Na początek pewien akt zgonu z USC z 1921 roku. Pomijam szczegóły personalne, ale dotyczy to mojego przodka, więc dociekliwi i tak znajdą. Prokuratura w Poznaniu zawiadamia Urząd Stanu Cywilnego, że przodek
"(...) umarł w torfowisku przy ogrodzie Smardzewskiego należącym do miasta, znaleziono niezywego, godziny zgonu nie było można stwierdzić."Ogrodu Smardzewskiego nie zlokalizowałem. Wygląda na to, że dziadziuś pojechał z Kostrzyna do Poznania i tam w wieku 75 lat wyzionął ducha. Tylko co, u licha, robił na torfowisku? Może żaby łapał?

Przeczytałam pierwszy wpis Macieja i chyba znalazłam odpowiedż: Kurier Poznański z dn.1.7.1921r.str.5 :
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccont ... 4&dirids=1. Jednak kostrzyńskie torfowisko, a nie poznańskie!
Jolanto! Rozwiązałaś zagadkę!!! Dziękuję Ci za ten wpis, teraz wszystko jest jasne. A oto notatka z Kuriera Poznańskiego: