Ja, pozwole sobie polecić >
Cytuj:
Nowy kaliszanin
Alix Von Hessen 15/06/2010 15:48
Ukazała się kolejna książka o historii najstarszego polskiego miasta. Autorzy mogą być dumni ze swojego dzieła. Ich praca nie poszła na marne.
Książka cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony kaliszan Najnowsze dzieło kaliskich historyków, Anny Tabaki [historyk sztuki - dop.mój] i Macieja Błachowicza sprzedaje się lepiej niż świeże bułeczki. Nic dziwnego, kaliszanie od lat czytują historyczne rozprawy ich autorstwa.
„Nowy Kaliszanin” to cykl artykułów poświęconych konkretnym miejscom i wydarzeniom z historii Kalisza. Książka rozpoczyna się rozdziałem o „nieistniejącym już mieście”. Autorzy zachęcają do sięgnięcia w przeszłość słowami: „Przeglądając stare przewodniki po Kaliszu, nasuwają się dwie refleksje. Pierwsza myśl, jak niewiele się zmieniło, walczy zawzięcie z drugą, że oto na naszych oczach wyrosło inne miasto”. Na kolejnych stronach książki czytamy właśnie o tym dawnym mieście. Ileż tajemnic kryje się w fundamentach wszystkich kamienic kaliskiego rynku! Jak to się stało, że miasto zburzyła grupa pruskich rowerzystów i dlaczego Adam Chodyński umarł w nędzy? Tego wszystkiego można się dowiedzieć, czytając uważnie kartkę po kartce.
Położyłam książkę na biurku i pozwoliłam losowi zadecydować o tym, czego się dzisiaj dowiem z historii miasta. Na całkiem przypadkowo otwartej stronie czytam o Pannie Helenie i carskich wrotach. Jest to krótki opis losów ikonostasu z cerkwi, w budynku której dzisiaj znajduje się Centrum Kultury i Sztuki. Po przeczytaniu tego podrozdziału, mam wrażenie, jakbym cofnęła się w czasie i obserwowała wydarzenia stojąc obok. Kolejne tematy, chociażby kaliskie nekropolie czy losy gubernatora Daragana, utwierdzają mnie w przekonaniu, ż
http://www.calisia.pl/articles/7525-nowy-kaliszaninPod tym linkiem znajdziecie foto okładki.
http://www.zyciekalisza.pl/?str=153,154&id=69098 A wyżej w zakładce <Historia> znajdziecie ich cotygodniowe artykuły z ,,ŻK''. Miłej lektury.
Znam autorow od kilku lat, oboje są solidnymi firmami

. Przeczytałem ,,jednym tchem'' i zapomnialem ile za pozycję zapłaciłem, heh. Chyba ca 35 zetełów? Takiej masy fotek w jednej książce jeszcze nie widziałem . Warto ,,zapolować'' na nią w październiku.
Pozdrawiam znad Prosny.
Andrzej