie miały chorągwi, dla tego pan Wawrowski ze Sławna, który zarazem był głową tej cały majówki, sprawił nową chorągiew, czyli kazał kupić materyi do takowej, którą pani Wruk z Czarnkowa wyporządziła i podług życzenia następującym napisem opatrzyła:
"Towarzystwo Przemysłowo-Rolnicze w Czarnkowie" z jednej strony, a "Prawdą i Pracą" z drugiej strony.
Ponieważ każdy katolik i Polak wiedzieć musi, iż wszystko dobre z góry od Stwórcy wszech rzeczy pochodzi, dla tego i tej chorągwi nie wzięto bez myśli o Panu Bogu, lecz owszem poproszono naszego ks. Gronkowskiego, aby chorągiew poświęcił, co też czcigodny Kapłan chętnie uczynił. A ponieważ w dzień św. Trójcy w Czarnkowie jest mały odpust, więc użyto tej chorągwi do upiększenia tej uroczystości. Gdy bowiem procesja wyszła z Kościoła, gospodarz Antoni Grzyl z Śmieszkowa niósł tę chorągiew przed Najświętszym Sakramentem, powiewając takową, aby światu pokazać, że najprzód oddać cześć Bogu, a potem dopiero się zabawą zająć.
Po nabożeństwie wzięto chorągiew z Kościoła, gdzie jej miejsce przeznaczono, i zaniesiono do p. Górskiego, zkąd o 2giej godzinie z południa orszak liczący kilka set mężczyzn wyruszył do lasku dóbr Dembego, należących do pana Wolniewicza z Źrenicy pod Środą, odległego o pół mili od miasta.
Pochód był przepyszny. Widzieliśmy bowiem postępujących za chorągwią i muzyką, która przez miasto grała, obywateli ziemskich i miejskich, gospodarzy, robotników, przemysłowców, urzędników itd., i poznaliśmy tę wzajemną braterską miłość, która jest chlubą narodu katolicko-polskiego. Lubo jak wyżej wzmiankowano, miejsce zabawy od miasta pół mili oddalone, wszyscy szli pieszo aż na miejsce, oprócz panów Wolniewicza, który umyślnie na tę majówkę z Źrenicy przyjechał, i Paliszewskiego z Gębic, podeszłych już w wieku.
Po przybyciu na miejsce pan Wawrowski powiedział słów kilka i wzniósł okrzyk na cześć pana Wolniewicza, który mimo wszelkich burz, jakie się rzucały na dobra teraz do niego należące, na Dembe, potrafił takowe od niewiary zachować, i zachęcał młodzież, aby w ślady pana Wolniewicza wstępowała.
Pan Wolniewicz z radosnem sercem odpowiedział panu Wawrowskiemu w dobitnych słowach i wzniósł zdrowie pana Wawrowskiego a publiczność głośnym okrzykiem po trzykroć zawołała: "Niech żyje!"
Teraz rozpoczęły się zabawy.
Tymczasem nadjechali także ks. proboszcze Górecki z Ruska, Arndt z Wielenia, p. radzca Mielcarzewicz i pan sekretarz Igler z Wielenia, Ks. Gronkowski z Czarnkowa po odprawieniu nieszporów i ks. Skąpski z Lubasza, państwo Dr. Szuman i pan Chełmicki z Bzowa i inni.
Publiczność gromadziła się około przybywających, których pan Wawrowski przemowami witał, i krzyczała:
"Niech żyje"!
Teraz nastąpiło przedstawienie amatorskie.
Odegrano na ogólne żądanie już po raz trzeci pod dyrekcyą pana Antoniego Wruka, który mimo słabego zdrowia niczego nie szczędzi, sztukę "Łobzowianie".
Tak amatorowie jako i panny amatorki wywiązały się z swych zadań jak najlepiej, dla czego ich oklaskami obsypano. Bezpośrednio po przedstawieniu amatorowie i amatorki tańczyli na scenie Krakowiaka, ułożonego przez pana Wruka, co publiczności bardzo zaimponowało.
Widzów można było tysiące naliczyć, którzy podczas przedstawienia przecudne zajęli stanowisko.
Po Krakowiaku był Polonez, a potem znów zabawy, puszczanie ogni sztucznych itd.
Około 11stej w wieczór wróciło całe Towarzystwo przy odgłosie muzyki do sali pana Górskiego, gdzie pan Wawrowski zgromadzonych kilku słowami pożegnał i za przykładną zabawę podziękował. Publiczność jednakowoż aż do rana się bawiła.
Majówka ta tem bardziej na się uwagę ściąga, iż nie brano wstępnego. Zamożniejsi poskładali się na opłacenie kosztów i pozwolili niezamożnym bezpłatnie w zabawie brać udział, przedewszystkiem im dać sposobność bycia na przedstawieniu amatorskim, o którem lud jeszcze dziś z największem ukontentowaniem wspomina.
Dziękujemy więc Komitetowi tej zabawie, jako też panu Wolniewiczowi i amatorom przysłowiem staropolskiem "Bóg zapłać."

Sąd ławniczy w Czarnkowie ukarał kobietę za fałszowanie masła i sprzedawanie takiego, 3 miesiącami więzienia i 150 markami, albo jeszcze jednym miesiącem więzienia. W masło namieszała perek.
...
Margonin, 15go Lipca 1882.
Szósty Lipiec głęboko zapisał się w pamięci ludności polskiej naszego miasta; odbyła się bowiem w dniu tym przechadzka szkoły tutejszej katolickiej, która wypadła ku powszechnemu zadowolnieniu. Opuściwszy o drugiej po obiedzie miasto dziatwa z muzyką na czele, bawiła się w boru słaszewskem, należącym do ordynata Potulickiego, aż późno w wieczór, pokrzepiana posiłkami przez panów nauczycieli udzielanemi, raźno i wesoło. Dzieci te wczoraj tak się zachowały przykładnie, przyzwoicie i wzorowo, że i najżarliwszy krytyk nie mógłby im uczynić zarzutów. Nie dostrzegliśmy u nich żadnych wybryków, nie widzieliśmy gburowatości lub rozwiązłości, czy to względem publiczności, czy między niemi samemi. Przeciwnie, podziwialiśmy w ogólności u wszystkich dzieci obok wesołość skromność, obok zaufania przywiązanie i miłość do przewodników, szacunek względem gości, pomiędzy sobą, łagodność i słodycz. Od wczoraj na nowo wzmogły się nasz szacunek, nasza miłość i wdzięczność ku naszym nauczycielom za te prace i trudy, które dla naszych dzieci podejmują.
(Nie znając sami tamtejszych stosunków, niektóre szczegóły musieliśmy opuścić. Przyp. Red. "Gońca Wielkop. "
...
Przybyli do Poznania
dnia 19go Lipca.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Dr. Jaworowicz z Trzemeszna,
Jagielski z Ostrowa,
Junge z Wąsowa,
Fritsche z Potschappel,
Strauss z Berlina,
Kupke z Altstadt,
Gorske z Koźmina,
Dawid z Bojanowa,
Jafte z Zaniemyśla,
Schlesinger z Kempna,
Borchardt z Berlina,
Śmigielski i
Szymański z Krakowa,
Tetzlaf z Wrocławia,
Goślinowski z Dąbrówki.
...
Ofiara trojakowa.

Lippspringe, 17.7.82.
Szanowna Redakcyjo!
Nas małe grono Polaków w Lippspringe, a przytem przyjaciół "Gońca W.", przesyła tę składkę w ilości 21 mk., zebranych za pośrednictwem pani Grabowskiej na fundusz żelazny subwencyonowania Teatru Polskiego w Poznaniu do Ciebie "Gończe", który podniosłeś tę zbawienną myśl wspomożenia naszego teatru, za co Ci serdeczne, "Bóg zapłać. "

Orócz tego kupiec P. S. Rosenberg i kupiec P. Fenchel z Berlina po 100 fen., obaj także goście kąpielowi z Lippspringe.
Szczepan Skaławski.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 19go Lipca.

- Wczoraj o godz. 8mej rano odbyło się w arch katedrze poznańskiej wprowadzenie ks. dziek. Kuczyńskiego z Wysoki na honorowego kanonika kapituły. Ks. K. odśpiewał mszą św. przy wielkim ołtarzu.
Ks. Jakub Kuczyński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=2312
...
- Poświęcenie cmentarza nowego dla parafii farnej, który leży za bramą Berlińską, na drodze żwirówki prowadzącej do Stęszewa, nastąpi w Piątek, dnia 21go lipca po odprawionych nieszporach w Kościele farnym o godzinie mniej więcej 4tej.
Rytuał przepisuje, że parafijanie wychodzą procesyonalnie z Kościoła na miejsce podobnego obrzędu, tak jak to było np. po odnowieniu figury św. Jana Nep. w Starym Rynku 1864 roku. Dodać należy, że oprócz poświęcenia cmentarza będzie i poświęcenie krzyża, który królować będzie po nad mogiłami zmarłych drogich nam osób, a przed którym wznosić się będą modły o "Wieczny odpoczynek." Spodziewamy się, że bractwa nasze staną w komplecie, nie tylko farne, lecz i z innych tutejszych parafiji, bo nikt nie wie, na którym cmentarzu legną jego kości.
Wiele osób z prowincyji zamierza przybyć na ten tak ważny akt kościelny.
viewtopic.php?f=5&t=13778&hilit=cmentarz+za+bram%C4%85+berli%C5%84sk%C4%85&start=150
http://cmentarze-poznania.pl/
...
- Na Długiej ul. po stronie i w pobliżu sali turniejowej naprawiają obecnie bruk. Również na Podgórnej ul.
...
+ - Na narożniku Fryderykowskiej ul. i Nowomiejskiego rynku przejechał wóz rozwożący piwo jednego z tutejszych browarzy 9letniego chłopca, zbierającego węgle. Nieszczęśliwy poniósł śmierć na miejscu.
...
+ - Dziesięcioletni chłopiec Tomczak utonął przy kąpaniu w jeziorze 0rchockim.
...
- W okolicy Pleszewa ma powstać nowa cukrownia; w tym celu odbyło się zebranie w Pleszewie dnia 30go bm. o godz. 3ciej po poł. w hotelu Wiktoryji, na które zapraszają pp. dr. S. Mukułowski i Broekere.
...
- We Wiedniu mieszka przeszło 3,000 osób zowiących się Mayer, a piszących Maver, Meyer, Maier, Meier, Majer i Mair.
...
- Krotoszyn.
W czasie od 17go lipca do 3go Sierpnia rb. będzie zamknięty z powodu naprawy dla przejazdu publicznego most na żwirowce we wsi Kobiernie, Krotoszynem a Raszkowem.
Z tego powody publiczność winna tymczasem używać drogi wiejskiej, wiodącej w bok do Kobierna, tuż przy dawniejszej rogatce.
...
- Zeszłej Niedzieli odbyła się w Ligocie przy Bielsku inetalacyja ks. Franciszka Muzyczki na proboszcza tamtejszego, przez ks. kononika Józefa Michałka ze Skoczowa, w obecności licznych księży, a ks. Franciszek Koziar, proboszcz z Puncowa, miał do tej uroczystości zastosowanej piękną mowę.
http://starydab.blogspot.com/2015/03/70 ... zczow.html
13. Ks. FRANCISZEK MUZYCZKA (1875-1882).
Syn mieszczanina z Frysztatu. Obejmuje parafię dnia 12 lipca 1875 roku. Miał od Boga dany szczególnie dar wymowy. Słynął jako wybitny kaznodzieja. Okolica schodziła do Jasienicy, by słuchać jego kazań. Zapraszano go do innych parafii. Kronikarz powie: "Słuchał go lud, słuchali go bardzo chętnie księża". W parafii starał się o podniesienie życia religijnego. Za jego czasów odbyły się w parafii Misje św. Starał się o rozwój nabożeństwa różańcowego, czego wyrazem było nabycie obrazu Matki Bożej Różańcowej i regularne odmawianie tej modlitwy w rodzinach. Postarał się też o to, by zainstalowano na wieży kościoła zegar. Ale fachowiec, który go wykonał musiał być bardzo mierny bo i księdzu Muzyczce, jak też następcom przysparzał wiele kłopotów.
Stąd też kronikarz dodaje złośliwie:
Pomiędzy wskazówkami a wybijaniem godzin istniał nieustanny spór. Co zimę zapadał w zimowy sen. I trzeba by o tym zegarze powiedzieć, co Chrystus powiedział do Judasza ,"lepiej, żeby taki w ogóle się nie narodził". O popularności ks. Muzyczki świadczy fakt, że kiedy opuszcza parafię cała gmina, katolicy i ewangelicy odprowadzali go aż do granicy parafii.
Ks. Muzyczka w roku 1882 przechodzi do Ligoty. W kilka lat później z Ligoty przechodzi do Czechowic. Tam otrzymał godność dziekana. Umiera dość nagle w Czechowicach po długiej chorobie w roku 1898.
http://otworzksiazke.pl/images/ksiazki/ ... wiosny.pdf
Dzieje Śląska Cieszyńskiego od zarania
str.307 (308)
37 W 1890 roku w Dziedzicach wybudowano kościół pw. Wspomożenia Wiernych, podlegający parafii św Katarzyny w Czechowicach.
Dziedziczanie narzekali, że proboszcz Franciszek Muzyczka rzadko odprawia nabożeństwa, a chrzciny i śluby odbywały się w Czechowicach.
W końcu w 1899 roku erygowano nową parafię, jej granice ustalono ostatecznie w 1902;
G. Chromik: Czechowice-Dziedzice i okolice. Monografia historyczna (do roku 1918). Czechowice-Dziedzice 2001, s. 32–33.

https://sbc.org.pl/Content/315264/Publi ... C-7157.pdf
Książnica Cieszynska
Na pamiatke dwudziesto-piecioletniego jubileuszu Dziedzictwa błogosławionego Jana Sarkandra dla ludu polskiego na Śląsku / [Ignacy Świeży].
Data wydania orginału: 1898
"Dnia 20. sierpnia 1873 zostały potwierdzone statuta "Dziedzictwa bł. Jana Sarkandra dla ludu polskiego na Śląsku", które się też potem wkrótce ukonstytuowało."
str.14 (7)
"Zdaje się tedy, że relacya, przesłana do Wrocławia, niebrzmiała bardzo korzystnie dla "Dziedzictwa".
Odbyliśmy nareszcie zgromadzenie dla ukonstytuowania towarzystwa z końcem grudnia 1873.
Do pierwszego wydziału weszli:
1. Ks. Michałek Józef, ks.-bisk. komisarz w Skoczowie, jako prezes honorowy.".
str.24,25 (17,18)
W roku 1874 zapisali się:
15. Ks. Muzyczka Franciszek, proboszcz w Jasienicy.
23. Przew. ks. Michałek Józef, ks.-bisk. komisarz i dziekan w Skoczowie.
43. Ks. Koziar Franciszek, pierwszy wikary w Cieszynie.
Umarli w roku 1892
str.86,87 (79,80)
II. Członkowie zmarli.
34. Ks. Koziar Franciszek, proboszcz w Trzyńcu.

http://www.sbc.org.pl/Content/134293/Sp ... go1882.pdf
str.8 (8)
I. Członkowie z dawniejszych lat.
a) Duchowni.
26. Koziar Franciszek, proboszcz w Puńcowie
31. Muzyczka Franciszek, proboszcz w Jasienicy.

https://fotopolska.eu/1216393,foto.html?o=b280899
Relacje zamieszczone w Gwiazdce Cieszyńskiej:
24 października 1882 r. we wtorek rano udał się Arcyksiążę do Trzeńca, gdzie odbyła się uroczystość założenia kamienia węgielnego pod nowy kościół katolicki, z łaski Arcyksięcia wybudować się mający. Tamtejszy arcyksiążęcy hutmistrz i burmistrz gminy p. Obtułowicz powitał Arcyksięcia, dziękując w imieniu gminy i robotników za łaskę wystawienia im kościoła. Obrządku poświęcenia dokonał przewiel. Jeneralny Wikarjusz ks. Franciszek Śniegoń, w obecności kilku księży, a proboszcz puńcowski ks. Koziar, powiedział zachwycającą mowę do zgromadzenia. Miejsce było wspaniale przyozdobione i mnóstwo ludu brało w uroczystości udział. Arcyksiążę polecił, żeby w ciągu dwu lat kościół był zupełnie ukończony.
Konsekracja kościoła w Trzyńcu odbędzie się z pewnością 27 września 1885 r. Nadmieniamy, że konsekracją nazywa się poświęcenie dokonane przez biskupa. Dla ważności tego aktu narządził książę-biskup wrocławski dla przyszłych parafian Trzynieckich duchowne przygotowanie tj. trzydniowe nabożeństwa (triduum), które rozpoczną się w sobotę 19 bm. wieczór i trwać będą do środy, a mianowicie odbywać się będą w Puńcowie dla polskiej ludności, w Końskiej zaś dla niemieckiej. Paramenta dla nowego kościoła poświęcone zostały w środę 15 bm. w cieszyńskim kościele farnym przez tutejszego biskupa ks. Franciszka Śniegonia. W przyszłą środę 23 bm. zaś odbędzie się także w Cieszynie inwestytura pierwszego proboszcza trzynieckiego, ks. Franciszka Koziara, dotychczasowego proboszcza w Puńcowie, który 24 bm. rozłączy się z swoją teraźniejszą parafią i przybędzie do Trzyńca, gdzie przez swoich nowych parafian na plebanię wprowadzony będzie. Z tym dniem zacznie się jego urzędowanie duchowne w Trzyńcu. Osieroconej parafii Puńcowskiej administratorem będzie podobno proboszcz goleszowski ks. Piotr Moroń. Instalacja ks. Franciszka Koziara na proboszcza w Trzyńcu odbędzie się podobno w dniu konsekracji kościoła. Nowy kościół trzyniecki, co do budowy jest wspaniałym dziełem i istnym cackiem, jakie rzadko widzieć można, a również plebania gustownie wybudowana. Fundatorem tego nowego przybytku jest JCW. arcyksiążę Albrecht, który osobiście chce przybyć na zapowiedzianą uroczystość, a konsekracji dokona ks. biskup wrocławski Robert.
Poświęcenie kościoła trzynieckiego, zbudowanego wielkim nakładem arcyks. Albrechta, odbyło się w niedzielę. Już rano zebrało się wiele tysięcy ludu z okolicznych wsi i dalszych okolic; na wszystkich werkach i większych domach trzynieckich powiewały chorągwie; około kościoła była również niezmierna liczba chorągwi a u wjazdu wspaniała brama wystawiona z napisami. Około tej bramy stali weterani i hutnicy z Ustronia z swemi chorągwiami, około kościoła zaś robotnicy trzynieccy w uniformach swoich, tudzież kapela trzyniecka. O godz. 8 rozpoczął się obrząd konsekracyjny przez biskupa cieszyńskiego ks. Franciszka Śniegonia, który obchodził kościół w otoczeniu blisko 30 księży, między nimi ks. kanonik Michałek ze Skoczowa, ks. monsignor Hudziec dziekan z Frysztata i ks. dziekan Findyński z Frydku. Po godz. 10 rozpoczęło się kazanie polskie przed kościołem, które miał ks. dziekan Hudziec, a o godz. 11 wystrzały z moździerzy i muzyka grająca hymn cesarski dały znać, że przybywa arcyksiążę Fryderyk. Towarzyszyli mu: prezydent krajowy mg. Baquehem, dyrektor kameralny p. Walcher, hutmistrz i burmistrz trzyniecki Obtułowicz, ck. starosta cieszyński p. Rosenberg, prokurator państwa p. Wanszura, oficerowie i inne osoby mające za biletami wolny wstęp do kościoła. Arcyksięciu podała bukiet dziewczyna ubrana w bieli. Gdy weszli do kościoła, miał ks. dziekan Findyński kazanie niemieckie i rozpoczęła się uroczysta msza. Podczas poświęcenia kościoła odbyła się także instalacja pierwszego Proboszcza trzynieckiego ks. Franciszka Koziara, którego wprowadzenie do nowej parafii odbyło się już w czwartek bardzo uroczyście. Po nabożeństwie, które trwało blisko do godz. 2 po południu, pozwolonym został wstęp do kościoła dla wszystkich. Wysocy goście powrócili do Cieszyna, gdzie na zamku nastąpił obiad. Duchowieństwo i inni goście pozostali w Trzyńcu na uczcie urządzonej w gospodzie werkowej.

- W Środę zaś był w Cieszynie ks. Jan Bednarek inwestowany na proboszcza w Pietwałdzia.
http://www.sbc.org.pl/Content/90461/Spr ... 883-84.pdf
Sprawozdanie Towarzystwa Naukowej Pomocy dla Księstwa Cieszyńskiego z dwunastego roku jego działania (1883/1884), złożone przez Dyrekcję na walnem Zgromadzeniu dnia 29. listopada 1884.
Pietwałd. Bednarek Jan, ks. proboszcz

i wiele innych stron
...
+ W Rogalinku umarł dnia 16go bm. leśniczy, Kaźmierz Zieliński.
Kaźmierz Zieliński, USC Mosina, akt zgonu Nr.52/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1904/0/4 ... 7IihjwXzfw
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0390&tab=3
Dziennik Poznański 1882.07.19 R.24 nr162 - 16/26 - str.4
...
Obelgę
rzuconą na pannę Lutyńską niniejszym odwołuję. (1018)
J. Malińska.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 lis 2019, 05:17 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 164

Korespondencje Gońca Wielkop.


Września, dnia 16go Lipca 1882.
W nrze 50tym "Tygodnika Powiatowego" miasta Wrześni wyczytałem w powiat puszczony anons tej treści:
Am 12. oder 13ten diesen Mts. ist vom Hanse des Herrn Bednarowicz bis zur Post ein grosser Brief, worin eine Vollmacht gelegen, verloren worden. Der Finder wolle denselben in der Exped. d. Bl. gegen eine gute Belohnung abgeben.
Po przeczytaniu pomyślałem sobie, czas krytyczny a od "gute Belohnung" głowa nie boli, począłem niebawem śledzić i o całem interesie dowiedziałem się, szczególnie zaś od tych, których rzecz ta bliżej zajmowała, a miała się tak:
W powiecie średzkim leży folwark, który dawniej pisano podobno "Murzynowo borowe", a który dla tego, jak słyszałem, że właścicielowi tegoż folwarku Heinrich czyli Henryk na imię, na "Heinrichsan" przechrzcono. I tak wysłano, jak to anons bliżej podaje, 12go albo 13go zeszłego miesiąca z miasta Wrześni bardzo pilny do Heinrichsau adresowany list, który niebawem najpóźniej do l4go tego samego miesiąca już na miejscu być był powinien.
I cóż się dzieje? Otóż adresat tak bardzo pilnego listu na żaden sposób doczekać się nie może, przybywa nareszcie do Wrześni, obchodzi interesowane osoby i wszędzie dowiaduje się o pobycie listu, odwiedza także w końcu i urząd pocztowy, w którym obszerny spisano protokół, a po spisaniu takowego na wszystkie strony świata rozeszły się pytania, ale listu nie widać.
Gwałtu, co się dzieje! Właściciel przybywa po raz drugi do Wrześni, wpada w jedno, drugie, a potem i trzecie miejsce, tam gdzie obecnie nasze "Wreschener Stadt- i Kreisblatty" drukują, przypuszcza po raz ostatni szturm i dopiero 3go bieżącego miesiąca, a zatem po upływie 20 dni przybywa zgubiona owieczka na miejsce, naturalnie z kilku pieczęciami i znakami na sobie. Czy nie był czasem list ten w Saksonii lub Francyji ?
Po cóż więc panowie Niemcy przechrzciwają? Pozostać lepiej przy starych nazwach, żebyśmy raz kiedyś i sami nie zginęli.
...
Wdowy Weteranów.
O zabezpieczeniu na starość losu weteranów pomyślano na emigracyji. Mamy więc towarzystwo Czci i Chleba, które wypłaca pensyjki zasłużonym starcom i dwa zakłady schronienia u św. Kazimiera i w Juvisy. Dla wdów jednak po emigrantach nic dotąd nie uczyniono. Jeżeli zaś mężczyźnie starcowi trudno znaleźć utrzymanie, nierównie jest trudniej znaleźć je kobiecie staruszce. Znamy Polki i Francuzki, wdowy po emigrantach, które po śmierci mężów znajdują się w najbardziej opłakanym stanie.
Dla niektórych prywatna dobroczynność potrafiła wynaleźć środki utrzymania, wiele jednak pomiędzy niemi jest takich, które nie wiedzą, czy będą miały jutro na kawałek chleba. Czasby było, żeby utworzyło się Towarzystwo opieki nad wdowami i siostrami emigrantów, pozbawionemi sposobu do życia.
Nie każda bowiem, jak pani Tańska, znaleźć może szlachetnego opiekuna.
Wspomnieliśmy nazwisko pani Tańskiej, chociaż więc obrazić możemy skromność szlachetnego jej dobroczyńcy, wymienimy go przez wzgląd wielce ważny, iż wiadomość o dobrych i pięknych uczynkach pobudza do takichże uczynków. Jeżeli złe jest zaraźliwe, to i dobre wywołuje naśladownictwo. Spodziewamy się więc, że nam nasze niedyskrecyją przebaczy czcigodny ksiądz Tański, emigrant powstania 1863go roku, którego wszyscy mamy i kochamy jako dobrego Polaka, wzorowego kapłana i uczynnego towarzysza.
Pani Tańska, wdowa po emigrancie, utraciwszy przez śmierć syna zmarłego na prowincyji we Francyji jedyny sposób do utrzymania, udała się do Paryża, słysząc, że w tem mieście mieszka ksiądz Tański, być może krewny jej męża, który nie opuści nieszczęśliwej kuzyny.
Po przybyciu pokazało się, że ksiądz Tański nie jest krewnym jej męża, że nie ma więc żadnego względem niej obowiązku.
Ksiądz Tański jednak poczuł się do obowiązku chrześcijańskiego, wynajął dla staruszki mieszkanie i z szczupłych swych dochodów zapewnił jej utrzymanie.
Wspaniały uczynek, godny czci i naśladowania. Cieszymy się, iż pomiędzy nami znajdują się ludzie wyższego, chrześcijańskiego charakteru, obecność ich w naszem społeczeństwie podnosi moralnie nas wszystkich.
Ponieważ jednak wiemy, iż prywatna jednego człowieka opieka nie zdoła zapobiedź ogólnej biedzie pomiędzy wdowami po emigrantach, proponujemy utworzenie Towarzystwa opieki dla wdów i sióstr emigrantów pozbawionych sposobu do utrzymania.
Rzucamy myśl, ufni, iż znajdą się tacy, co ją podejmą i wykonają. "Kur. Paryzk."
...
Przybyli do Poznania
dnia 19go Lipca.

Bazar.
Pani Jackowska z Sędzic,
Pani Morzycka z fam. z Królestwa,
Dr. Zaremba z Pierzchna,
Fuckert z Warszawy,
hr. Łącki z żoną z Lipnicy,
Wolski z Królestwa.
...
Grand Hotel de France.
Rogaliński z żoną z Cerekwicy,
Pani Gólcz z córką z Królestwa,
Modłiński z Walentynowa,
Niegolewski z synami z Niegolewa,
Kościszewski z fam. z Królestwa,
Kobos z Królestwa,
pani Marschall z Berlina.
...
Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Sędzia Mielcarzewicz z Wielenia,
Deichsel ze Szczecina,
Baumgart z fam. z Gubeny,
Chrzanowski z Ostrowa,
Laskowski z Runowa,
Arendt z Wiednia,
Pani Długołęcka z fam. z Goranina
...
Wiadomości potoczne.
Czwartek, 20go lipca.

- Kandydatami powiatu Krotoszyńskiemi obrani zostali na zebraniu w Krotoszynie pp.:
ks. dr. Jażdżewski,
Stablewski,
ks. kan. Korytkowski,
pułkownik Zakrzewski,
Franciszek Brzeski i
dr. Witold Skarżyński.
Delegatem obrany został
p. Ildefons Chełkowski z Kuklinowa,
zastępcą
p. Antoni Przyłucki ze Starkówca.
...
- + Za duszę zmarłego w Lozannie śp. Krystyna Otrowskiego, weterana z nim 31go i poety pisarza, odbyło się dnia 11go bm. żałobne nabożeństwo
w Krakowie, w katedrze na Wawelu.

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... ref=struct
Dziennik Poznański 1882.07.13 R.24 nr157 - str.3
+ W Lozannie, w Szwajcari, umarł śp. Krystyn Ostrowski, weteran z r. 1831, znany patryota, publicysta i pisarz. Obszerniejsze szczegóły o życiu jego podamy następnie.

Wspomnienie
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... ref=struct
Dziennik Poznański 1882.07.14 R.24 nr158 - str.4
+ Krystyn Ostrowski, o którego śmierci wczoraj donosiliśmy, (...)
.
http://osobliwosci.eduseek.interklasa.p ... e-.html#O4
Krystyn Piotr Celestyn Józef Ostrowski (1811-1882)
Poeta, pisarz, publicysta, uczestnik powstania 1830-1831.
Urodzony 19. V. w Ujeździe był synem Antoniego i Józefy z Morskich. Ukończył szkołę pijarów na Żoliborzu w Warszawie. W 1829 r. napisał się na Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W 1830 r. wyjechał za granicę, ale na wiadomość o wybuchu powstania powrócił do kraju. Jako kanonier służył w 4 pułku artylerii konnej pod dowództwem gen. Józefa Bema. 14. IX. 1831 r. mianowany podporucznikiem, odznaczony został za udział w kampanii srebrnym Krzyżem Virtuti Militari. Po upadku powstania wyjechał do Francji. W latach 1832 – 1836 służył w armii belgijskiej.
Krystyn Ostrowski po wystąpieniu z wojska osiadł na stałe w Paryżu. Podjął współpracę z francuskimi czasopismami, do których pisywał artykuły polityczne. Ogłaszał je często w formie listów do wybitnych osobistości. Propagował w nich idee federacji słowiańskiej, niepodległościowej i zjednoczenia politycznego Europy. Należał do inicjatorów powstałego Towarzystwa do Oswobodzenia Ludów Słowiańskich. Protestował przeciwko stłumieniu powstania w Galicji w 1846 r., a następnie interwencji rosyjskiej na Węgrzech. W czasie wojny krymskiej pisał memoriały do władz francuskich, podnosząc sprawę konieczności odbudowy Polski. Opracowano pismo pt. “Nota do Rządu Narodowego w przedmiocie powstania wojny w roku 1863” Krystian Ostrowski w imieniu emigracji uczestniczył w uroczystości wzniesienia kopca Unii Lubelskiej we Lwowie. Z tej okazji napisał utwór “Złote gody czyli Unia Lubelska”. W 1876 r. przeniósł się do Szwajcarii i zamieszkał w Lozannie. 6 V 1877 r. został przyjęty na członka Akademii Rafaelo w Urbino. Był także członkiem Rady Muzeum Narodowego w Raperswilu.
Kilkoma wierszami patriotycznymi Krystyn Ostrowski debiutował w czasie powstania listopadowego. Utwory poetyckie pisał również w Belgii. Ponadto tłumaczył poezję polską, głównie Adama Mickiewicza na język francuski. Ogółem wydano ponad 60 odrębnych prac Krystyna Ostrowskiego, w tym 16 przekładów, oraz wiele odrębnych artykułów i wierszy w czasopismach francuskich i polskich. Napisał również kilkanaście sztuk teatralnych w języku francuskim.
Pod koniec życia zgromadził pokaźny majątek, który w całości przekazał Muzeum Narodowemu w Raperswilu, ustanawiając fundusz stypendialny dla uczących się Polaków. Stypendia miały być wypłacane z dochodów pochodzących z ulokowania kwoty w wysokości ponad 490 000 franków w banku w Szwajcarii. Od początku istnienia funduszu do 1912 r. wypłacono sumę 413 934 franków.
Krystyn Ostrowski zmarł 4. VII. 1882 r. w Lozannie, gdzie został pochowany. Serce przewieziono do Ujazdu.

Biografie opracował pan Ryszard Kotewicz.
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyn_Piotr_Ostrowski
Krystyn Piotr Celestyn Józef Ostrowski (...)
.
https://literat.ug.edu.pl/jez/027.htm
SYLWETY EMIGRACYJNE

Krystyn Ostrowski.
Postać to ciekawa - ciekawa ze względu na rodzaj służby, pełnionej przez nią w odniesieniu do sprawy polskiej. Należał on do takich, co sprawie tej służyli - służyli sercem, gorąco, ale się pospolitować nie chcieli. Takim był Władysław Plater, takim Krystyn Ostrowski. Podobni w tym względzie, różnili się w innych. Podobieństwo ich na tem polegało, że do żadnego na emigracyi nie należeli stronnictwa, zajmowali stanowiska wyosobnione i działali każdy po swojemu. O działalności Platera będzie później. Działalność Ostrowskiego scharakteryzować się postaram w Sylwecie niniejszej. Krystyn Ostrowski był członkiem szlacheckiej starej rodziny, herbu Rawicz, "dobrze - jak Wielądek powiada - osiadłej w województwie Sandomirskim, Lubelskiem i ziemi Drohickiej". W historyi rolę wydatną odgrywać ona zaczęła w początkach panowania Stanisława Augusta. Splendor spłynął na nią od Tomasza Adama kasztelana czerskiego, podskarbiego nadwornego koronnego, uhrabionego po rozbiorach kraju przez rząd pruski. Liczne jego potomstwo (sześciu synów, cztery córki) zasypało hrabiami ziemię polską. Dwaj synowie Tomasza, Antoni wojewoda, senator, komendant gwardyi narodowej warszawskiej r. 1831, i Władysław marszałek sejmu r. 1831, oraz wnuk jego a syn Antoniego, zajmujący nas obecnie Krystyn, znaleźli się, po upadku powstania, razem na emigracyi. Antoni i Władysław nie pozostawali z rękami założonemi. Krystyn, który, licząc dziewiętnaście lat wieku z Paryża, gdzie, po ukończeniu nauk w kolegium pijarskiem na Żoliborzu, przebywał dla dalszego kształcenia się na drodze naukowej i asystował rewolucyi lipcowej, na wieść o wybuchu powstania pośpieszył do Polski i wnet się do szeregów wojskowych zaciągnął. Kampanię r. 1831 odbył w artyleryi, w bateryi pod dowództwem Bema, którego stał się wielbicielem bezwzględnym pomimo, że się z nim w jednym tylko - w nienawiści niewoli moskiewskiej - zgadzał. Młody chłopiec za granicą, czy dlatego, że zasmakował w karyerze wojskowej, czy może za poradą ojca, wstąpił do otwartych natenczas dla wychodztwa polskiego szeregów wojska belgijskiego, do artyleryi. W wojsku belgijskiem odbył jedyną, jaką od wyzwolenia się swego z pod panowania holenderskiego Belgia prowadziła, kampanię: uczestniczył w oblężeniu Antwerpii. Nie kroczył jednak długo karyery tej drogą. Opuścił szeregi armii belgijskiej i nie wstąpił do szeregów emigracyjnych pomimo, że emigrantem pozostał - pozostał przejęty zasadami jednego z obozów czynnych, w których się wyraziła politycznospołeczna emigracyi polskiej działalność. Demokrata-republikanin nie wszedł do Tstwa Demokratycznego, nie należał do Zjednoczenia, nie zaciągnął się do gmin socyalistycznych Humań, Grudziądz, nie zorganizował żadnego towarzystwa na rękę własną. Epoki karbonaryzmu, nowej Polski, wypraw do Polski (Zaliwskiego) i do Włoch przebył w szeregach armii państwa, mogącego się bez siły zbrojnej obchodzić, ponieważ mocarstwa, erygujące królestwo belgijskie, uznały kreacyę tę dyplomatyczną na zawsze neutralną. W armii takiego państwa - jaka dla niego przyświecała przyszłość? Awanse z porucznika na kapitana, z kapitana na majora, pułkownika, generała. Czy mu o to chodziło? Nie, chyba, albowiem w roku 1837 dymisyę wziął i wyosobnił się.
Wyosobnił się tak dalece, że nawet w zakresie towarzyskim ludzi nie szukał. Podania nie zaznaczają w życiu jego żadnych stosunków bliższych, żadnych przyjaźni z osobnikami płci jednej i drugiej. Pewna pani, która mi w latach osiemdziesiątych mówiła, że go od dawna i dobrze znała, zapewniała mnie, że od kobiet stronił - że się płci pięknej "bał". Jest w tem może trochę prawdy. Młody, przystojny, zamożny hrabia: posiadał tytuły i warunki wszystkie na pociąganie serc niewieścich ku sobie. Czyż nie pociągnął serduszka ani jednego? Zdarza się to, ale rzadko, młodym zwłaszcza i bogatym hrabiom. Zdarzenie to, jeżeli w rzeczy samej miało w odniesieniu do Krystyna Ostrowskiego miejsce, zasługuje na zaznaczenie i na rozważenie.
Nie garnął się do płci pięknej. Czemu? Miłości służą: wyobraźnia żywa i krew gorąca. Bywają śmiertelnicy albo jednej, albo jednej i drugiej pozbawieni, obdarzeni od natury krwią ciepławą i wyobraźnią leniwą. Nie bezwzględnie jednak. Natury takie umieją czuć gorąco, ale nie w kierunku romansowym. Ostrowski, całą serca swego potęgą, kochał Ojczyznę.
Kochał ją i służyć jej pragnął. Służyć sobą tj. wszystkiem, co istota jego w sobie zawierała najcenniejszego. Zawierała ona w sobie przedewszystkiem życie i oddałby je za nią. Lecz - czy w każdym człowieku życie jest najcenniejszem? Co by Polska na tem była zyskała, gdyby Mikołaj Kopernik, zamiast oddania się badaniu obrotu ciał niebieskich, wybrał by zawód wojenny i zginął Sławnie w bitwie pod Orszą np.? Czy by literatura naukowa polska posiadała prace historyczne Lelewela, gdyby Lelewel, głowę w jednej z bitew r. 1831 położył? Na co by się przydała w tymże roku śmierć na polu chwały autora trzeciej części "Dziadów", ustępu Petersburg", "Pana Tadeusza"? Cenniejszem w Koperniku, Lelewelu, Mickiewiczu było to, co Ojczyźnie z siebie dać mogli żyjąc, aniżeli to, co by dali, życie za nią tracąc. Może Ostrowski o tem myślał. Przypuszczalnem to jest tem bardziej, że się poczuwał do możliwości służenia Ojczyźnie, jeżeli nie myślami mędrca, to wyobraźnią artysty, poety. Poczuwał się do tego, posiadając w duszy nastrój rytmiczny, wytwarzający harmonię kształtów i tonów, bez której w ludzkości istnieć by nie mógł orfeizm ani w plastyce, ani w pieśni. Jest ona niezbędną z jednej strony w rzeźbie, w malarstwie, w architekturze, z drugiej w muzyce wokalnej i instrumentalnej, najbardziej zaś, najnieodzowniej w poezyi, odpowiadającej, ze względu na materyał, z którego buduje, artyzmowi i plastycznemu i tonicznemu.
Z rytmicznym przeto, z artystycznym w duszy nastrojem, dzięki któremu w muzyce, uprawianej przezeń z zamiłowaniem, wykształcił się naukowo i w wykonaniu wielkiej doszedł biegłości, przedstawiło mu się służenie ojczyźnie na drodze artystycznej. Miał przed sobą przykłady, o korzyściach służby tej w zakresie patryotycznym i narodowym świadczące. Marsylianka wywiera na Francuzów wpływ porywający. "Jeszcze Polska nie zginęła" elektryzuje Polaków. Chopin świat zaznajomił z istnieniem narodowej polskiej muzyki, nadającej się do kompozycyj muzycznych w najwyższym artystycznym stylu, stawiającej naród polski na równi ze wszystkimi narodami ucywilizowanymi. A poezya - co?... W czem Mickiewicz ustępuje Goethemu, Wiktorowi Hugo, Byronowi? Czyż tacy Chopiny, Mickiewicze, nie rozsławili Polski, nie wytyczyli dla niej w rzeszy narodów stanowiska zaszczytnego i niepodległego?
Myśli powyższe oblegać musiały młodego Krystyna Ostrowskiego wobec uczuwanej przezeń głęboko potrzeby służenia Ojczyźnie. Wątpić nie można, że go oblegały i ciągnęły na drogę artystyczną, albowiem drogą tą poszedł. Wziął się zrazu do muzyki, dla której bliższe zaciągnął stosunki z Wojciechem Sowińskim, muzykiem uczonym i kompozytorem. Za czasów panowania króla mieszczanini, w emigracyi polskiej mówiono o geniuszu muzykalnym Ostrowskiego, stawiając go obok Chopina i zapowiadając wystąpienie jego koncertowe. Zapowiedź ta długo na siebie czekać kazała. Ostrowski publicznie wystąpił raz tylko. Kiedy Ludwik Filip w miesiącu lutym, r. 1848, uciekł z Paryża, lud tłumnie wtargnął do opróżnionego z królewskiej rodziny pałacu tualeryjskiego i niespodzianie usłyszał wprawnie i z zapałem graną na fortepianie Marsyliankę. Przez pootwierane na ścieżaj drzwi komnat pałacowych rozlegały się dźwięki hymnu narodowego. W jednej z komnat podchwycił ktoś nutę i zaintonował:
Allons enfants de la patrie!
Le jour de gloire est arrivé.
Contre nom de la tyranie
L'etendard sanglant s'est élevé.
Wnet śpiew się po wszystkich rozległ komnatach - zabrzmiał koncert, jakiego Tuilleries nigdy przedtem nie słyszały. Dzienniki o zdarzeniu tem opowiedziały, notując je dla potomności ze szczegółami, zaczynającemi się od tego, że manifestacyę tę zapoczątkował Polak, Krystyn Ostrowski.
Był to jedyny jego, jak się zdaje, a na pewne jedyny głośny popis publiczny. O koncertach Ostrowskiego głucho było w Paryżu pomimo, że ci, co go grającego słyszeli, przyznawali mu talent ogromny. Komponował nawet. Ale się nie popisywał. Nie ufał może sobie. Nie dowierzał może publiczności. A może od występowania publicznie powstrzymywała go ta miłość własna, która szanującemu godność własną człowiekowi nie pozwala pospolitować się wobec tłumów dla oklasków. Nie umiem orzec o trafności przypuszczeń swoich. To pewne, że zdolności muzykalne Ostrowskiego, jeżeli je w rzeczy samej posiadał, pozostały kapitałem martwym.
Próbował się w poezyi i w literaturze wogóle. Pisał wierszem i prozą, tłumaczył, tworzył w językach polskim i francuskim w rozlicznych rodzajach, nawet w naukowym (Lettres slaves). Rodzajem, któremu szczególnie zaufał, był dramat. Zawziął się do niego; usiłował przełamać obojętność czytelników za pomocą wykazania wartości swoich utworów scenicznych przy świetle kinkietów teatralnych. Grano z nich niektóre w Paryżu: w Gymnase, w Port St. Martin - niestety, bez powodzenia. Podwójnie bez powodzenia: nie tylko bowiem autorowi sławy nie ściągnęły, ale go na ogromne naraziły wydatki. Dyrektorowie teatrów francuskich każdą, chociażby najlepszą sztukę wystawią, jeżeli w razie niepowodzenia, autor koszta wystawienia opłaci. A koszta to nie małe, liczące się na jeden wieczór na dziesiątki tysięcy franków. Rujnowały go one, ale nie zrażały - nie zrażały. Porównywał utwory swoje z utworami autorów francuskich i, jeżeli swoim nie przyznawał wyższości, to nie przyznawał im i niższości. I - w rzeczy samej tak było. Wszystko, co Ostrowski, czy to po polsku, czy po francusku napisał i wydał (wydawał kosztem własnym), czyni zadość regułom pisarskim. Wszystko jest jak najściślej poprawiłem. We wszystkiem tem atoli brak piętna indywidualnego - brak twórczości. Takim był powód niepowodzeń utworów jego wobec czytelników, jakoteż wobec słuchaczów i widzów w teatrze.
Jak się on polskiemi interesował rzeczami, o tem świadczy wynaleziona przezeń skrócona pisownia polska. Pisownią tą, nazwaną przezeń "streśćoną," napisał Badegiade, ćyli Napoleon XIII, poemat heroi-komićny na tle dziejowem w dwudziestu pieśniach (1871)".
Przytoczę z niego ustępik następujący:
Swobodnej myśli polotem
Po śćyt Parnasu. nie sięgam;
Leć Prawdzic* jest mym klejnotem.
I Prawdę mówić przysięgam.
Przed, zgonem, to prawda śćera,
Naś wiek w zepsucu się tarza;
Nie śukać w nim bohatera,
Więc kogóż wezmę? - cesarza!

Nie przyjęła się innowacya jego w pisowni; nie uwieńczyło powodzenie usiłowań jego literackich; na wykołatanie powodzenia mocno nadszarpnął schedę, która mu się z podziału majątku pomiędzy rodzeństwo, po zgonie rodziców dostała: zraziło go to w końcu - zgorzkniał, ztetryczał, znienawidził Francyę i Francuzów i do Szwajcaryi się usunął, zamierzając w Ojczyźnie Tella dokonać, przy pomocy resztek fortuny, żywota pracowitego. Zamieszkał w Lauzannie. Na ustroniu, w osamotnieniu, nie wyrzucił z myśli, ani z serca... Ojczyzny. Jakąż jej korzyść przyniósł? Pracował. Ćwiczył się w muzyce. Ogiński, Chopin, Moniuszko, nie licząc podrzędnych, nie tylko Polskę wsławili, ale do jej osobnikowości narodowej wprowadzili jeden z wybitniejszych znamion charakterystycznych, po których się ona w rzeszy narodów rozpoznaje dziś i rozpoznawać będzie w przyszłości. On zaś - co?... Pracował na innem polu - na polu literackiem; pracował ciężko, gorliwie, łożąc sumy bajońskie na opłacenie wydawnictw książkowych i przedstawień teatralnych, dyrektorów, aktorów, aktorek, szydzących zeń za plecami jego. Czy dorównał Mickiewiczom, Słowackim, Krasińskim? Czy stanął w szeregu tuż za nimi? Czy stanął w jednym z szeregów dalszych? - w którym?... Czy który z utworów jego zformułował na rzecz Polski jaką myśl ożywczą, jaką ideę nową? czy wywołał w kim żywsze serca bicie?...
Tyle pracy! - tyle zachodów! - tyle wydatków! - i na nic...
Że takie i tym podobne myśli w Lozannie trapić go musiały, to najmniejszej ulegać nie może wątpliwości. I przychodziło mu niezawodnie na myśl porównywanie siebie, demokraty-republikanina, z tylu innymi współwyznawcami swoimi, demokratami republikanami, którzy bez takich, w jakie on był zaopatrzony, środków i zasobów moralnych i materyalnych, ruszali się, pracowali, działali, poświęcali się - w ciągu dalszym dziejów Polski etapy stawiali.
Czemu on z nimi nie był? Co mu przeszkadzało w działalności ich brać udział? Na pytania te odpowiedzi nie koniecznie go zadawalniać mogły, tem bardziej, że na wynagrodzenie uchybień dawniejszych za późno już było. W r. 1880 liczył lat siedemdziesiąt: czuł się starym, zdrowie nie dopisywało i powaga wieku nie pozwalała mu po młodzieńczemu poczynać. Gdyby kto wezwał...
Nie wiem, czy na wezwanie czekał. Wiem jednak, że wezwanie wielkie mu sprawiło zadowolenie.
Pojawiło się ono w miesiącu listopadzie 1880 r. Zbliżała się pięćdziesiąta nocy belwederskiej rocznica. Mieszkałem w Genewie i należałem do Towarzystwa polskiego, które pamiętną tę rocznicę uświęcić postanowiło wiecem międzynarodowym. Obok Towarzystwa polskiego istniała grupka socyalistycznej młodzieży polskiej, która postanowiła rocznicę tę uczcić po swojemu, pod hasłem: "Precz z patryotyzmem!" (a bas le patriotisme!). Zapowiedziało się współzawodnictwo. Chodziło o to, za kim się opinia publiczna gienewczyków i przebywających w Genewie cudzoziemców oświadczy. Powodzenie w razie takim zależy: od składu biura, osobistości przewodniczącego, brzmienia i formy afisza. Afisz nasz miał być skromnym, ale na przewodniczącego brakło nam osobistości odpowiedniej: uczestnika wojny w r. 1831 o niepodległość Polski. Wprawiło nas to w kłopot, z którego byśmy może wybrnąć nie potrafili, gdyby ktoś nie wymówił był nazwiska Krystyna Ostrowskiego. Postanowiono spróbować - wezwać go na przewodniczącego meetingowi i wydelegowano mnie, ażebym go w imieniu Towarzystwa zaprosił.
Pojechałem do Lozanny. Po przestąpieniu progu mieszkania Ostrowskiego, opanowało mnie zdziwienie, spowodowane widokiem mnóstwa ptasząt, latających swobodnie w pokoju, który napełniały szczebiotem. W pokoju tym obszernym, umeblowanym gustownie i z wyszukaniem, spotkał mnie mąż wzrostu więcej trochę niż średniego, postawy kształtnej, powierzchowności bez wyrazu. Zbliżając się do mnie, zapytał, czem mi służyć może. Nazwałem się. "A..." - odezwał się, dłoń mi od niechcenia podał, do pokoju obocznego wprowadził, siedzieć poprosił. Okazywał się zimnym i sztywnym. Przedstawiłem mu niezwłocznie powód, który mnie do niego sprowadził. W miarę jakiem mówił, fizyognomia jego zmieniała się, w oczach przebijało się ożywienie, wysłuchał mnie, pomilczał chwilkę i rzekł:
- Co za szkoda!... Przyrzekłem Platerowi, że będę na obchodzie w Rapperswilu...
- Platerowi łatwiej się bez szanownego pana obejść, aniżeli nam... - odrzekłem. Plater sam jest uczestnikiem powstania listopadowego; będzie prezydował i nada obchodowi charakter odpowiedni obchodom listopadowym w rocznicę pięćdziesiątą. Godzi się i w Genewie podobny obchód urządzić...
- Prawda... - odparł. - Ale co tu zrobić?... Wstał, po pokoju się przeszedł i, ręką machnąwszy, odezwał się:
- A!... Napiszę do Platera... przeproszę go... Podziękowałem mu, wstając celem pożegnania go.
- Czemuż pułkownik spieszysz?... - zapytał. Zatrzymał mnie, posadził i usiadł obok. Zawiązała się między nami rozmowa godzinna, jeżeli nie więcej. Mówiliśmy o emigracyi polskiej, o położeniu jej obecnem i obowiązkach, o młodzieży polskiej. Ożywił się i rozgadał. Gdy rzecz o młodzieży na stół gię wytoczyła, przypomniałem sobie pogłoskę o zapisie Ostrowskiego na atypendya i pogłoskę tę powtórzyłem.
- Mam ten zamiar... - rzekł.
Wstał, razy parę w zamyśleniu po pokoju się przeszedł i, zatrzymując się przedemną, takie mi w słuch rzucił zapytanie:
- Nie chciałbyś, pułkowniku, być testamentu mego egzekutorem?...
Zmieszało mnie to. W jednem oka mgnieniu w myśli przesunęła się mi odpowiedzialność w ramach osobistego położenia mego, wyrobnika literackiego, na którym wydawcy majątki robią, ale który bez pomocy przyjaciół nie byłby w stanie piórem narodowi służyć. W myśli mi to przemknęło i odpowiedziałem :
- Nie...
Ostrowski nie nalegał. Przedstawiłem mu projekt programu obchodowego i wspomniałem o kontrobchodzie socyalistycznym...
- Mamy się więc z panami tymi zmierzyć - podchwycił. Wyzywają nas... Ano, dobrze: spróbujemy się...
Przy wyjściu, wychodząc przez ptaszkarnię, odezwałem się:
- Cóż tu ptasząt!
- Lubię kwiaty... - odrzekł - a to są kwiaty żywe, latające i tem prawdziwe przewyższające, że szczebiocą i towarzystwa mi dotrzymują...
Była to kwieciarnia ptasia, dobrana z gatunków ptasząt najpiękniejszych na kuli ziemskiej - niedogodnych z tego względu, że roniły odór nie najwonniejszy i pstrzyły meble, obrazy, firanki, fortepian. Ale na to Ostrowski nie zważał.
Obchód pod jego przewodnictwem odbył się świetnie, wobec przepełnionej słuchaczami sali. Zdaje się, że była to okazya jedyna, w której Krystyn Ostrowski przewodniczył.
Stosunek pomiędzy nim a mną zacieśnił się. Korespondowaliśmy ze sobą często. Trwało to miesięcy kilka. Nagle się harmonja z mojej winy zepsuła. Szarpiąc się z niedostatkiem pomimo pracy usilnej, zamierzyłem polepszenia bytu poszukiwać w literaturze francuskiej: napisałem w tym celu dramat i jadąc z nim do Paryża, zatrzymałem się w Lozannie dla poinformowania się u Ostrowskiego o sposobach zbywania utworów takich. Zapytanie, jakiem mu we względzie tym zadał, rozjątrzyło go. Nie wiedząc o doznanych przezeń na tej drodze niepowodzeniach, przypomniałem mu je. Już go więcej nie widziałem. Wkrótce potem umarł. Na jednym ze smętarzy lozańskich legł na sen wieczny w grobowcu, zaznaczonym skromną kolumną z napisem nazwiska jego, daty urodzenia i śmierci i tytułu oficera wojsk polskich, otoczonym kratą żelazną i przyozdobionym odnawianym co wiosnę, krzakiem róż.
Pragnął służyć Ojczyźnie. Pragnienie to, nietrafnie skierowane, narażało go na niepowodzenia po niepowodzeniach.
W końcu dopiero, gdy kresu żywota dobiegał, spotkało go powodzenie dwukrotnie: jedno, gdy obchodowi rocznicy powstania listopadowego przewodniczył; drugie, gdy zapis na stypendya dla młodzieży polskiej sporządził.

* Klejnotem jego rodzinnym jest Rawicz; snadź jednak mało go cenił, kiedy się do Prawdzica przyznaje.
Herbarze rodzin Ostrowskich rozmaicie uherbowanych wymieniają dziesięć. Żadna się Prawdzicem nie pieczętuje.
.
https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografi ... wski?print
Krystyn Piotr Celestyn Józef Ostrowski
1811.05.19-1882.07.04 poeta, pisarz, publicysta, powstaniec listopadowy, emigrant.
Biogram został opublikowany w 1979 r. w XXIV tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
(...)
.
https://epigramat.pl/ostrowski-krystyn-piotr/
Zakres tematyczny / OSTROWSKI Krystyn Piotr
Ujazd (koło Tomaszowa) 1811 Lozanna (Szwajcaria) 1882
Poeta, pisarz, publicysta
zdjęcie

28 czerwca 2016 - autor artykułu: Barbara Bolton

Żyd i przechta
Już wolę Żyda z brodą i pejsami,
Niż tego przechrztę, co chytrością węża
Fałszywych pereł strojąc się wieńcami,
Nazwisko polskie hańbi lub spienięża.
Krystyn Piotr Ostrowski
.
http://www.sejm-wielki.pl/b/lu.20856

i wiele innych stron
...
- W Poniedziałek przed południem jakiś obłąkany człowiek wpadł na cmentarz ewangielicki na Półwiejskiej ul., chcąc się w stawie utopić. Na zapytanie jednego z robotników cmentarnych, a tak samo przywołanego policyanta, dawał odpowiedzi bez związku, jak np. że za krzywoprzysięstwo skazano go na śmierć itd. 0ddano go więc do tutejszego zakładu obłąkanych, gdzie zarząd poznał w nim wyrzynacza korków, który tam już był w kuracyji jako obłąkany.
...
- We Wtorek, 18go b.m. schwycono na Bociance i zapisano do policyjnego ukarania młodzieńca, ponieważ tenże strzelał sobie tamże z krócicy.
Takową mu odebrano. Nie wszędzie wolno strzelać, a na takiej Bociance najmniej, ile że tamże zawsze teraz pełno ludzi się kręci i łatwo może być nieszczęście. Na tego rodzaju zabawy, kto je lubi, albo chce się ćwiczyć w strzelaniu do tarczy, są miejsca wyznaczone.
...
- Inowrocław.
Przed kilku dniami aresztowano w Rąbiniu niebezpiecznego zbrodniarza, Pawła Słowińskiego, który był uciekł swym stróżom podczas drogi do Koronowa, gdzie miał odsiedzieć trzy lata we więzieniu karnem. Słowiński uciekszy, dał zaraz dowody swego istnienia w okolicy, kradnąc i obdzierając.
Pod przybranym nazwiskiem przyszedł do ceglarza Bratkowskiego, prosząc o robotę w cegielni.
Bratkowski, któremu ten człowiek dziwnie podpadł, posłał tajemnie natychmiast po żandarma, który zbiega znów złowił. Schwytanego oddano tymczasowo do więzienia tutejszego.

- Liczba wydanych tutaj kąpieli solankowych wynosi 5,150; osób z po za miejsca przybyło 130.
...
- Śrem, 17go Lipca.
Nasze miasto coraz piękniejszą przybiera postać. Rynek, główne ulice i inne place mają chodniki granitowe i otrzymały drzewka dla ozdoby. Obecnie i poboczne ulice bywają wyrównywane i dostają chodniki i drzewka, a niektóre dawniej błotniste miejsca, osuszone i wysadzone drzewami, stał; się dziś miejscami miłemi do wypoczynku i przechadzek mieszkańców.

- W Nochowie spaliła się chłopu stodoła. Aresztowano też człowieka podejrzanego o podpalenie.

- W nocy zaś z Piątku na Sobotę paliło się w Sosnówcu, który ztąd niedaleko. Paliło się u gospodarza Deutscha.
Na ratunek zbiegło się wiele sikawek tu z miasta i okolicy, ale zanim zaczęto gasić, stało się pastwą płomieni kilka wołów, 5 świń, 18 fur siana i 8 fur żyta pochodzącego z obecnych żniw.

- Jedna z tutejszych robotnic poszła na pole do roboty, zostawiwszy w domu troje dzieci, 5, 3letnie i kilkutygodniowe. Gdy wróciła, zastała najmłodsze, które było w kołysce, leżące pod poduszką i nieżywe.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2019, 22:35 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 165


Tajemnica biednej Estery dotąd nie wyjaśniona.


Teraz szukają jej za pomocą nurków w rzece Cisie. Użyją do tego Józefa Pastorczyka, który pracuje przy parowym młynie Gizela. Nurek ten już wyjechał w drogę i rozpoczął niebawem przygotowania; może szukać ze 6 do 8 tygodni. W ogóle sam sąd powiada, że potrzeba będzie ze dwa 2 miesiące czasu, aż się rzecz nie wyjaśni zupełnie.
Teraz głównie o to pytają, kto dawał instrukcyje do różnych manipulacyji i kto dawał pieniądze.
Pokazało się, że wielu aresztowanych umyślnie bałamuciło sąd, aby go zmylić; udowodniono im, że rozmyślnie oszukiwali i kara ich za to nie minie.
Joki Szylowicz, ten który najął flisaków do wiezienia fałszywej Estery, gadał w kółko, a nareszcie przyznał, że jacyś nieznajomi żydzi namówili go do tego kroku, żeby raz położyć koniec rozruchom. Namyślał się z początku, następnie przyjął 300 florenów zadatku, a potym znów 300, gdy rzecz sprawi. Gdy go sędzia pytał, jak mógł się, oddawać w rzecz tak niebezpieczną w obec nieznajomych, odpowiedział, że uważał nazwiska płacących za niepotrzebne; zresztą z twarzy pozna te osoby, które z nim się układały. Zawiozą go więc do Tisza Eszlar i stawią przed oczy tych, którzy przez dłuższy czas w domu nie byli, a nie mogli się wytłumaczyć ze swego miejsca pobytu.
W Budapeszcie istnieje tak zwana kancelaryja żydowska, pewna gałąź w rządzie do spraw żydowskich. Wiele osób z tej kancelaryi jest mocno skompromitowanych, tak w stolicy, jak i na prowincyi.
W Peszcie była rada ministrów w tej materyi. Sam prezydent, nazwiskiem Tisza, przybył na tę sesyją. Powołano do rady i najwyższego prokuratora, p. Koźmę. Minister sprawiedliwości chwalił dotychczasowe postępowanie sądu. - Tisza poniekąd ganił.
Zakazano gazetom pisać o szczegółach śledztwa. Więc zamykają usta chrześcijańskim gazetom na korzyść żydów.
Żydzi wszędzie gdzie im tylko szybę jaką wybiją, wołają zaraz o wojsko i fabrykują listy z groźbami, aby módz wojska wołać.
Co to będzie, gdy wojsko z takich miejsc odejdzie?
- Oddziały konnicy jeżdżą po miastach z dobytą bronią i karabinkami nabitemi. Wszystko to ludność drażni.
...
- Pani Stefanja Łuczycka wydała zbiorek własnych poezji religijnych pod tytułem:
"Za ofiarę na kościół w Zduńskiej Woli."
Warszawa w drukami Noskowskiego, Mazowiecka ul. Nr. 11. 1882.
Ktoby sobie takiej książeczki życzył lub ktoby chciał wesprzeć szlachetne przedsięwzięcie, niech pisze do ks. Proboszcza Zająca w Zduńskiej Woli przy Kaliszu.
Ceny książeczki nie znamy, ale łatwo się o nią zapytać u ks. Proboszcza, jak wyżej.
Na próbę przytaczamy wiersz pod tytułem:

Głos o ofiarę na kościół w Zduńskiej Woli.

Więc nie ma Boga złożyć się komu
Na trochę miedzi i złota,
By w górę podnieść gruz Jego domu
Z pośród tych śmieci i błota?

Więc próżno czekać miłości cudu?
Więc wszystkie dłonie zamknięte?
Więc nie jest pilno w próg ten dla ludu
Wprowadzić ofiary święte?

A więc ty ludu, wśród swoich zagród,
Niech chcesz sąsiadem mieć Pana?
l pośród pracy z świętych łask nagród
I mszalnej pieśni kapłana?

I cóż ci winien ludu, Duch Boży,
Ze ma te dole tułacze?
Że nikt schronienia Mu nie otworzy
Choć w koło głośno kołacze?

Więc znów historya Betlemu smutna,
Przypomni bóle te Bogu
Gdy wejść broniła ludzkość okrutna
A on stał z łaską u progu.

I chyba musi - On, stwórca nieba,
Wciąż w starej szopce być w żłobie,
By mógł choć kiedy, w kruszynie chleba,
Z Bóztwem swem stanąć przy tobie,

By mógł dać nowe litości dziwy,
Dla ciebie, ty biedny ludu,
By w nieskończoność czekać cierpliwy,
Na trochę złota i trudu.

Owszem, On gotów za to czekanie,
Darzyć łaskami bez końca,
I nie mniej nie dać na ukaranie
Chleba, powietrza i słońca.

Gotów nie pomnieć swojego sromu,
Że pustką ołtarz tu świeci,
Że nawet nie ma dachu, ni domu,
Gdzieby mógł zgarnąć swe dzieci.
O ludu ! - ludu ! - czas już dla ciebie,
Uczuciem serce rozszerzyć,
l duchem wniknąć w Bożą myśl w niebie,
I więcej kochać i wierzyć.

I iść z kwapieniem, z czynem i złotem,
Kiedy Bóg żywy zaprasza,
I dać świadectwo wokoło tem,
Że taka wiara jest nasza.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 21go lipca.

- Pan Arsen Kwilecki, który przed kilku tygodniami ciężko chorował i chciał nas porzucić, wstał na nogi i w dniu 10go b.m. pokazał młodym, co może; zabił dzielnego rogacza nad Dubiną. Z tego powodu ktoś z sąsiedztwa nadesłał nam udatny wierszyk, który ten wypadek opiewa, a którego druku odmówić sobie musimy dla braku miejsca. Sędziwemu Nemrodowi długich lat i setnych jeszcze tego tryumfów życzymy. Oby nam kiedyś pokazał, jak to grubszą jeszcze zwierzynę strzelać niż niedźwiedzie i wilki!...
...
- Z Trzemeszna odbieramy prośbę gorącą o jaki posiłek dla biednej kobiety, która musi żywić troje bliźniąt.
Wszystkie datki odbierze z podziękowaniem lekarz tamtejszy, pan Dr. Jaworowicz który z wielkim uznaniem zajął się losem biedne[j] matki.
...
- Dr. Rydygier z Chełmna ma otrzymać katedrę chirurgiji przy wszechnicy jagiellońskiej.
...
- Popis nowicyuszów do zakładu preparandów w mieście Rogoźnie odbędzie się dnia 29go Września rb.
Na zapytanie w tym względzie udziela interesowanym objaśnień przewodnik zakładu, p. Sawicki.
...
Na budowę kościoła kat. w Raszkowie złożyli w dalszym ciągu na ręce podpisanego:

L. E. ze Śremu marek 15,
ks. Chwaliszewski, prob, z Granowa 3.
z parafiji granowskiej 15,70
A Brannsberger, blachnierz z Landsberga 5,
JWks. kanonik Kuczyński z Wysoki 28,25,
N. N. z Jaraczewa 3,
B. C. 5,
Pielgrzym do Częstochowy 1,15,
Tomasz Kubczyk z Odolanowa l,
Magdalena Kuścielak ze Skrzębowy 1,50,
Maryjanna Bryjak 3,50,
Kempiński z Grudzielca l,
Maryjanna Olejniczak z Raszkowa 3,
R. Ekowski z Gniezna 3,
D. Z. z Łom p. Zbąszyn 6,
N. N. z Kasalu 3,
od Nieznajomej 6,50,
Ks. E. Szymański z Dziewierzewa 3,
ks. Brandowski z Borku z prafiją 30,
ks. Wilhelm Thummel z Wötzenbach w Badeniji 10,
parafija Sobocka 18,
parafija Droszewska 12,
ks. Wilczewski ze Szamotuł kolekta z parafiji 23,
ks. Frommholz z Nekli kolekta z parafiji 21,50,
ks. Matecki z Borzęciczek 15,
ks. Hubert z Grabowa 18,
ks. Kozik z Wągrowca 3,

ks. Wrócisław Krzyżanowski z Kamieńca, dekanatu Grodziskiego, od siebie i parafijan 154,55, a mianowicie:
[ http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=2271 ]

Z Kamieńca:
X. 5 marek,
E. K. 1 m.
Mich. fenigów 50,
Maj Barbara 100,
Woźny Antoni 100,
Sybilla Szymon 100,
Koleczka Maciej 50,
Melcer Józef 50,
Lorek Bonawentura 10,
Szulc Kwiryn 50,
Śron Ignacy 30,
Kaczmarek Mikołaj 20,
Wasiela Walenty 20,
Nolka Wojciech 20,
Fórmański Józef 300 fen.,
Garcon Tomasz 10,
Gajdzińska Franc. 10,
Brus Feliks 5,
Wlekły Józef 50,
Kózka Józef 50,
Ławniczak 50,
Miemyt Jakób 50,
Dryas Franciszek 50,
Meller Piotr 50,
Popiesz Wincenty 20,
Ciorga Andrzej 50,
Przybyła Stanisław 10,
Melcer Teodor 50,
Kuleczka Mikołaj 50,
Kuleczka Jan 25,
Mania Bartł 10,
Graf Jakób 10,
Nolka Wawrzyn 20,
Stachowiak Mateusz 20,
Stru. Wal. 200,
W. M. 20,
N. 100,
N. 200,
M. 50,
B. 50,
M. 50,
M. 50,
Konieczny Andrzej 25,
Szulc Jan 10,
Baranowski 50,
W. Z. 1,15,
Fornalik Franc. 25.
Janicka Katarzyna 50 fen. razem 31 m. 5 fen.

Z Kowalewa:
Stachowiak Jakób fenigów 200,
Szymkowiak Agnieszka 50,
Strugała Kasper 50,
Młotek Rozalija 100,
Walkowiak Jakób 60,
Kuleczka Aniela 150,
Spychała Franciszek 200,
Flis Michał 70,
Walicht Franciszek 50,
Kózka Józef 100,
A. M. 150,
Rżanny Antoni 50,
Kuleczka Małgorzata 15,
Juja Mateusz 50,
Adamczak Wojciech 25,
Vogt Józef 25,
Garcon Józef 20,
Wasiela Andrzej 10,
Mokrzyński Marcin 10,
Pocztowy Antoni 4,
Koralewski Jan 10,
Hankiewicz Wawrzyn 10,
Kinal Weronika 7,
Hubert 100,
Strugała Maciej 100,
Kaczmarek Stanisław 20,
Nowicka Albina 20,
Stachowski Józef 100,
Sternal Bartłomiej 100, razem: 18 m. 46 fen.

Z Ujazdu:
Szaj Rozalia 1 m,
N. N. 1 m.,
N. N. 2 m.,
N. N. 1 m.,
N. N. fenigów 150,
N. N. 50,
Klemensczak 50,
Śron Apolonia 50,
Jankowska Bronisława 50,
Stempniak Wiktoryja 50.
Adamczak Kasper 30,
Szajek Elżb. 30,
Dominiak Maryanna 25,
Gruszczyńska Anast. 25,
Halasz Regina 25,
Michalak Michał 25,
Kmieć Maryanna 25,
Żychliński Józef 25,
Jopek Barbara 20,
Kaczmarek Antoni 20,
Jakobowska Maryja 20,
Przybysz Maciej 20,
Pracz Walenty 30,
Wasilewski Andrzej 20,
Stempniak Kaźmierz 20,
Golczak Stanisław 20,
Kokocińska Katarzyna 20,
Żurawski Antoni 20,
Janus Antonina,
Śron Szczepan,
Nowak Walenty,
Grześkowiak Maciej,
Ratajczyk Rozalia,
Konkiewicz Franciszek,
Jakubowicz Feliks,
Rajewicz Nepomucen,
Pachołek Tomasz,
Kaczmarek Tomasz,
Piskorz Marcin,
Kasprowiak Mikołaj po 10 fen.,
Hertyk Wincenty 11,
Kubczak Józef 10,
Nowak Bartłomiej 15,
Adamczak Maryanna 5,
Stempniak Bartłomiej 5,
Kubicki Józ. 6,
Szaj Mik. 20,
N. N. 50,
N. N. 1 m.,
Kańduła St. 25,
N. N. 1 m..
Bosy Tom 10, razem 19 m. 16 fen.

Z Ujazdku:
Kortuz Józef,
Ludwikowski Walenty,
Kortuz Andrzej i
Kaczmarek Józef po 1 m.
Kasperek Maryanna 30,
Kańdulski Jan 50,
Kańdulska Konstancja 10,
Wolna Franciszka 10,
Kretschmer Antoni 25,
Brodowski Antoni 50,
Kaczmarek Szymon 20,
Kortuz Jakób 10,
Konieczka 5,
Wenzel Marceli 20,
Glapa Tomasz 15,
Kortuz Nepomucen 25,
Raj Michał 20,
Sternal Błażej 50,
Kortuz Antoni 20,
Lemańska Teresa 10,
Maniecki Michał 50,
Gawron Antoni 50,
Kołodziejczak A. 10,
Szułczyński F. 20,
Kortuz Mateusz 50,
Maćkowiak Maciej 50,
Michalski Andrzej 10, razem 10 m. 10 fen.

Z Cykowa:
Pani B. 10 m.,
H. M. 2 m.,
Janik Jan 1,50,
Sobierajski Józef 70 fen.,
Kaczmarek Jao[n?],
Zajączkowski Roman,
Chelek Antonina,
Jaśkowska Weronika,
Stachowiak Michał,
Kucharski Józef,
Michalski Jan,
Kubliński Ludwik,
Łatka Helena,
Dunajczyk Katarzyna i
Michaś Agnieszka po 50 fen.,
Kaczór Tom. 30,
Stachowiak Tomasz 30,
Stasiak Józef,
Frąckowiak Walenty,
Borowczyk Andrzej,
Michalczyk Wojciech,
Słodzinka Piotr,
Zygmunt Franciszek,
Grześkowiak Marcin,
Grześkowiak Andrzej,
Bartkowiak Józef włodarz,
Pawłowski Wawrzyn,
Kaczmarek Michał
Melerowicz Rozalia po 25 fen.,
Szymańska Agnieszka,
Śron Elżbieta,
Pakuła Michalina,
Piątkowiak Maryanna,
Napierała Katarzyna,
Michalczyk Idzi,
Wasiela Wojciech,
Wawrzyniak Jan,
Kaczmarek Andrzej,
Rutkowski Idzi i
Bartkowiak Józef parobek po 20 fen.,
Piotrkowiak Jakób,
Pawłowski Ludwik,
Wieczorek Władysław,
Wróbel Wawrzyn,
Piątkowiak Franciszka,
Baranowska Katarzyna i
Sternal Magdalena po 10,
Motłoszyńska K. 50, razem 26 fen. 70 fen.

Z Cykówka:
Bąk Tomasz 50,
Komornicy 1 m. 85 fen., razem 2 m. 35 fen.

Z Cykowskich hub 3 m. 5 fen.

Z Karczewa:
F. X. 3 m.,
F. W. 3,
B. B. 1,
Z. J. 50,
Zandek Maryanna 50,
Książek Józef,
Perzyński Paweł,
Perzyński Jakób,
Kunowski Jan,
Bąk Piotr,
Kaczmarek Błażek i
Olejniczak Andrzej po 10,
Bączkowski Szymon 30,
Trąbka Grzegorz i
Adamczak Jan po 10,
Pieliński Antoni 40,
Kubiak Adam 50,
Witkowska Antonina 20,
Kaźmierczak Szymon 10,
Modrzyk Walenty 50,
Gawłowski Wojciech 20,
K. K. 30,
Graf Marcin 5,
Rutkowski Izydor 10,
Szypura Piotr 2,
Ratajczak Mateusz 3 m.,
Woyt Józef 1 m.,
Żak Jan i
Garcon Michał 10,
Franek Andrzej 5,
Adamczak Adam 10.
Kociemba Andrzej 5,
Kaźmierczak Jan 5,
Czub Antoni 25,
Graf Melchior 10,
Antkowiak Antoni 50,
Szeszuła Antoni 3 m.,
Ławniczak Ludwik,
Pluskota Stanisław i
Kołodziejczak po 10,
Kaczmarek Jan 90,
Kaczmarek Wojciech i
Kluczyński Franciszek 10,
Kaźmierczak Franciszek 5,
Kąkolewski Marcin ?,
Krotoszczok Paweł 10,
W. B. 44,
Grobelna Frańciszka 10,
Ratajczak Kasper,
Noika Nepomucen i
Migdał Ewa po 1 m,
Wachowiak Marcin 25,
Kliński Michał 5,
Ogórek Maryanna 25
Woyt Nepomucen 30,
Graf Mikołaj 20,
Staśkowiak Walenty 25,
Magnowska 50,
Kluj Józefa,
Jaraczewska Katarzyna,
Pawelczak Michalina i
Popiół Agnieszka po 10,
Witold i Kazio 2 m.,
Dominium Karczew 3 m. i z fantowego 3 m.,
N. S. 15,
W. K. 10,
Jankowski Nikodem 50,
Staśkowiak Maciej 1 m.,
Walkowski Nepomucen 3 m., razem 39 m. 63 fen.

Humpiński Jan z Grodziska 3 m,
Kozerski Jan z Wołkowa 1 m. Razem 412 m. 65 fen.

Za ofiary te Dobrodziejom pokornie dziękuje w imieniu parafian o dalsze składki upraszam.
Raszków, dnia 19go Lipca 1882.
Ks. Jagielski, Proboszcz.
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=1483
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 gru 2019, 00:05 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 166

Zarżnięta w bóźnicy.

Gazety węgierskie donoszą, iż sędzia śledczy pojechał dla ważnych przyczyn spiesznie w nocy z Poniedziałku na Wtorek do Tisza-Eszlar, a ztamtąd we Wtorek do Tisza-Lök, dokąd przez umyślnego zawezwał komisarza bezpieczeństwa Jerzego Nagy.
Wszystkie pogłoski o wzburzonych umysłach ludności są zwykie fałszywe; wszędzie wyczekują zawsze ze spokojem rozwiązania tej sprawy. Jednakże stwierdza się wiadomość o zamachu, jaki wykonać chcieli żydzi na sędzi śledczym Bary.
Oprócz inżyniera Pasztorczyka, który przybył już z dzwonem nurkowym, zażądano jeszcze od rządu dwóch nurków, ponieważ chodzi o to, aby tę część rzeki Cisy zgłębić w jak najkrótszym czasie.
Adwokat Karol Cötvös bronić będzie sługi synagogi Józefa Scharfa i żony jego; adwokat Aleksander Funtak będzie obrońcą rzezaka bóźnicy Schwarca i Leopolda Brauna, Ferdynand Horanszky zaś reszty obwinionych w sprawie Tisza-Eszlarskiej, jako to Samuela Lustig, Emanuela Tauba i Hermana Rosenberga.
Gazety węgierskie "Budapesti Hirlap" i " Függ." miały podobno być zagrożone 2 razy konfiskatą pomiędzy 20 a 25tym Czerwca; jest to wiadomość zadziwiająca, gdyż węgierskie pisma takiej konfiskacie podług prawa uledz nie mogą. W tym to właśnie czasie dostały one wiadomość o skonstatowaniu zbrodni, a chociaż podawały same tylko prawdziwe fakta, to chciano zarazem wytoczyć im śledztwo, aby wykazały, zkąd mają podobne wiadomości. Nawet sam minister Tisza miał podobno zamiar przez pewien czas napisania do obydwóch redakcyji, aby dla dobra publicznego pokoju dalszych w tej sprawie doniesień nie dawały tak długo, ażby umysły się nie uspokojiły. Lecz później Tisza miał się inaczej namyślić.
Niemniej zabawną i charakterystyczną jest ta okoliczność, iż pewien dziennik peszteński podawał z początku bardzo pilnie wiadomości o wypadku w Tisza-Eszlar; dziennik ten należy do Towarzystwa akcyjnego, a gdy dyrektor tegoż oświadczył, że większą część akcyji rozkupili żydzi, i że chcą zrobić nadzwyczajne walne zebranie i dotychczasowych urzędników zastąpić innemi, bardziej dla żydów przychylnemi, natychmiast dziennik ten zamilkł.
Gazeta "Wiener Allg. Zeitung" podaje wiadomość, jakoby w Piątak, dnia 20go bm. połapano rano wszystkich żydów w Tisza-Eszlar i trzymano ich w areszcie aż do 8ej; o godzinie 10tej zaprowadzono Grossa i Sussmanna do więzienia w Tisza-Lök; wypuszczonym zabroniono mówić i oddalać się. Po południu sąd skonfiskował majątki uwięzionych żydów.
Inna gazeta węgierska z wiarogodnego zupełnie źródła pisze:
Deputacyja złożona z żydów udała się niedawno do właściciela kawiarni w Pistyan i zażądała, aby dla gości nie wykładał gazet "Grenzbotte" i "Függ.," grożąc przytem, iż żaden żyd do tej kawiarni uczęszczać nie będzie. Przestraszony właściciel rozkazał, aby odtąd gazety te słudzy w kawiarni nosili w kieszeniach i tylko potajemnie dawali tym, co ich wyraźnie zażądają. Jednakże pewien gość kąpielowy chciał te gazety przeczytać, w zwyczajnej tak jak wszystkie gazety oprawie, udał się przeto do przełożonego sądu nadziemiańskiego, Fodora, a ten rozkazał właścicielowi zakładu, aby gazet tych gościom swym udzielał i nie powodował się żydowskiemi wpływami.

Ze St. Georgen donoszą.
W mieście naszym pełno plakatów na żydów, z napisami: "Śmierć żydom !" "Kia zsidókkal," "Eljen Itoczy" władze policyjne w rozpaczy, gdyż pomimo wszystkich zabiegów nie mogą wykryć sprawcy tych plakatów. W dzień odbywają się termina, a w nocy niewidzialne ręce rozlepiają znowu te afisze, pomimo tego, iż straż miejska trzy razy jest tak liczną jak poprzednio, i że żydzi oprócz tego za zapłatą 40 centów (80 fen.) dziennie, najęli sobie 24ech ludzi (chrześcijan!) i przeznaczyli nagrodę dla tego, kto autora i sprawcę plakatów wykryje.
Dotychczas wszystkie poszukiwania są bezskuteczne.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Ze Środy.

"Goniec Wielk." z 21go Lipca nr. 164, umieścił o smutnym stanie pewnego chłopa polskiego, wyrzuconego itd.
Podobnież smutną bardzo wiadomość donoszę do "Gońca Wielk." o Janie Cichockim, lat 29, z Panienki (Góra) p. Jaraczewem, który jest kaleką takim, że chodzi jak zwierzę, po czworakach, tj. po rękach i nogach, od wsi do wsi o żebraczym chlebie, ponieważ gmina, czy dziedzic wsi Panienki, nie chce tego kaleki, Jana Cichockiego, utrzymywać.
Jan Cichocki ma z powodu stawowego reumatyzmu pod kostkę nogi odjęte już od lat sześciu, leżał długo w lazarecie, a teraz biedak, nie przyjęty nigdzie w opiekę, musi od wsi do wsi o żebraczym chlebie na czworakach się włóczyć i utrzymywać biedne swe życie.
Przerażający to widok patrzeć na tak młodego jeszcze człowieka, który z daleka do zwierzęcia podobny, idzie po nogach i rękach! głowa zaś i policzki krwią zabiegłe. Dłonie ma tak twarde, jak buty gwoździami nabite, a ręce tak sforsowane ciagłem chodzeniem, że zupełnie siniałe.
Władza nie wkracza i nie przymusza ani dziedzica ani gminy do utrzymywania takiego okropnego kaleki, dla tego za nim upomnieć się trzeba publicznie.
(Szan. korespondent raczy nam dokumentnie donieść, gdzie się Jan Cichocki urodził i na kogo osobiście spadałby obowiązek miłosierdzia.)
...
Wiadomości potoczne.
Sobota, 22go Lipca.

- Zwracamy uwagę Czytelników na dzisiejszy anons "Ogrodu zoologicznego."
...
- Rogoźno, 20go Lipca.
Nocy wczorajszej włamali się tutaj złodzieje do cukiernika W. i skradli gotówkę z kasy i nieco wina. Złodzieje ci wybili szybę i otworzywszy okno, weszli wewnątrz.
Sprawców dotychczas nie wyśledzono.
...
- W Środę podłożono ogień pod stodołę, napełnioną zbożem w Sobocie, należącej do p. Dziembowskiego z Raszkowa;
ogień rychło spostrzeżono i zdołano ogłosić [ugasić]. W Czwartek jednak w tej samej stodole ogień wybuchnął ponownie, tą jednak razą nie zdołano go ugasić i cala stodoła spaliła się ze sprzętem.
Podpalaczy dotychczas nie mają.
...
- W Krakowie wydał p. Józef Doliwa Głębocki, weteran z korpusu artyleryi wojsk polskich książkę pt: "Wspomnienie z roku 1830 31go, czyli treściwe przedstawienie dziejów tegoż okresu z powodu rocznicy 50cio-letniej w r. 1880tym obchodzonej." Jest to tylko część obszerniejszego dzieła pt. "Przegląd krytyczny dziejów polskich." Powyższe dzieło zawiera 300 stron, bardzo szacownej i starannej pracy, a poświęcone jest Rodakom a w szczególności spółtowarzyszom w tej wojnie. Autor opiera swe opowiadanie na 53ch dziełach, między którymi miło nam bardzo widzieć także i książeczkę wydaną przez nas przed dwoma laty p.t:
Pamiętna Noc l listopada.
.
http://geneteka.genealodzy.pl/index.php ... 886&exac=1
1842/18 Józef Głębocki i Anna Szembek, Parafia: Kraków Wszystkich Świętych
akt ślubu Nr.18/1842
https://szukajwarchiwach.pl/29/332/0/2/ ... ffQlwm1cYQ - skan 17
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3ze ... C4%99bocki
Józef Teodor Głębocki (...)
.
https://pl.unionpedia.org/i/Cmentarz_Rakowicki
Józef Teodor Głębocki
Józef Teodor Głębocki (ur. 10 marca 1806 r. Bolesław k. Dąbrowy Tarnowskiej, zm. 23 II 1886 Chrzanów), pseudonim J. Doliwa; J.T.G.; Jo.T.G.; Józef Doliwa, herbu Doliwa – oficer artylerii, uczestnik Powstania Listopadowego, historyk, autor prac dotyczących historii Polski i dziejów wojskowości.

i wiele innych stron
...
- Czytelnikom naszym zwracamy uwagę na dzisiejszy anons p. Bolesława Ponieckiego, który otworzył skład cygar i win na Chwaliszewie nr. 74.
Życząc powodzenia nowemu przedsiębiorstwu, polecamy je naszym Czytelnikom.
...
- We Czwartek 20go bm. policyja wyczyściła sama u pewnego właściciela domu na Berlińskiej ul. dół do wymiatania śnieci, ponieważ tego uczynić gospodarz zaniechał. Na przestrogę i przypomnienie drugim dodać tu należy, te takie wyczyszczanie i wykadzanie przez policyją jest rzeczą niepomiernie kosztowną.
...
- Przejazd na Placu Wilhelmowskim naprzeciw Hotelu Rzymskiego był zatamowanym, a bruk oderwany w nocy z d. 20 na 21go bm. aż do rychłego przedpołudnia. Powód był ten, iż w południowo wschodnim kącie rzeczonego Placu zaciągają pod ulicą rury do mającego tamże powstać wodotrysku.
...
- Na Jerzycach zabrała i zniszczyła policyja we Czwartek u pewnego rzeźnika wieprza a trychinami.
...
- We Wronkach popełniono znaczną kradzież w nocy z Poniedziałku na Wtorek. Oto złodzieje włamali się do pewnego właściciela kamienicy i tam pokradli 50 grz. gotówką, zegarek damski złoty z łańcuszkiem, złoty pierścień, kilka białych i kolorowych powłok na pościel, 3 pary spodni męskich, kilka pstrych fartuchów, czerwoną kołdrę, 5 spódnic, kilka par pończoch i 3 koszule męzkie z przodku marszczone. Jest przypuszczenie, te złodzieje ci udali się z temi rzeczami do Poznania.
...
- + Sieraków, 18go.
W Piątek dnia 7go b.m. spadł z woza parobek Chrystyjan Kubzdyl w Mylinie i na miejscu złamał kręgi.
Christoph Kubzdyl, USC Chrzypsko Wielki, akt zgonu Nr.24/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1837/0/4 ... bHTCAUWx9A - skan 15
...
- Wschowa, 18go lipca.
Po kilkodniowych podrównikowych upałach nastąpiła tutaj wczoraj po południu burza z deszczem ożywczym.
Natomiast w odległem ztąd o milę Kandlewie rozwinęła się ona w orkan niesłychany i wyrządziła niezmierne szkody.
Grad spadł tam w ilości niesłychanej i wielkości jaja kurzego. Grad ten pozabijał nie tylko bardzo wiele gęsi, kur itd., ale nawet wielu ludzi bardzo poranił. Sprzęty żniwne poprzytłukał w znacznej części do ziemi, a żyto, które przeważnie posieczone wymłócił jak na bojowicy. Obok tego panował równocześnie orkan w całem znaczeniu tego wyrazu, a z nim biły pioruny, ale nic nie zapaliły. Podobno w sąsiednim powiecie Głogowskim burza o wiele jeszcze była większą, a piorun zapalił w kilku miejscach.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 gru 2019, 23:19 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 167

Ze Ślązka.

Pocieszną wiadomość donoszę Ci, kochany "Gończe Wielkopolski," a to tę, że tutejsi Niemcy tak naszym polskim gazetom sprzyjają i tak gorliwie biorą się do ich czytania, że aż po prywatnych domach za niemi polują, aby ich sobie pożyczyć. - Szkoda tylko, że się dali jakiemuś oszukańcowi wystrychnąć na dudków, bo im pobajał, że ks. wikary Wańczuch w Michałowicach najwięcej ma takowych; udali się więc do niego z wielką nadzieją, aleć ich zawiodła, czyli jak to mówią, poszło im koło nosa, bo ten biedaczek zaledwie miał dwa numera "Katolika" i tak jeszcze pożyczane, których im także pożyczył. Ma się rozumieć, że tego mieli mało i gniewali się pewno na owego oszukańca;
aleć znów inny był dla nich szczerszym i doradził im udać się do nowo założonego Towarzystwa Polskiego w poblizkiej Laura- hucie, że tam pism jest dosyć. Udali się więc do pana kupca Pietraszki, należącego do Zarządu tegoż Towarzystwa i rzeczywiście tu ich nadzieja nie zawiodła. Trafili tu bowiem "Gońca Wielkopolskiego," "Gazetę Górnoślązką," "Kuryjera Poznańsk.", "Orędownika," "Gwiazdę," "Katolika" i "Przyjaciela Ludu," a więc całą gromadę Polaczków, którym się nie mało ucieszyli i od pana Pietruszki ich sobie pożyczyli.
Złośliwi ludzie mówią, że chcą z niemi odbyć przegląd, czy tam pod ubiorem, lub w kieszeni którego nie ukrywa się jaki socyjalista; lecz ja temu nie wierzę, bo panowie Niemcy dobrze wiedzą, że socyjalistów znaleźliby tylko pomiędzy swojemi landsmanami, a nigdy między Polaczkami.
Inni mówią, że to czynią z bojaźni, bo że naraz 170 wiarusów dało się do Towarzystwa zapisać, nawet i kilku z Poznania. Najniebezpieczniejszy tu "Goniec Wielkopolski," bo rąbie do ucha pałaszem prawdy, a po nim i "Przyjaciel Ludu," który także fryca spyca bierze w obroty, dla tego boją się jakiejkolwiek ruchawicy.
Lecz ja i temu nie wierzę; bo czy to nie mają pół milijona różnego gatunku żołnierzy, z działami Kruppa i karabinami odtylcowemi, żeby się kilkunastu Polaczków lękać mieli?
Więc niech tam ludzie mówią, jak chcą, ja pozostanę przy swojim, że panowie Niemcy tylko dla tego za naszemi gazetami polują, bo im sprzyjają i chcą się szczerze z nich uczyć polskiego języka.
A co! czy to dla nas nie pocieszające?
Lecz jeszcze widzę jeden sęk, więc i ten wypada mi przynajmniej piórem obciąć.
Może mi kto powiedzieć: gdyby rzeczywiście naszym gazetom sprzyjali i uczyć się z nich chcieli, toć przecie wiedzą, że na pocztach mogą ich furami nabywać, więc dla czegóż się tam po nie nie udają?...
Lecz jeszcze nie wszystko, słuchajcie:
Panowie przełożeni Huty Laury powiedzieli tym hutnikom, którzy się dali zapisać do Polskiego Towarzystwa, że jak z niego wystąpią, to sobie mają przyjść po papiery.
Hola panowie! Pomimo waszych przeszkód, my Polaczkowie nie zaginiemy, i nie tylko tu, ale i tam w niebie w towarzystwa łączyć się będziemy, w których ciągle będziemy nucić Święty, Święty, a wasz "Gut morgen" będzie z nieba wypchnięty.
Tak, tak panowie, przyjdzie kryska i na Matyska, i wam śmierć prędzej lub później każe przyjść po papiery, czyli świadectwa, na jakie zasłużycie, a potem co?
Ano, potem przyjdzie sąd, ale nie taki, jak z niejednym biednym inwalidą o pensyją.
...
Przybyli do Poznania
dnia 23go Lipca.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Hulewicz z Kościanek,
Hulewicz z Torunia,
Gleiwitz ze Zielonogóry,
Nowicki z Gniezna,
Szmyt z familią z Celestynowa,
Kiełmiński i
Iwaszkiewicz z Dziewoklucza,
Pani Marszał ze Zalesia,
Osiński z Poznania,
Makowski ze Żabikowa,
Günther z Piły.
...
Ofiara trojakowa.

Na subwencyonowanie Teatru Polskiego w Poznaniu złożyli na ręce p. dr. Górnego z Murowanej Gośliny pp.:
ks. dziekan Pałżewicz,
S. Sawiński,
J. Beyer,
J. Cieślik i
dr. Górny po 2 marki,
H. Ż.,
W. B.,
M. Sulikowski,
D. Wieczorek,
A. Berchiert,
M. Weychan,
A. Ziółkowski,
S. Raczyński,
H. Jezierska,
J. Radecki,
J. Lewandowski,
R. Linke,
N. Tafelski po 1 marce,
A. Kwik,
W. Gabryelski,
Lipczyński,
F. Glaziński i
K. Waligórski po 50 fen.,
razem 25 m. 50 fen.
- Zebrane przez p. wojażera Deixla w oberży p. T. Czabańskiego w Jaraczewie 1 m. 90 fen.
...
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, 24go Lipca.

- W zeszły Piątek o godz. 6tej wieczorem odbyło się poświecenie nowego cmentarza Farnego przy drodze bukowskiej.
Z duchowieństwa widzieliśmy niecałe farne, tj. ks. ks.
prob. Ziemkiewicza,
Wojczyńskiego,
Dziedzińskiego i
Gałeckego;
z innych parafiji nie było księży, za to ludu wiernego do 4000.
Ks. Gałecki powiedział zastosowaną do okoliczności naukę.
Następnie odmówiono Litaniją do Wszystkich Świętych, potym
ks. prob. Ziętkiewicz poświęcił cmentarz i krzyż zrobiony przez
mistrza ciesielskiego, Pokrywkę;
na trzech ramionach krzyża zatknięto 3 palące się świece i zaśpiewano Pieśń:
Witaj Królowa.
Na nowym pięknie urządzonym cmentarzu poustawiano ławki, które darowali pp.:
Tadeusz Krzyżanowski,
Franciszek Chwalkowski,
Wojciech Birner,
Teodor Kocimski,
Antoni Pfitzner,
Franciszek Chocieszyński,
Stanisław Kaniewski,
Józef Piotrowski,
Mikołaj Żakrzewicz,
Wojciech Cieślewski i
Józef Sobecki.
...
- Odbieramy pismo następujące:

Września, dnia 23go Lipca 1882.
Szanowną Redakcyją "Gońca Wielkopolskiego" w Poznaniu uniżenie upraszam o umieszczenie co następuje w potocznych wiadomościach:
Wiadomość z dnia 18go bm. w .Gońcu W." co do sprzedaży wsi rycerskiej Borzejewa ze strony żydówki pani Berwin, a nabycia tejże przez hr. Grudzińskiego podana, ucieszyła mnie dla tego, że takowa przeszła w ręce Polaków; lecz to że hr. Grudziński nie wtenczas gdy byłem właścicielem wsi Borzejewa, lecz teraz dopiero jak jestem w procesie z Berwinami o nieprawną subhastę tejże, wieś tę na własność nabył - to mnie bardzo boli.
Nie jest to żadna korespondencyja lecz czysty interes prywatny i dla tego proszę imienia i nazwiska mego nie zamilczeć.
Z wysokim szacunkiem
Wł. Węsierski z Wrześni.
...
+ W Winnej Górze umarł dnia 22go bm śp. Marceli Jeżewski.
Nekrolog
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/public ... ref=struct
Dziennik Poznański 1882.07.23 R.24 nr166 - str. 4
...
- Pan dr. Wicherkiewicz wyjechał na 4 tygodnie do Flisberga na Ślązk.
...
- Przyjaciele p. B. Ponieckiego zwracają uwagę Czytelników naszych na nowy skład, oraz i wykwintne udekorowanie okna wystawnego na naszym polskim Chwaliszewie, życząc mu w jego przedsiębiorstwie najlepszego powodzenia i szczęścia, które li tylko na poparciu ze strony odbiorców się opiera.
...
- Cenzura warszawska z polecenia ministerstwa zabroniła ogłaszań składek na teatr poznański, tak że Małopolanie i Litwini nie publicznie, tylko prywatnie datki swe przesyłać mogą.
...
- Piła, 20go Lipca.
Nocy ubiegłej włamali się złodzieje do tutejszego zegarmistrza Jaroscha.
Weszli oni oknem do sypialni. Najprzód wzięli spodnie leżące na krzesełku przed łóżkiem właściciela pomieszkania, wyjęli z nich pęk kluczy od sklepu i zaczęli otwierać szafę za szafą, szufladkę za szufladką. Pieniędzy jednak nie znaleźli, a że tymczasem obudziła się od hałasu zegarmistrzowa, przeto złodzieje dali tą samą drogą drapaka, którą weszli, zabrawszy ze sobą pewną ilość zegarków złotych i srebrnych. Złodzieji nie wykryto.

- Od wczoraj przewożą tutaj akta itd. sądu okręgowego z prywatnego domu kupca Ascha do nowego gmachu sądowego. Również urząd celny także pomieści się w murach gmachu sądowego.
...
- Chełmno.
Na początku Grudnia rb. przypada 600 rocznica założenia naszego miasta.
Poczęto już robić przygotowania do uroczystego obchodu. Chełmno właściwie już dawniej istniało, ale nie na tem miejscu, gdzie teraźniejsze, lecz w Starogrodzie. Niektórzy historycy twierdzili, że "Cholinum," do którego doszedł Św. Wojciech w r. 997, było owe stare Chełmno; wszakże prawdopodobniejszą jest, że owego Choliumn szukać trzeba w powiecie suskim. Dyecezya chemnieńska, określona przez Papieża Inoncentego IV go 29go Lipca r. 1243, nie ma swej nazwy od miasta Chełmna, lecz od ziemi chełmnieńskiej, będącej jedną se starych prowincyi pruskich; i inne trzy biskupstwa pruskie, równocześnie założone, mają swą nazwę nie od miast, lecz od prowincyi: pomerańska, warmińska i sambijska.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lut 2020, 09:09 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 168

Przybyli do Poznania

dnia 23go Lipca.

Grand Hotel de France.
Libelt z żoną z Czeszewa,
Żuchoweki z żoną z Bogdanowa,
Hr. Plater z Prochów,
Moszczeński ze Srebrnogóry,
Pani Skrzydlewska z fam. z Mechlina,
Taczanowski z Pieruszyc,
Dr. Żuchowaki z Grodziska.
...
Wiadomości potoczne.
Wtorek, 25go lipca.

- Na formalne błazeństwa zakrawają dowcipy, jakiemi "Dziennik Poznański" rozwesela notablów swoich, wypisując składki na Teatr Polski. Nie czytujemy tych wyskoków rozumu, ale dziś na przykład zwracają nam uwagę na ustęp następujący:
Z okolicy Pleszewskiej:
W.P. za przysłowie: O jerum, jerum sapruti jerum (!) 10 fen.,
K.F. za podsadzenie Ksychny (!) witającego się z małym Jasiem 10 fen.,
L.L. za napisanie listu do Papieża zaczynającego się od słów: "Łaskawy księże Papieżu!" 10 fen.,
Pidus z Gondek 10,
Dupiel 10,
S.S. powiadom ci, uraczółem się algierskiemi kalafiorami 10,
W.B. za obżałowanie sąsiada, któremu ojciec umarł temi słowy: "Oh bedaure, bedaure sehr, Vater krepiert" 40 fen., razem 1 m.
Niechże sobie "Dziennik P" żartuje z kogo chce, ale niechże ze sceny polskiej nie żartuje, którą tego rodzaju brudami ośmiesza; protestujemy zaś przeciwko temu, żeby za parę fenigów wolno w łamach "Dziennika Poznańskiego nadużywać nazwiska Ojca św.
...
- Odbieramy następujące pismo:
Pana Serwińskiego, urzędnika stanu cywilnego w Luboszu, prosimy, żeby nie germanizował nazwisk ani miejsc ani osób, które w jego okręgu zachodzą.
Wieś jego np. nie nazywa się Lubosch tylko Lubosz, a córka Majchrzakowej, której zgermanizować nie mógł, nazywa się Franciszka Szymkowiak, a nie Francisca Schymkowiak. Ci panowie co umieją czytać rz (Majchrzak) niech się i Sz (Szymkowiak) nauczą.
Zresztą nazwisko Szymkowiakowej jest jej nietykalną własnością.
Pan Serwiński sam podpisuje się po polsku i nie przekręca się na Serwinsky; jeżeli jego nazwisko jest mu świętym, to niech też i cudze nazwiska szanuje.
...
- Dowiadujemy się iż pana profesora M. Jaroczyńskiego, bawiącego u wód w Landek spotkał niedawno bardzo niemiły przypadek. Wychodząc od kąpieli ześlizgnął się ze wschodów marmurowych i stłukł sobie bok. Niebezpieczeństwa żadnego nie ma. Zacnemu profesorowi życzymy jak najprędszego wyzdrowienia.
...
- Ksiądz Kaźmierz Arentowicz będzie obchodził 50letni jubileusz kapłaństwa swojego w Niedzielę, dnia 30go bm. w kościele skarlińskim.
http://www.itnowemiasto.pl/index.php/co ... -lubawskie
...
- Dnia 18go bm. uderzył piorun aż dwa razy w kościół w Wutrynach (niedaleko Gietrzwałdu) ale na szczęście nie zapalił go.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Butryny
Butryny (niem. Wuttrienen) - wieś (...)
...
- Pożądaną by było rzeczą, żeby drogę prowadzącą od bramy berlińskiej do dworca można codziennie skrapiać wodą. Tumany kurzu wzbijają się po za każdym wozem i zasypują, mniejsza już o odzienie, oczy i gardła przechodniów.
...
+ Dnia 23go bm. umarł w Poznaniu śp. Leon Kubliński, weteran z roku l831go.
Nekrolog
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/public ... 73/content?
Dziennik Poznański 1882.07.25 R.24 nr167 - str.4
...
- Pan Onufry Jaworski z Witkowa, słuchacz filozofji, złożył we Wrocławiu dnia 21go bm. egzamin państwowy z predykatem "magna cum laude", tj. z wielką chwałą.
...
- Powódź, jaka nastąpiła wskutek oberwania się chmur w Górach Olbrzymich, czyli Karkonoszach, zabrała wiele ofiar, pozrywała mosty i drogi. Cztery panie jadące w karecie, zniknęły bez śladu. Podobnej burzy nie widziano już od roku l858go.
W Czechach w dolinie rzeki Elby [Łaba - niem. Elbe] znaleziono 47 trupów.
https://myslakowice.com/teksty,myslakow ... ce,26.html
"Na temat późniejszych powodzi dysponujemy bardziej wiarygodnymi danymi z prasy, czasopism lub publikacji naukowych.
Nie podajemy tu opisów powodzi po drugiej stronie Karkonoszy, podajemy tu jednak jeden z opisów. Dnia 17 lipca 1882 roku, nad Karkonoszami przeszła burza, a w godzinach 15 – 19 opad określono jako oberwanie chmury z wyładowaniami. Na Śnieżce tego dnia do godziny 14 zarejestrowano 48 mm deszczu, a od godziny 14 do rana dnia następnego już 178 mm. Masy spływającej wody były tak wielkie że łąki zmieniły się w jeziora. Na stromo opadających stokach gór, woda wkrótce ujawniła swą niszczącą siłę. Najpierw obsuwać się zaczynały niewielkie warstwy ziemi. W miarę poruszania się ku dołowi rosły one i nabrzmiewały, aż stawały się niszczącymi lawinami ziemnymi, które porywały kamienie i całe bloki skalne, obalały wysokie drzewa i z przeraźliwym hukiem, głośniejszym niż grzmoty, waliły się w doliny.
"
...
Nekrolog

Dnia 23 Lipca zasnął w Panu, nasz najukochańszy syn
Boleś.
Pogrzeb odbędzie się 25go t.m o godz. 6tej wieczorem z Wielkich Garbar Nr. 49.
O czem się krewnych i znajomych uwiadamia.
Strapieni rodzice
A. Z. Kosińscy.
...
Msza

Za spokój duszy
ś.p. Ludwika Rakowskiego
odbędzie się w trzynastą rocznicę śmierci w Czwartek, dnia 27go Lipca r.b. o godzinie 7mej nabożeństwo żałobne w kościele farnym.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lut 2020, 18:10 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 169

Zarżnięta na mace.

Coraz to wyraźniej zarysowuje się cała okropność zbrodni popełnionej w bóźnicy w Tisza-Eszlar. Zdaje się, że od chwili jak Schwarc przestał się wypierać, że on to zarżnął biedną dziewczynę na stole ofiarnym, od tego też czasu coraz więcej żydów czyni zeznania obwiniające głównie Schwarca i Rosenberga.
Pisano było, że wszyscy flisacy z wyjątkiem jednego zostali puszczeni na wolność. Otóż tak nie było, a gazeta "Egyetertes" rozmyślnie w błąd wprowadzała ludność madziarską, twierdząc, że flisacy niczego ważnego nie zeznali. - Przeciwnie, zeznali oni tak dużo, że nie tylko oświecili sąd w sprawie obydwóch zbrodni zabójstwa i podsunięcia fałszywego trupa - ale że spowodowali sąd do wielu licznych aresztowań.
Ich to zeznania i stawienie przed oczy obwinianych sprawiły, że aresztowano na nowo dwóch żydów. Jeden z nich nazywa się Martin Gross, z przydomkiem "bat na psy" a bo "harapnik," drugi Ignatz Klein z przydomkiem "Lotolo" Oni też mieli udział w podsuwaniu sądowi fałszywego trupa. Nadto oskarżeni są o to, że oni to dali flisakom suknie prawdziwej Estery, żeby w nie fałszywego trupa przyodziać.
Z flisaków zatrzymanych w więzieniu dwóch jest żydów, Herszko i Matej, a jeden Rusin. Ci flisacy byli czynni w równy sposób przy transporcie trupa jak i przy przebieraniu go w prawdziwe suknie.
Chodzi o to, by wydobyć z Grossa i z Kleina, gdzie oni zdjęli suknie z trupa Estery i gdzie tego trupa podziali. Gdyby to odkryto, wszystkoby było zakończone.
O podrabinie Rosenbergu, tym, który był aresztowany niedawno temu w Tisza- Eszlar, powiadają z urzędowego źródła, że tenże zeznał co niżej:
"Ja dowiedziałem się o zarżnięciu Estery wprost od trzech żydów z Tisza-Eszlar. Ci trzej żydzi powiadali mi, że owa zbrodnia krwawa słusznie ciąży na oskarżonych, gdyż oni tę zbrodnią istotnie popełnili, a mianowicie, że oni byli wszyscy razem świadkami zamordowania.
Rosenberg zeznał dalej, że zbrodniarze poplamili sobie szaty krwią Estery, i że te szaty zakopali w pomieszkaniu Schwarca.
Na odszukanie tych sukien pojechał sędzia śledczy tak spieszno zeszłego Poniedziałku, a nadto jeszcze inny ślad ważny prowadził go wtedy tam dotąd.
Co się tyczy Martina Grossa i Ignatza Kleina, to ci, chociaż dwóch żydów zeznało, jednak uporczywie kłamią i przeczą, że tamci dwaj są ich nieprzyjaciółmi. Jest przecież na nich oprócz tych dwóch świadków jeszcze jeden dowód. Albowiem w czasie popełnionego mordu wyjechali oni razem w nocy ze wsi na jednym i tym samym wózku na dwa dni, i nie mogą wykazać, gdzie i po co byli.
W skutek zeznania Rosenbergowego kopano w pomieszkaniu Schwarza, ale bez skutku; jednak tyle się dowiedziano, że w objętości jednego metra kwadratowego ziemia była poruszoną, zkąd wniosek, że tam coś było zakopane i niedawno temu wyjęte; oczywiście, że chodziło o wydobycie pokrwawionych sukien, aby je ukryć gdzie indziej, a najpewniej spalić, żeby się w ręce sądu nie dostały. Ów telegram o aresztowaniu wszystkich żydów w Tisza Eszlar tak się rozumie, że wszystkich tamtejszych żydów przesłuchano, czterech uwięziono, a z nich dwóch znów wieczorem wypuszczono. O godzinie 10tej odwieziono Grossa i Süssmanna do Tisza Lök (Tak?); tym, których wypuszczono, zakazano mówić. Majątek aresztowanych żydów spisano sądownie zapewne w tym celu, żeby poszukać woza, na którym Gross i Klein owę podróż tajemniczą odbyli.
Wedle innych gazet kopanie w domu Schwarca miało ten skutek, że potwierdziło zeznania Rosenbergowe. Rosenberg bowiem wedle urzędowych aktów zeznał, że trupa należałoby szukać w pomieszkaniu Schwarca, opiera zaś swoje mniemanie na tem, co słyszał od innych żydów (jeden się nazywa Eisenherdt, 2gi Jakubowicz, 3ci Schleisser) i powiada. Tego samego dnia, gdzie Schwarc, Junger i inni zostali wtrąceni do więzienia, jako też tego samego dnia, gdzie sędzia śledczy kazał po kilku miejscach kopać w bóźnicy, słyszałem na własne uszy, jak żydzi wtajemniczeni w tę sprawę w wielkim strachu wołali: "Boże zmiłuj się, co to będzie, jeżeli teraz zaczną kopać w domu Schwarca." Skutkiem tego zeznania przesłuchiwano nietylko trzech owych wymienionych żydów, ale jeszcze 46 osób żydowskiego wyznania, mężów, kobiety, chłopców i dziewczęta. Przesłuchy te spowodowały sąd do aresztowania jeszcze 8miu osób, skutkiem czego przekonano się, że trup Estery rzeczywiście był zakopany przez pewien czas w pomieszkaniu Schwarca, że go ztamtąd wykopano, że żydowscy woźnice wywieźli go z Esslar do Lök i tam w Cissie utopili. Jeden z tych woźniców odkryty został w osobie Aarona Weiss.
Od tego Weissa zależy odkrycie miejsca, gdzie trupa utopiono. Niestety, zapiera on się wszystkiego, choć zupełnie stracił głowę, gdy mu wykazano, że dużo ludzi widziało, jako w nocy o godzinie 1wszej na lekkim wózku, ciągnionym przez dwa konie, z miasteczka wyjechał.
Pomieszanie swoje tłómaczył Weiss w ten sposób, że drudzy spiknęli się na jego zgubę.
Sąd dowiedział się dalej, że te 2 konie były pstrokate, wskutek czego spisał zaraz stan koni we wsi, aby się dowiedzieć, kto takie konie posiada. W ten sposób tłómaczy się to co mówiono o rzekomej konfiskacie majątku mieszkańców.
...
Przybyli do Poznania
dnia 25go Lipca.

Grand Hotel de France.
Schönberg z Długiejgośliny,
Grabowski ze Żurawińca,
Bukowski z Pruchnowa,
Kaczanowski ze Szypłowa,
Pani hr. Tyszkiewicz ze Siedlca,
Małachowicz z żona z Krakowa,
Sakowicz z Krakowa,
ks. Dreicz z Krakowa.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Stefański z Wabcza,
Roman z Pelplina,
Heist z fam. z Międzyrzecza,
Bok z Zawodzia,
Sawiński z żoną z Rękawczyna,
Pani Kunkiel z Hammermühle i
Laskowska z Obornik,
Mansard ze Zbąszyna,
Bräuer z fam. z Karisthal,
Krajewicz ze Śremu.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 26go lipca.

- Na placu WiIhelmowskim urządzają teraz taką samą grotę z wewnętrznym wodotryskiem po stronie wschodnio południowej, jaka jest od strony wschodnio-północnej.
...
- W Sobotę utonął tutaj w kąpieli wojskowej żołnierz z pułku 99, kompanji 12.
...
- Dnia 22go bm. po południu kąpało się kilku chłopców w rzece Warcie naprzeciw rzeźni miejskiej. Jednego z nich, 9letniego chłopca, porwał prąd i uniósł na zator. Już bez przytomności będącego wydobył z pod wody pilarze, którzy szybko na ratunek do rzeki wskoczyli. Chłopca wkrótce docerano.
...
- Krótko przedtem wpadł do rzeki Warty w pobliżu składu drzewa Moegelina inny chłopiec, którego jakiś cieśla ocalił.
[Dz.Poz.1882r. nr.168: chłopiec miał lat 13,a uratował go cieśla Jan Heigelmann]
...
- W nocy ze Soboty na Niedzielę włamali się złodzieje do budki z wodą selterską za bramą Królewską. Ztamtąd zabrali pudełko cygar, szkło ze sokiem malinowym, jakie zwykle są po butkach poznańskich, parę czarnych aksamitnych pantofelków damskich i wiele innych drobiazgów. Tak sobie gospodarując, rozbili puszkę z wodą selterską, która też wyleciała.
...
- Dobry lekarz.
W pewnej szynkowni na Starym Rynku skarżył się w Poniedziałek jakiś robotnik na ból krzyży. Siedzący tamże nieznany 25letni młodzieniec przedstawił mu się jako lekarz, obiecując uczynić za darmo konsultę. Jakoż w osobnym pokoju zrewidował ciało pacjenta, zapisał receptę i wyszedł z szynkowni. Lecz jak długą gębę musiał zrobić ów robotnik, że mu ów "lekarz" wyjął zręcznie w czasie "konsulty" srebrny zegarek z kamizelki, łatwo sobie wystawić.
...
- Skutkiem porażenia słonecmego upadł w Piątek na Śródeckim rynku jakiś owczasz zamiejscowy. Zaniesiono go natychmiast do lazaretu miejskiego, ale wkrótce potem umarł.

Również skutkiem porażenia słonecznego zmarł przy żęciu żyta na polu w Poniedziałek 17go bm. pewien robotnik w Konarzewie.
...
- + W Ocieszynie pod Obornikami umarła śp. Rozalija Głowacka, mając 107 lat. Przez całe swe życie nie była nigdy ciężko chorą.
[Dz.Poz.1882r. nr.168, str.3: Rozalia Głowacka wdowa po ekonomie przeżyła dwie familie: Granowskich i Czachorowskich, a od r. 1842 utrzymywana przez Skrzydlewskich, skończyła żywot w dniu 20 bm., przeżywszy 107 lat - nie cierpiąc nigdy. W ostatnich latach skarżyła się na swój długi żywot i pragnęła śmierci.]
...
- Bydgoszcz, 23go lipca.
Dzisiaj rano znaleziono ciało jakiegoś mężczyzny po nad lewym brzegiem kanału nieopodal śluz. Badania okazały dotąd w nieżywym czeladniku ciesielskiego Iwickiego z Witczaka Wielkiego. Nadto okazało się, że tenże poprzedniego wieczora bawił się tamże z kilku innemi osobami, z któremi później wyszedł łowić ryby na wędkę. Na szyji zmarłego spostrzeżono znaki duszenia, a twarz była nabrzmiała i czarna jak sukno. Domyślać się należy, że tu zaszła sprzeczka i zakończyła się morderstwem. Z osób przesłuchiwanych zeznawał jeden mieszkaniec z Okoła, iż około godz. 2giej w nocy przechodząc tamtędy, widział, jak osoba stojąca we wodzie chlustała inną osobę, leżącą na brzegu; sądząc, że trzeźwiono pijanego, ów widz mimowolny poszedł sobie dalej.
Niektórzy towarzysze zamordowanego są już znani.
...
- Wschowa
Wydarzyło się tu we Czwartek srogie nieszczęście. 18letni elew leśniczy, Buszkiewicz, poszedł z fuzją na kaczki w pobliże jeziora Domnickiego i utonął w takowem, kąpiąc się. Ciało znaleziono dnia następnego. Na brzegu jeziora pies pilnował rzeczy swego pana.
...
- Środa, 21go Lipca.
Na stawie Czerniejewskim utonął niedawno przy kąpieli jeden z tutejszych uczniów golarskich. Tenże wraz z innym chłopcem wsiadł na deskę pływającą po stawie i popłynęli na zator. Deska przypadkiem się przegibnęła, a golarczyk nie umiejąc pływać, utonął pomimo natychmiastowej pomocy. Ciało jego znaleziono dopiero dnia następnego.
...
- Wągrowiec, 20go Lipca.
W tych dniach przejechał tu wóz jadący ze zbożem z pola 8letniego chłopca. Koła przeszły wprost przez głowę, a śmierć nastąpiła prawie niezwłocznie. Woźnicy nie spotyka żadna kara, bo tenże jechał wolno. Rodzice tego nieszczęśliwego dziecka należą do stanu roboczego.
...
- Pan dr. Pajzderski, dawniej w Mroczy, osiedlił się obecnie w Trzemesznie.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 mar 2020, 18:09 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 170

Wybory miejskie


Lista obywateli poznańskich, mających prawo do głosowania, wyłożoną będzie na ratuszu od dnia 15go do 30go bieżącego miesiąca w biórze nr. 16sty na IIgim piętrze.
Niech każdy pośpieszy zobaczyć, czy jest w liście tej zapisanym; sprostowania i reklamacye nadsyłać należy także w tym czasie. Późniejsze nie zostaną uwzględnione.
...
- Walne Zebrania przedwyborcze odbędą się:

Dnia 30go bm. o g. 4tej po poł. w Gnieźnie.
Poseł Władysław Wierzbiński będzie na nim zdawał sprawę z czynności swych poselskich i Koła Polskiego.

Dnia 30go lipca o godz. 5tej powiatu bukowskiego w Opalenicy.
Sprawozdanie mieć będzie poseł Teofil Magdziński.

Dnia 30go bm. o godz. 4tej po poł. w hotelu p. Zweigera powiatu międzyrzeckiego w Trzcielu.

Dnia 3go Sierpnia rb. o godz. 4tej po poł. w Śremie, w lokalu p. Kadzidłowskiego.

Dnia 6go Sierpnia o godz. 4tej po pol. pow. średzkiego w Środzie.
Sprawę z czynności zdawać będzie poseł Seweryn Radoński.

Dnia 6go Sierpnia rb. o godz. 4tej po poł. powiatu szubińskiego w Żninie, w domu zajezdnym p. Siuchnińskiego.
Poseł Józef Grabski zdawać będzie na nim sprawę z czynności sejmowych.

Dnia 6go Sierpnia o godz. 4tej po poł. w Obornikach.
Sprawozdanie posła, p. Hipolita Turny

Dnia 6go Sierpnia w Żninie;
sprawę zdawać będzie poseł, p. Józef Grabski.

Dnia 9go Sierpnia o godz. 4tej po poł. u p. J. Kawczyńskiego w Buczkowie pod Chodzieżem zebranie pow. Chodziezkiego.

Dnia 11go Sierpnia rb. o godz. 10tej rano powiatu Szamotulskiego w Szamotułach.
Poseł p. Magdziński zdawać będzie sprawę z czynności poselskich.

Dnia 13 Sierpnia pow. Wągrowieckiego w Wągrówcu.
Sprawozdanie mieć będzie poseł Władysław Wierzbiński.

- Dnia 13go Sierpnia w Trzemesznie.
Na nim zdawać będzie sprawę z czynności swojich poseł Kaźmierz Kantak.

- Komitet Inowrocławski uchwalił zwołać Walne Zebranie na 13go Sierpnia, gdzie też poseł p. Grabski zda sprawę z czynności Koła Polskiego.

Dnia 15go Sierpnia o godz. 7mej wieczorem zebranie miasta Poznania.
...
Uczciwy żyd,
pierwszy o jakim słychać z Węgier, odezwał się w osobie gospodarza czy ekonoma z miejscowości Szent-Michaly, nazwiskiem Ephraim Hartl.
Kiedy spisania koni w Tisza- Eszhr nic nie pomogło i nie dało się wykryć, czyje były te dwa konie pstrokate, któremi Aaron (czyli Hermann) Weiss wiózł trupa Estery, a może i poplamione krwią suknie zbrodniarzy, kiedy się wykazało, że w całym Tisza-Eszlar takich dwóch koni nie było, wtedy Hartl przyszedł na sąd śledczy i rzekł:
Ja sądzę, że obowiązkiem każdego uczciwego żyda jest ze względu na siebie i na współwyznawców wedle sił przykładać się do tego, żeby zbrodniarze zostali wykryci.
Otóż woźnica, który zabrał trupa z Tisza-Eszlar przybył z Tisza-Dada i trupa tego z Tisza-Dada powiózł do Tisza-Łök. Hartl powiedział też, zkąd to wie, ale sąd jeszcze trzyma to w tajemnicy.
Odczekajmy, czy ten "uczciwy" żyd mówił prawdę, czy też to nowy fortel, aby sąd w pole wyprowadzić!... W każdym razie byłoby to dla wszystkich żydów lepiej, gdyby potępiając jednę sektę lub jednę miejscowość, ratowali wyznanie od zarzutu, jaki ciążyć może na nim, dopóki morderstwo nie jest wyjaśnione.
Aresztowano znowu w Tecso niejakiego Mendelowicza i aresztowano do Nyiregyhaza i w domu jego zrobiono ścisłą rewizyją. Żydzi w tym mieście są w rozpaczy, bo już się wydało najzupełniej, że to było morderstwo w celach obrzędu religijnego, dalej, bo już się znowu wiele nowych rzeczy wykryło i nowe mają przedsięwziąć aresztowania.
Pogłoska, zapewne mylna, mówi, że w Nyiregyhaza już znaleziono trupa Estery.
Gazety madziarskie ostrzegają przed korespondentemi, jakich wysłały gazety berlińskie żydowskie do Eszlar.
Czujność władz jest wielka, bo władze wiedzą, z jakiemi ludźmi mają do czynienia.
Akta przepisują na kilka rąk, żeby ich nie zrabowano, oryginały zaś i kopije strzeżone są przez posterunki wojskowe.
Mówią, że to co już się wie, wystarczy do stwierdzenia zbrodni, dla tego też sąd milczy bardziej niż kiedykolwiek.
Najważniejsza nowina, że Gross i Klein, wedle stanowczych zeznań flisaków, dali tymże flisaków i fałszywego trupa i prawdziwe suknie Estery na to, żeby sędziów oszukać.
Jokl Szmilowicz, ów żydowski flisak, podobno znalazł język i już się teraz nie zapiera, ani też tamtych nie oszczędza. Poznał ich całkiem na pewno, tak że ich musiano zaraz aresztować. Owi dwaj, Gross i Klein, przybyli do flisaków na wozie; dla tego też sędzia śledczy kazał Grossa i Kleina na wóz Grossa wsadzić i tak ich przed Szmilowicza przywieźć. Ten gdy ich zobaczył, zaraz oświadczył, że trup fałszywy i suknie prawdziwe przywiózł Gross na własnym wozie i końmi własnemi.
Vogel i wymieniony wyżej Mendelowicz mieli także udział w przewiezieniu trupa fałszywego na Cissę i w oszukiwania sądu.
Trzech woźniców w Tisza-Lök miano aresztować dla tego, że pada na nich podejrzenie, iż pomagali wywozić ciało prawdziwej Estery!
...
Na odbudowanie kościoła w Raszkowie złożyli w dalszym ciągu na ręce podpisanego:

Z gminy M. Gołębin 5,50 m.,
z gminy Borowo 7,40,
H. Iwaszkiewicz z Czempinia 50 fen.,
ks. Krieger z Nowego miasta n/W. 10 m.,
J. J.,
J. M,
B. A
ofiara ze Środy na kościół, z których l m. jest świadkowe przy ostatnim kontrakcie dzierżawnym w Pogrzybowie, 6,30.
Ks. Jaśkowski z Krostkowa 3 m.,
ks. Sobecki ze Słupów 12 m.,
Ks. Wąchalski z Białężyna 8,25,
ks. Jubilat Fr. Szulczewski od siebie
i parafijan Ostrówskich 108 m. 60 fen., a mianowicie:

Z Bilska:
Jan Baranowski,
Michał Malenda,
Jakób Wojtytak,
Michał Krotoszyński,
Wiktoryja Górzyńska,
Walenty Wesołowski,
Tomasz Nowak,
Wawrzyn Kanedela,
Franciszek Badyna,
Tomasz Foterek,
Kaźmierz Sobecki,
Jan Wojtasiński,
Jadwiga Owczarek,
Błażej Nowak,
Mateusz Śmigielski,
Maryanna Czyszak
Józef Hudziński po 50 fen.,
Jan Kuczyński,
Maryanna Wojtczak,
Teodor Słowiński,
Stanisław Owczarek po 10 fen.,
Błażej Kaczorowski,
Wawrzyn Kapczyński po 1,50,
Stanisław Hulpiński,
Jan Burzyński,
Andrzej Saramkowski,
Andrzej Czyszak,
Jan Jaworski po 1 m.,
Roch Szkudlarek,
Antoni Jędrusik,
Stanisław Iwiński, po 20 fen.,
Jakób Świtek,
Antoni Hartwich,
Franciszek Żak,
Józef Tomczak,
Józef Świtek,
Feliks Tomczak,
Tomasz Michalski po 3 m.,
Maryanna Królikowska 2 m.,
Mlicki Siedlucha 10 m.,
Andrzej Grobczak 35 fen.,
Józef Kaczor,
Antoni Górny po 30 fen.,
Wawrzyn Skórzewski 25 fen.

ze Zbytowa,
Andrzej Adamczak 3 m.,
Stanisław Czyszak l m.,
Andrzej Gabrysiak i
Błażej Kowalski po 10 fen.,
Jakób Radomski,
Jan Krotoszyński i
Jakób Szarzyński po 50 fen.

Z Cieńciska:
Tomasz Pilachowaki 15 fen.,
Michał Gałczyński,
Maciej Kotarski po l m.,
Jan Adamczyk,
Wojciech Pietrzak po 3 m.,
Bartłomiej Hudziński 2 m,
Antoni Szpulecki 1,50,
Walenty Kaczor 80 fan.,
Marcin Szulczewski 50 fen.

Z Ostrowa:
Ignacy Łaganowski,
Mateusz i Michał Michalski,
Flor. Trzemżalski,
Antoni Naporski,
Marcin Górny,
Mateusz Mielcarek,
Jan Tomaszewski,
Piotr Zętkiewicz,
Józef Malicki po l m.,
Józef Nalewaj,
Marcin Nalewaj,
Walenty Ziółkowski,
Józef Swiciński,
Wojciech Fredyk,
Feliks Łukomski,
Andrzej Kubasik,
Szczepan Jarmużewski,
Maciej Wojtczak,
Jan Łepski,
Andrzej Łepkowski po 50 fen.,
Stanisława Bolewska,
Franciszka Fredyk po 20 fen.,
Jakób Kowalski,
Franciszek Głodek,
Wojciech Budnik,
Józef Sawański,
S. Wąchalski,
Jan Salinowski,
A. Hunt po 10 fen.,
Fr. Polasik,
Fr. Szeluga,
Jan Gładyszewski,
Andrzej Bronikowski,
Michał Stróżewski,
Franciszek Ogórek,
Józef Kuraszkiewicz,
Jakób Musiałowski po 25 fen ,
Michał Dworek,
Andrzej
Andrzej Polasik,
Wawrzyn Filipiak,
Antoni Słomiński po 10 fen,
Michał Budnik,
Jakób Stanek,
Wojciech Kubasik,
Franciszek Lisiecki,
Józef Chojnacki,
Andrzej Głodek,
Audrzej Kapczyński po 20 fen.,
Bartłomiej Skonieczny,
Antoni Kalinowski,
Walenty Kaczmarek po 80 fen.,
Józef Bąk 3 m.,
Wojciech Kuraszkiewicz 70 fen.,
Józef Kaczmarek 1,50,
Kaźmierz Kaczmarek 2 m.,
Józef Maturski,
Wojciech Gapiński po 30 fen.,
ks Franciszek Szulczewski 6 m., razem 161 m. 55 fen.
Za dary te serdecznie w imieniu parafijan moich składam szanownym dobrodziejom "Bóg zapłać", pokornie prosząc o dalsze choćby i najdrobniejsze ofiary.
Raszków, dnia 24go lipca 1882 r.
Ks. Jagielski, proboszcz.
...
Przybyli do Poznania
dnia 236go Lipca.

Bazar.
Mańkowski i żoną z Budek,
Skarżyński z Miedzianowa,
Zakrzewski z Gutów,
Dr. Wolszlegier z Gniezna,
Książę Czartoryski ze Sielca.

Grand Hotel de France.
Hr. Żółtowski z córką z Czacza,
Bardzki ze Sannik,
Pani Bardzińska z Królestwa,
Pani Kowalewska z fam. z Królestwa,
Thiel z Wrześni,
Dr. Węclewski ze Środy,
Kayser z Rawicza.
...
Wiadomości potoczne.
Czwartek, 27go Lipca.

Pan Karol Kratochwill rozpoczął na nowo pracę w parowym młynie swojim. Cale miasto i okolica witają to rozpoczęcie pracy ze szczerą radością i życzą panu Karolowi Kratochwillowi jak nąjlepszego powodzenia. Rzetelność firmy jest rękojmią, że to co straciła na cudzym nieszczęściu, teraz w dwójnasób powetuje.
...
- Pani Moszczeńska poprowadzi cukiernią swego męża dalej. Życzliwi domowi temu goście wynagrodzą jej pewnie straty z długiej choroby męża wynikłe.
...
- Towarzystwo "Stella" w Poznaniu urządza w Niedzielę dnia 6go Sierpniu rb. w parku "Wiktryji", w połączeniu z grą fantową, Sierpniówkę.
Na programie: Koncert, Gra fantowa, Gry towarzyskie, Tańce. Początek zabawy o godz. 3ciej po poł.
Powrót wspólny o godz. 10tej wieczorem.
...
- W Owińskach pobłogosławiony został związek małżeński pana Stanisława Szafarkiewicza, inżyniera z Warszawy, a panną Anielą Kurnatowską, córką p. Włodzimierza i Karoliny z Biernackich.

Stanisław Gregor Szafarkiewicz i Maria Pelagia z d. Kurnatowska, USC Poznań, akt ślubu Nr.300/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/3 ... BKTtX1xMkA
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/3 ... 9I5ziBet-g
Parafia katolicka Owińska, wpis 12 / 1882

https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/public ... ref=struct
Szafarkiewicz Stanisław Dz.Pozn. 08.08.1885 Nr.179 str.2 - wspomnienie:
Obrazek

drugi ślub Marianny:
Parafia katolicka Poznań - par. św. Marcina, wpis 100a / 1886
Joseph Jarnatowski
Marianna Kurnatowska poprzednio zamężna Szafarkiewicz (wdowa)
e-kartoteka
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 08777378c8 - karta 829
https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 6bef39d013 - kata 830
...
Dyrektor gimnazyjum, p. dr. Łożyński, który w roku zeszłym obchodził 50letni jubileusz swego zawodu, podał się do emerytury. Następcą jego ma być p. dr. Koenigsbock, "starokatolik".
...
- Bydgoszcz, 24go lipca.
Dzisiaj odbyły się we Witczaku Wielkim oględziny sądowe ciała zamordowanego w nocy ze Soboty na Niedzielę po nad kanałem Bydgoskim czeladnika ciesielskiego, Iwickiego. O ile dotychczas w tej smutnej sprawie dociec o co, miał Iwicki kłótnią z formiarzem Antonim Szulcem w szynkowni we Witczaku Wielkim. W kłótni pobił podobno Schulze Iwickiego i wreszcie nieszczęśliwym wypadkiem go udusił. Domniemanego mordercę aresztowano.
...
Rogoźno, 21go.
Wczoraj wydarzył się tutaj nieszczęśliwy wypadek. Jeden z więźniów karnych, używanych teraz na wsi dość często do żniw, chciał się w południe po pracy ochłodzić w nurtach jeziora, rzucił się do wody zbyt rozgrzany. W tej chwili tknięty paraliżem, poszedł do dna.
...
- Wolsztyn, 21go.
W Poniedziałek dnia 17 go bm. po południu w czasie burzy uderzył piorun w mędel zboża na polu należącem do kosmisarza T. we Wieliniu. W mędel ten pozatykały niewiasty pracujące w polu swe sierpy chroniąc się przed burzą i żelaztwo zapewne ściągło uderzenie. Mędel oczywiście spłonął. Innej szkody nie było.
...
- W kościele św. Marcińskim odbył się dnia 25go bm. ślub p. dr. Żuchowskiego z Grodziska z panną Władysławą Grabowską z Poznania.

Antoni Żuchowski i Władysława Maria z d. Grabowska, USC Poznań akt ślubu Nr.302/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/3 ... Y-O9V3Gxig
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/3 ... bHTCAUWx9A
Parafia katolicka Poznań - par. św. Marcina, wpis 71 / 1882
...
- Września, 24go Lipca.
Budowa cukrowni tutejszej wykończona i takowa zacznie warzyć z dniem 1go Października rb.
- Stan żniwa jest piękny, plon obfity. Pięknie także udały się buraki.
Na targu dnia 20go bm. było 60-80 ctr. nowego omlóconego żyta. Ceny przecięciowe były po 13 grz. za 2 ctr., a zatem o 4 grz. mniejsze niż r.z. Żyto zaś jest wyborne. Również wybornie stoją inne zboża. Słoma rzanna bardzo obfita i niezmiernie długa i wiecej jej jest jak roku zeszłego. Mniej może świetnie, ale również dobrze stoją inne ziemio-płody. Owocu mniej i droższy niż roku zeszłego, bo przymrozki nocne i wiatry północne w miesiąca Maju zaszkodziły kwieciu delikatnemu.
...
- W Podstolicach, w sąsiednim tutaj powiecie średzkim przeciął sobie żniwiarz gratami obie łydki. Ciężko rannego zaniesiono do tutejszego lazaretu miejskiego.
...
- Buk, 20go Lipca.
W Przylegu wybuchł w Poniedziałek 17go bm. pożar w stodole kowala W. Straż ogniowa ocaliła od zajęcia się sąsiednie budynki.
Ogień powstał podobno przez to, że dzieci w pobliżu stodoły bawiły się zapałkami.
- Żniwa w tutejszym powiecie postępują raźnym krokiem, do czego nie pomału przyczynia się prześliczna pogoda.
Brogi i stogi są pełne, a żyto obiecuje zyski znakomite.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lip 2020, 00:42 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 4368
cd. rok 1882

Numer 171

Korespondencje Gońca Wielkop.

Oborniki, w dzień św. Anny 1882.

Na dniu 16go Lipca, jako w dzień Matki Bozkiej Szkaplerznej, odbył się u nas przy pięknej pogodzie wspaniały odpust na cześć naszej ukochanej Maryji, a Patronki Królestwa Polskiego. Ludu z całej parafiji Obornickiej, jako i z obcych parafiji, zgromadziło się w takiej ilości, iż w obszernym kościele w żaden sposób pomieścić się nie mógł. Aby tymbardziej uświetnić tę uroczystość, zaproszono księży, którzy prócz Szanownego proboszcza ks. Ziętkiewicza z Objezierza, który dla poratowania zdrowia swojego do wód na kuracyją wyjechał, nieomal wszyscy z okolicy z duchową pomocą w konfesyjonałach świątyni naszej stanęli. Te zabiegi i trudy zawdzięcza się przede wszystkiem Przewielebnemu kapłanowi, który nie tylko nad upiększeniem świątyni Pańskiej czuwał, ale nadto starał się i o to, iż w dniu tym dwa kazania, jedno niemieckie, a na głównym nabożeństwie zaś polskie, gdzie ostatnie ks. proboszcz Kurzawski z Rożnowa w pięknych, wzniosłych, treściwych słowach wypowiedział, się odbyły. Lud zaś pokrzepiony modlitwą i słowem kapłana wracał ze skruchą i spokojem napowrót do swojich domów.
Przy tej sposobności dzielę się i tą wiadomością, że w przyszłą Niedzielę wszystkie dzieci parafiji Obornickiej po raz pierwszy przystępować będą do Komuniji świętej, w dzień zaś poprzedzający odprawią Spowiedź świętą.
Oby i ta praca gorliwa, mozolna, która się zawdzięcza Przewielebnemu Kapłanowi, mogła te błogie owoce przynieść, iżby z niej Bóg Wszechmocny miał wieczną chwałę - dziatwa zaś, aby z tak czystem sumnieniem umierać mogła, gdy ostatnia chwila ich życia nadejdzie, jak oto za dni kilka, która wobec Boga prawego przed Ołtarzem z niewinnym sercem przystępować będzie do Stołu Pańskiego.
...
Z okolicy Książa.
Kochany "Gończe!"
Już przeszło dwa lata "Gońca" utrzymuję i pilnie wszelkie doniesienia i korespondencje czytam, a rzadko się trafi która od Książa, miasta sławnego z roku 1848go i obecnego czasu kulturkampfu. Przeto uprzejmie proszę o umieszczenie w łamach swego pisma mojej korespondencyi.
Oto na dzień 20 Maja t.r. po południu o godz 4tej został przez król. lantrata Dozorowi kościelnemu wraz z Reprezentacyą w biórze policyjnym wyznaczony termin. Członkowie Dozoru jako i Reprezentacji dosyć licznie się zebrali. Pan Kenemann, patron parafii, i pan Kubeczek byli na terminie obecni.
Zaraz przy wstępie p. patron panu K. dał zapytanie, czy rzeczywiście było tak pilno p. K. tylu ludzi w takim upale i w najlepszej robocie od pracy odwołać i jego osobę fatygować. Następnie p. lantrat podług porządku dziennego przeczytał wniosek pana K., uczyniony do król. rejencyi, w którym nas oskarża, jakoby do tego czasu mimo rozporządzenia inżyniera budowniczego, p. Habermanna, nic przy reparacyach majątku kościelnego Dozór nie był uczynił. Pan lantrat zapytuje się tedy, czy wychodek przy plebanii jest z trzech stron podmurowany, jako też czy potrzebna klapa z tyłu urządzona?
Odpowiedź: - Tak jest.
Zapytany p. K. przyznaje.
- W chlewach miały być wylepione dziury i w jednym, przeznaczonym dla świń, miały ściany być deskami dokoła obite: czy to jest zrobione?
- Tak jest, wszystko zrobione.
Na to p. K. przyznał, że jest zrobione ale jak?
Dozór robotę odebrał i był zadowolniony.
Również p. K. twierdził w swym wniosku, jakoby na folwarku proboszczowskim nic nie uczyniono, a tu się wykazało, iż nawet więcej zrobiono, niżli pan budowniczy uznał za potrzebne do reparowania.
Tu pan lantrat oświadczył: - Pocóż takie wnioski? więc z niedźwiedzia zrobiła się myszka.
Dalej żądał pan K. pieca nowego na sali.
Dozór zapytuje się p. K., gdzie się ten stary piec podział?
Pan K. odpowiada, iż kazał tenże rozebrać i z tych kafli angielską kuchnią postawić.
Pan Patron wraz z Dozorem zapytuje się, zkąd p. K. przychodzi do tego, żeby samowładnie sobie postępować, nie pytając się ani Dozoru, ani Patrona, nie chce korespondować, to mógł się pan mnie poradzić.
Postanowiono więc, żeby, jeżeli piec był a panu K. się nie podobał, na swój koszt inny postawić kazał. Zresztą piec tymczasem nie potrzebny, ponieważ sala służy tylko dla gości, których sobie proboszcz na odpust zaprosi, a nie dla służącej na pokój, a teraz się odpusty nie odprawiają.
Tu pan K. oświadczył, że sobie też może proboszczów zaprosić i odpusty odprawiać.
Ogólny śmiech: - Dla kogo? jakich?
Dozór zapytuje się nareszcie, jakiem prawem p. K. kazał bruk przed plebanią wrwać, przez co budynek wiele cierpi, ponieważ woda z okapu przy murze zostaje i we fundamenta wsiąka, - co pana Patrona wielce zdziwiło.
Pan K. oświadczył, iż uczynił to dla tego, gdyż schody przy plebanii miały być przerobione, chciał wtedy to cementem dać wyłożyć.
Pan Patron nie przyznaje takiego samowładnego postępowania i uznaje, że cement pod okap nie wytrzymały, i wnosi, aby znów było na koszt p. K. wybrukowane.
Takie postępowanie nieco wzburzyło umysły członków, przez co pan lantrat kilka razy do porządku i spokojności ich wzywał. Po przeczytaniu i podpisaniu protokółu został termin ukończony. Po terminie przewodniczący Dozoru prosił p. Patrona o naoczne przekonanie się, iż rzeczywiście pan K. od nas za wiele wymaga, przeto udaliśmy się na probostwo. Pan Patron uznał, iż schody są jeszcze bardzo dobre, bo i tak nie wiele po nich się chodzi.
Na zapytanie, czemu trawą zarośnięte? - oświadcza pan K., iż ludzi do wyczyszczenia dostać nie może. Radził ktoś, żeby sam trawę yrwał, ponieważ ma czas - co się jemu bardzo nie podobało i na co odpowiedział:
- Sie ausverschämter Mensch !
Pożegnawszy się z p. Patronem, wszyscy w spokojności się rozeszli.
Daj Boże lepszych czasów, uznania i upamiętania !
...
Szarada.

Druga będzie w alfabecie,
Pierwsze zwykle z drzewa bywa,
We wsiach zwłaszcza go znajdziecie,
A zaś wszystka ciagle pływa.

Znaczenie szarady z nrn 162 "Gońca W.":

Częstochowa.


Finis Poloniae! krzyknęli wrogowie,
Finis Poloniae w Europie brzmi,
Wrogi się łudzą w kłamanem słowie,
W fałszywem słowie z nieszczęścia dni.
Lecz Polska, choć nie w koronie,
Choć jej nie świeci wolności blask,
Bo gdzieś daleko gwiazda jej płonie,
Gwiazda tak silna jak słońca brzask.
To "Częstochowa" widnieje w dali
Bozkim obrazem jak kopiec skał,
Wrogi swe czaszki o nią rozbijali,
Zamek trwa dotąd jak trwał.
A tym obrazem wiążą się dzieje
Wieńcem wspomnienia, gdzie róże, głóg,
Raz słońce świeci -- burza szaleje,
Lecz zawsze wyższy nad wsystko Bóg.
Więc choć żałoba dziś po Ojczyźnie,
Rozpaczać przecie niewolno nam,
Bo "Częstochowę" mamy w spuściźnie,
Jutrzenka życia świeci się tam
Więc czyż powiecie Finis Poloniae,
Polska upadła, zginęła już?
Nie - niepodobna - bo gwiazda płonie,
Bo "Częstochowa", to Polski stróż.

(Chochlik).

Trafne rozwiązania nadesłali pp.:

Fr. Rydzy I. i II. z Popowa,
Ertel z Daniszyna,
Cz. Nisiołek z Konar,
A. Urbanowicz z Krotoszyna,
Jaworski z Drachowa,
Tekla Czarnecka z Opok,
Tadeusz Karasiński ze Samostrzela,
Józefa Nagórska z Golubia,
Niewiara z pod Żerkowa,
Franc. Janowski z Czarnkowa,
Napieralski z Kluczewa,
Owsiński z Poznania.
...
Przybyli do Poznania
dnia 28go Lipca.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Olszewski z żoną z Ciechocinka,
Pawłowski z Torunia,
Wentzel z Poklatek,
Vogel z Moguncyi,
Dr. Tomaszkiewicz ze Studzieńca,
Karpiński z Berlina,
Winkler z Wrocławia,
ksiądz, kanonik Kuczyński z Wysoki,
Pani Waliszewska z Pleszewa.
...
Zbiegły chłopiec.

Roman Różański, chłopiec w czternastym roku z Poznania, uciekł z domu rodzicielskiego w Niedzielę, dnia 23go Lipca o godz. 8 rano, zabrawszy ze sobą całe swoje odzienie.
Ubrany był w ciemno-szaro spodnie, jasno-popielatą marynarkę i kapelusz. Wysoki przeszło cztery stopy, oczy ma duże, niebieskie, włos blond, krótko podstrzyżony. Udaje on, że ojca wcale nie ma, tylko macochę, chodzi pod obcym nazwiskiem Romana Kośnickiego i powiada, że jest z Litwy. Uciekł on w stronę Mosiny. Nosił przy sobie pałasz dla dzieci.
Kto go zobaczy, niech go przytrzyma i da znać lub odstawi strapionemu ojcu Wiktorowi Różańskiemu, stolarzowi, plac Wilhelmowski Nr. 18.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 28go Lipca.

- Dnia 22go bm odbyła się w Szczawnicy uczta na cześć p. Kaliksta Horocha, 83letniego weterana majora wojsk polskich, przedtem jeszcze żołnierza W. Ks. Konstantego, założyciela Towarzystwa opieki weteranów z r. l83lgo. Na uczcie tej było obecnych wielu rodaków naszych. Przemawiali nasamprzód dr. Majer, prezes akademiji Umiejętności, Piotr Zaleski, burmistrz miasta Krakowa p. Weigel z Wielkopolski, ks. Jan Lewandowski z Lubasza, wznosząc na końcu swej mowy zdrowie prezesa Majera.
Pan Horoch oprócz tego że założył powyższe Towarzystwo, postawił na pamiątkę bitwy stoczonej przez ks. Józefa Poniatowskiego pod Warszawą dnia l3go Czerwca 1809 r. własnym kosztem piękny obelisk z surowego kamienia.
Obecnie zakłada on przemysłową szkołę dla dziewcząt z funduszem zakładowym 20,000 złr.
...
- We Witkowie panuje między dziećmi dyfterytys. Wiele z nich już umarło.
...
- W Sokolnikach pod Strzałkowem spaliła się przed kilku dniami cegielnia.
...
- W Ostrowiecku pod Dolskiem spalił się dnia 22go bm. od pioruna spichrz ze zbożem.
...
- W Silnie, w pow. toruńskim, otwartą zostanie 1go Sierpnia agentura pocztowa, która zostanie połączoną z urzędem pocztowym w oruniu. Do obwodu agentury będą należały następujące miejscowości: Grabowiec, dom. Groch, Gryilewo, Kompanie i Smolnik.
...
Na odbudowanie kościoła w Raszkowie złożyli w handlu p. A. Berchierta w Mur. Goślinie:
B. i J. Chlebowscy 25 fen.,
A Troszczyński 20,
S. Szukalski 15,
K Marcinkowski 20,
W. Ignasiak 10
A Pospychała 15,
W. Konieczny 10,
J. Wyrębek 10,
M. Bniński 10,
A Nogaj 10,
W. Lisiecki 5,
M. Braciszewski 10,
S. Deer 20 fenigów, razem 1,80 m,
wszyscy z Bolechowa
...
Odolanów, 16.7.82.
(Dla braku miejsca opuszczamy piękny zresztą początek).
Dnia 13go Lipca zakończył opatrzony św. Sakramentami, na zapalenie mózgu i płuc z połączeniem nerwowej febry, po 4-dniowych cierpieniach, doczesny swój żywot ś.p. Walenty Fiebak, sługa tutejszej policyi. Pogrzeb zwłok zmarłego odbył się dnia 16 bm. o godz. 4-tej po południu, na którym to obrzędzie wielu żałobnych było przytomnych, aby przez ten czyn ostatnią przysługę zmarłemu oddać.
- Ś.p. W. F. skończył 8go Lutego rb. 51 lat, zatem był jeszcze dość w sile wieku, iż zaś był z niego mężczyzna tęgi, daje świadectwo to, że służył przy wojsku jako gwardzista w Berlinie. Jako sługa policyjny pracował tu 22 lat. Kilka dni przed śmiercią udał się pewnego dnia zmarły na magistrat w celu osiagnienia dyspozycji. Gdy powracał, pałasz zawikłał mu się pomiędzy nogi, w skutek czego ś.p. z wielkim łoskotem spadł schodów, ponosząc wielką ranę w głowę. Ponieważ zaś w następujący dzień, nie zważąjąc na swoje dolegliwości, ś.p. urząd swój sprawował, przez to tem bardziej sobie zaszkodził, albowiem wyżej wymienione choroby prędzej i w większym stopniu nastąpiły.
Nie zajmował wprawdzie śp. Walenty wysokiego stanowiska, jednakowoż wspomnienia pośmiertnego jako dobry ojciec jest godzien. Starał się przedewszystkiem, aby synom na później zabezpieczyć egzystencyą. I tak starszy syn od roku piastuje urząd nauczycielski we Wrześni, drugi zaś, również oddany temu zawodowi, pozostaje ostatni rok w seminarium nauczycielskiem w Paradyżu. Można sobie wystawić, jakie trudy i mozoły ponosił śp. Walenty około wykształcenia swych dzieci, zwłaszcza przy tak lichej pensyi, w ilości 130 tal. - Rozczuląjący był widok owych nad grobem stojących synów, mianowicie owe rzewne łzy i tak głośne łkania młodszego, który stracił w ojcu jedyną podporę w dopięciu swego celu!
...
cdn.

_________________
pozdrawiam Grażyna
bugakg@gmail.com

"Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim''


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 711 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL